Piotruś zaczął wykazywać oznaki skazy białkowej w wieku dwóch miesięcy, ale na szczęście był statystycznym przypadkiem – większość dzieci wyrasta z tej alergii po około roku. Piszę to, aby pomóc innym zatroskanym matkom, które mogą mieć do czynienia z podobną sytuacją.

Objawy skazy białkowej

Alergia mojego syna miała typowe objawy: po tym, jak on lub ja zjedliśmy coś uczulającego podczas karmienia piersią, na jego policzkach pojawiała się czerwona wysypka. Czasami pojawiała się ona także na jego rękach i dekolcie. Niekiedy w jego kupie pojawiał się śluz. Odkryliśmy tę alergię zupełnie przypadkowo, kiedy zabraliśmy go do lekarza na kontrolę kaszlu. Lekarz obejrzał jego twarz i dekolt, poczuł szorstką skórę i od razu stwierdził, że to skaza białkowa. Odstawiłam więc całkowicie nabiał, a po wysypce nie było już śladu.

Od samego początku zauważałam pojawiające się u niego krostki. Jeden z lekarzy twierdził, że są to wahania hormonalne i że same znikną. Dlatego nie robiłam z tym nic szczególnego; czasami używałem kremu do smarowania. Na szczęście poszliśmy do renomowanego lekarza, bo jako osoba uzależniona od jogurtu nieświadomie zaszkodziłabym dziecku.

Dieta matki a skaza białkowa – jakie mleko pić

Po postawieniu diagnozy natychmiast wyeliminowałam z diety mleko krowie i jajka. Ponadto przestałem jeść kakao, owoce cytrusowe i świeże truskawki, ponieważ wszystkie te produkty są znane z wywoływania alergii. Miało to swoje zalety, na przykład nie mogłem już podjadać czekolady 😉 Nigdy nie przepadałam za dietami, ale kiedy jednak chodziło o zdrowie mojego, byłam gotowa na każde poświęcenie. Zaczęłam się jednocześnie zastanawiać, jakie mleko przy skazie białkowej mogłabym pić. 

Na początku stosowałam tę surową dietę. Skrupulatnie badałam zawartość wszystkich kupowanych przeze mnie produktów. Naleśniki i babeczki bez jajek, mleka, masła i kakao były moimi ulubionymi wypiekami. Początkowo wybierałam mleko sojowe jako alternatywę dla mleka krowiego, ale wkrótce Piotruś okazał się na nie uczulony. Wynika to częściowo z faktu, że mleko sojowe ma zaskakująco podobny skład chemiczny do mleka krowiego. W związku z tym nauczyłam się produkować mleko ryżowe, owsiane i kokosowe. Możesz je kupić w sklepach, ale przy regularnym używaniu ich koszt może zrujnować twój domowy budżet. Najbardziej brakowało mi jogurtów, serów, twarogów i jaj, ponieważ zawsze jadłam ich dużo. Po pewnym czasie uratowało mnie kozie mleko – był to „mleczny” odpowiednik mleka krowiego i jednocześni idealne mleko na skazę białkową. Na początku kupowałam je na bazarach, a potem dowiedziałam się, że sąsiad moich rodziców ma kozę. Pod koniec mojej alergii kupowałam od niego dwie butelki mleka tygodniowo i cieszyłam się, że znów mogę pić kawę z mleczną pianką 😉 Jeśli chodzi o chleb, od dawna pieczemy własny, więc przynajmniej tutaj nie miałam trudności.

Strategia, którą stosowałam, aby dowiedzieć się, które produkty przestać jeść, polegała na sprawdzeniu, a następnie odstawieniu uczulającego produktu. Jeśli pozbyłam się wszystkiego, co potencjalnie mogło być odczytane w tabelach produktów alergennych, wtedy co jakiś czas próbowałam nowego produktu w większych ilościach i odczekiwałem kilka dni, nie wprowadzając nic nowego w tym okresie. Rezygnowałam z tego produktu, jeśli u Piotrusia pojawiały się krosty. Latem truskawki mroziłam, a moim ulubionym deserem były jedyne ciasteczka bez masła w składzie, które znalazłam w Lidlu. Zdarzały mi się wpadki, na przykład podczas robienia pizzy, kiedy nie pamiętałam, że sera żółtego też muszę unikać. Piotrka wysypało, więc następnym razem zrobiłam już pizzę z kozim serem.

Rozszerzanie diety

Rozszerzanie diety niemowlaka ze skazą białkową nie jest proste. Musisz być bardzo ostrożna. Od szóstego miesiąca zaczęliśmy tradycyjnie jeść marchewki, jabłka, banany – produkty, które nie powinny wywoływać reakcji. Sama byłam na diecie, więc mogłam bezpiecznie dzielić się z Piotrkiem posiłkami według zasady BLW; jedliśmy te same rzeczy. Na początku gotowałam mu kaszę i ryż z kozim mlekiem, rozcieńczone wodą (duża ilość mleka może być zbyt ciężka dla kilkumiesięcznych niemowląt). Potem wprowadziłem także produkty zawierające jajka, takie jak najprostszy makaron. Nie było żadnej reakcji. Na szczęście w tym czasie na sklepowe półki zaczęły trafiać kolejne produkty na bazie mleka koziego – twarogi z Turku, jogurty Pilos, sery białe i żółte. Kupowaliśmy je w ogromnych ilościach.

Gdy chodzi o wypróbowywanie nowych produktów, w przypadku mojego synka Piotrusia zastosowałem to samo podejście, co w przypadku siebie samej – zamiast jeść od razu różne rzeczy, wprowadziłam je stopniowo. Zazwyczaj dziecko jest uczulone tylko na kilka pozycji z listy alergenów. Jeśli więc wykluczysz wszystko naraz, może mieć niedobór wielu witamin i minerałów. Oczywiście, gdybym miała reakcję alergiczną po zjedzeniu czegoś konkretnego, to nie podałabym mu tego. Tak było między innymi w przypadku kakao, truskawek i pomarańczy.

Wprowadzanie alergenów

W przypadku skazy białkowej stosowałam podejście polegające na stopniowym wystawianiu ciała Piotrusia na działanie substancji, na które był uczulony. Kiedy miał około 10-11 miesięcy, podawałam mu od czasu do czasu trochę mleka krowiego (na przykład mieszając mleko kozie i krowie, żeby zrobić kaszkę), poczęstowałam go czekoladą (w końcu!!!) i zrobiłam naleśniki, używając zarówno mleka krowiego, jak i koziego. Nie wiem, czy jest to metoda, którą powinnaś przyjąć, ale czułam, że jeśli będę poddawała syna takim małym próbom, w końcu się uodporni i zaakceptuje te produkty. Jeśli wystąpiłaby niepożądana reakcja, odstawiłabym je na kilka dni.

Odstawialiśmy Piotrusia od diety stopniowo, wprowadzając więcej „normalnych” produktów. Z każdym nowym jedzeniem zauważałem, że wysypka ustępuje. I tak, gdy Piotruś skończył 13 miesięcy, postanowiłem spróbować z masłem. Zjedliśmy razem chleb chałkowy posmarowany masłem i nic mu nie było. Używałam sera i jogurtu do moich naleśników. Nic mu nie było. Wróciłam do kawy z mlekiem krowim. Nic mu nie było. Przygotowałam tiramisu (którego zjadłam połowę), nic mu nie było. W ten sposób mogłam znów wrócić do mojej ukochanej czekolady…

Leki i kremy przy skazie białkowej

Nie używałam wielu rzeczy. Skaza białkowa występuje zwykle przy atopowym zapaleniu skóry, ale na szczęście Piotruś go nie miał. Kiedy pojawiały się jego krostki, smarowałam je kremem Latopic lub Oliatum i następnego dnia już ich nie było. Przy tej alergii skóra jest bardzo wrażliwa – raz zamek błyskawiczny kurtki Piotrusia odgniótł się na jego twarzy i natychmiast zrobiło się w tym miejscu zaczerwienienie. Na takie rzeczy też stosowałam Latopic. Czasami kąpałam go też w emulsji tej samej marki. Ponadto przez trzy miesiące pił on saszetki Latopic rozpuszczone w wodzie. Piotruś był karmiony piersią, nie butelką, więc musieliśmy być trochę kreatywni. Odciągnęłam trochę mleka i dodałam do niego proszek dla niemowląt, ale nie wykazał większego zainteresowania. Postanowiłam więc wymieszać proszek z wodą. Wypił. Ta metoda przyniosła rezultaty już po 3 miesiącach – jego reakcje stały się rzadsze i mniej nasilone.

Aktualny stan rzeczy

Chociaż jest jeszcze za wcześnie na testy alergiczne, zrobimy je, gdy tylko będzie to możliwe. W międzyczasie Piotruś już wykazuje postępy jako dziecko wolne od skazy białkowej, spożywając różne produkty żywnościowe, takie jak jajka i masło. Podobnie jak Piotr, jem wszystko, od czekolady po sernik i lody – dowód znajdziecie na wadze 😉

Jak widzisz, matka karmiąca dziecko ze skazą białkową nie musi nieprzyjemnego życia. Kiedy odkryłam, że nie mogę ruszyć połowy zawartości lodówki, byłam rozczarowana. Zbliżała się Wielkanoc, czyli czas, kiedy ludzie jedzą jajka i ciasta. Potem były kolejne wesela, przyjęcia, lato, lody, truskawki, zima, znowu wakacje… Na chrzcie Piotrusia z ogromnym strachem zjadłam gałkę lodów. Wymagało to mocnego postanowienia i elastycznego umysłu. Starałem się jednak patrzeć na to z dobrej strony – schudłam, nie objadłam się czekoladą i poznałam wiele ciekawych przepisów na wypieki bez jajek, mleka i masła, w tym pyszny placek jaglany. Odkryłam mleko kozie, które jest znacznie lepsze od mleka krowiego; chociaż już go nie potrzebuję, w mojej lodówce nadal znajdziesz kozi ser i mleko. Koza mojego sąsiada spodziewa się teraz dziecka, więc wróciłam do kupowania do w sklepie.

Z tego, co wiem, karmienie piersią może być korzystne w leczeniu chorób skóry. Chociaż na początku było to trudne, na dłuższa metę pozwoliło organizmowi Piotrusia szybciej zwalczyć chorobę. Nie musiałam też kupować specjalnego mleka dla alergików, co, jak wszyscy wiemy, może być dość kosztowne. Było to więc nie tylko terapeutyczne i praktyczne, ale także ekonomiczne.

Największym wyzwaniem związanym z ograniczeniem diety były kontakty z ludźmi. Odmówiłam przyjęcia szarlotki mojej babci i sernika teściowej. Kiedy członkowie rodziny nie wiedzieli, co mogą mi zaproponować do jedzenia, było to dla nich jeszcze trudniejsze. Poza tym nie było źle. Jeśli u Twojego dziecka zdiagnozowano skazę białkową, nie martw się! Miejmy nadzieję, że z czasem mu przejdzie, a Ty będziesz mogła kontynuować swoją nową, zdrową rutynę żywieniową 😉