Piotruś jest cycoholikiem, to wiadomo było odkąd tylko się urodził. Od samego początku interesowały go piersi mamy i to się nie zmieniło. Karmienie piersią jest czymś, co robiliśmy każdego dnia; było dla nas naturalne.

Na początku podróży myślałem, że będę go karmiła przez mniej więcej półtora roku. Nie jestem pewna, dlaczego aż tak bardzo to uszczegółowiłam, ale jako człowiek, który wciąż trzyma się ustalonych terminów, musiałam wybrać jedną konkretną datę. Kiedy Piotrek osiągnął magiczny wiek 18 miesięcy, zacząłem rozważać odstawienie go od piersi.

Już na początku przewidziałem trudności. Piotruś, nawet gdy miał kilkanaście miesięcy, miewał dni, kiedy chciał jeść wiele razy w ciągu dnia. Wiedziałam jednak, że jest w stanie obyć się bez picia mleka przez dłuższy czas – raz zostawiłam go z babcią na cały dzień, a on ani razu nie poprosił o jedzenie. Pamiętał tylko wtedy, gdy mnie widział, bo przypominały mu o tym moje piersi.

Odstawienie od piersi: taktyka nr 1 – stopniowe ograniczanie liczby karmień

Jako pierwsze, naturalne podejście, zaczęłam stopniowo zmniejszać liczbę karmień w ciągu dnia. Wydawało mi się to najbardziej rozsądnym i najmniej dotkliwym rozwiązaniem. Tak więc zamiast mleka na pierwsze śniadanie, Piotruś miał jogurt. Ale nie był on naiwniakiem; musiał dostać pierś po jogurcie, żeby o tym nie myśleć. W rezultacie musiałam tak układać dni, aby wokół niego coś się działo, ponieważ gdy coś innego zajmowało go, nie pamiętał o piersiach. Ale kiedy jednak nie miał co robić, musiał być karmiony…

To podejście okazało się nieskuteczne wobec Piotra. Kiedy miałam nadzieję, że coś się zmieniło, on nadrabiał to następnego dnia. W rezultacie zdecydowałem, że nie jest to metoda, którą należy stosować.

Odstawienie od piersi: taktyka nr 2 – pieprz

Drugą opcję podpowiedziała mi koleżanka (Karolina – pozdrawiam!). Polega ona na posypaniu piersi pieprzem (lub inną przyprawą), aby dziecko nie poczuło smaku mleka. By to zadziałało, musisz przekonująco zachowywać się i mówić: „O rany, chyba mleko jest niedobre! Zobacz, jakie jest złe! Chyba go nie zjemy…”

Zaczynajmy! Cycki zostały doprawione i dajemy, by dziecko zjadło. Piotruś spróbował i zdziwił się. Tłumaczyłam, że się zepsuło, ale on uznał je za smaczne i zjadł obie piersi z zapałem. Wyglądał na zadowolonego, że ktoś po raz pierwszy od dłuższego czasu nadał jego mleku jakiś smak. Shit.

Odstawienie od piersi: taktyka nr 3 – drastyczne środki

Metoda łagodna nie działała, podstępy też nie przynosiły oczekiwanych rezultatów, więc postawiłam na metodę drastyczną – odstawienie od piersi z dnia na dzień. Kluczem okazała się obserwacja dziecka i wybranie takiego momentu, w którym jest jakakolwiek szansa na wygranie tej bitwy. Wybrałam dzień, gdy Piotruś miał dobry apetyt i zjadł całą pierś z kaczki na obiad, poprawiając jeszcze kaszką na kolację. Wiedziałem więc, że nie jest głodny, a ja mogę walczyć. Z determinacją, ale będąc gotowa na ewentualną porażkę, gdyby jego histeria mnie przerosła.

Kiedy więc Piotruś poprosił o „cyca” przed snem, powiedziałem mu, że się skończyło i więcej nie będzie. Był zdziwiony i zapytał: „kociło…?”. Zaprzeczałem dalej: „Tak, to już koniec, jesteś już duży i zjadłeś wszystko…”. Mimo że pojawiły się łzy, nie było tak źle, jak się spodziewałem. W końcu dziecko zasnęło spokojnie. Po pierwszej nocy od odstawienia od piersi obudził się i domagał się mleka. Uległam i dałam mu ją, bo już wpadał w histerię. Wielkie rzeczy wymagają czasu. Jednak w ciągu dnia lub dwóch był już całkowicie odstawiony od piersi 😉

Klucz do sukcesu

Odstawienie od karmienia piersią z dnia na dzień, podobnie jak w przypadku odstawienia smoczka, zależy od wyczucia czasu. Jeśli spróbujesz za wcześnie, dziecko będzie o to walczyć z całych sił, dlatego tak ważne było dla mnie obserwowanie jego zachowania, potrzeb i apetytu przed podjęciem decyzji. Odradzam odstawianie dziecka od piersi podczas przeziębienia, ząbkowania lub innych poważnych zmian. Pierś to nie tylko jedzenie, to także bliskość, tworzenie więzi i przytulanie. Nie można więc zabierać jej w trudnych chwilach.

Ważne jest też, żeby mieć odpowiednie nastawienie. Ja założyłam, że nie ma nic złego w tym, że nie uda mi się to od razu i że nie stanie się nic złego, jeśli odstawienie od piersi potrwa dłużej, niż chciałam. Byłam gotowa poddać się i nakarmić go, kiedy bardzo płakał, bo jestem miękka. Więc pierwszej nocy, zamiast denerwować się, że karmiłam w nocy, cieszyłam się, że zasnął bez piersi.

Ważna jest też motywacja. To ja musiałem dorosnąć i zdać sobie sprawę z tego, że chcę go odstawić. Moja rodzina namawiała mnie do tego od sześciu miesięcy, ale to ja musiałam określić, kiedy nadejdzie odpowiedni moment. Odstawienie dziecka od piersi to trudny okres zarówno dla dziecka, jak i dla matki. Musiałam więc być pewna, że robię to, co jest najlepsze dla niego w dłuższej perspektywie, a nie tylko dla własnego komfortu. Żal może cię zabić w jednej chwili, jeśli nie będziesz tego czuł.

Nowy rozdział

Jako matka, która często karmiła swoje dziecko, nie miałam pojęcia o rodzicielstwie innym niż to, które wiąże się z karmieniem i kompromisami z tym związanymi. Tak więc powoli, ale skutecznie, przychodzi do mnie moja nowo odkryta wolność 🙂 Dwuletnia abstynencja nie była wielkim wyrzeczeniem, ale wspaniale jest móc znów pić wino do wieczornego filmu lub cieszyć się pysznym pszenicznym piwem. To niesamowite, że nadal mogę robić wszystko, co robiłam wcześniej, jednocześnie zajmując się dzieckiem. Jeśli na przykład dyskutujemy z mężem o tym, kto będzie prowadził samochód po jakimś wydarzeniu, nie muszę zawsze być tą osobą, która kończy jako kierowca tylko dlatego, że nie mogę pić alkoholu. 

Skutki uboczne

Niestety, nie udało się zakończyć karmienia bez negatywnych konsekwencji. Ponieważ odstawienie przebiegło sprawnie, piersi zostały poddane małemu szokowi i nie były już potrzebne do karmienia. Spowodowało to nadmierny wypływ mleka. Na szczęście kilka dni okładów z kapusty przywróciło im normalny wygląd. A jeśli chodzi o wielkość biustu, to cóż… coś za coś, prawda?

Piotruś, z drugiej strony, dobrze sobie poradził z tym przejściem. Mogę policzyć na palcach jednej ręki sytuacje, gdy zauważył cyca swojej mamy. W końcu prawidłowo zjada śniadania, ponieważ nie zapycha się rano mlekiem, które było fantastycznym dodatkiem do jego porannej drzemki. Wcześniej było większych problemów z jego ogólnym apetytem, ale i tu nastąpiła poprawa.

Choć karmienie piersią wspominam z sentymentem, wszystkie przygody muszą się kiedyś skończyć. W naszym przypadku ten moment nastąpił niedawno. Piotruś nie do końca cieszył się z tej decyzji, ale gdyby to od niego zależało, kontynuowalibyśmy karmienie do jego osiemnastych urodzin! Ale nie ma się co martwić, że pozbawiamy go bliskości – i tak ma jej w nadmiarze. Przytulam go i całuję tak często, jak to możliwe.

Nie ma jednego uniwersalnego sposobu na odstawienie dziecka od karmienia piersią. Niektóre matki uważają, że skuteczne jest stopniowe ograniczanie karmienia, podczas gdy inne muszą to robić bardziej gwałtownie. Najważniejsze, żebyście Ty i Twój partner (jeśli go masz) byli zgodni co do planu i byście wzięli pod uwagę potrzeby dziecka. Tylko wtedy proces ten będzie miał sens.