Nowa kuchnia – moje królestwo

Kimże jest królowa bez swojego królestwa? No właśnie… Mimo wszechobecnego feminizmu, równouprawnienia i ery #girlboss zaryzykuję stwierdzenie, że królestwem kobiety jest jej kuchnia. Oczywiście nie w kontekście „kobiety do garów”, co to to nie, ale jeśli mam się utożsamiać z jakimś pomieszczeniem w domu, to zaraz po moim domowym biurze, jest to właśnie kuchnia.

Dotychczasowa kuchnia nie była moim królestwem. Urządzona 19 lat temu mieściła się w ówczesnych standardach, ale odkąd 7 lat temu stała się „moją”, marzyłam o tym, by ją zmienić. I wreszcie nadszedł ten moment! Zebraliśmy budżet, pomysły, zapasy cierpliwości i wzięłam się za planowanie kuchni idealnej.

Nowa kuchnia - moje królestwo

Planowanie kuchni Ikea METOD

Nie było łatwo. Nasza kuchnia jest dość wąska, zamknięta, ma niecałe 10 mkw, a rozmieszczenie okna i drzwi nie pozostawia wiele pola do manewru. Uparłam się jednak, że nie chcę zamawiać jej na wymiar u stolarza tylko kupić w Ikei, mając wgląd w plan każdej szafeczki i półeczki. Odpaliłam Planner na ich stronie i… przeraziłam się. Mimo dużego doświadczenia w urządzaniu domów Simsom i epizodu modelowania 3D na studiach, niezbyt czułam ten interfejs. Postanowiłam więc zasięgnąć pomocy jednej z trzech znajomych projektantek wnętrz/kuchni. Niestety każda z nich była na różnych odcinkach drogi okołociążowej i nie były w stanie mi pomóc. Dałam więc jeszcze jedną szansę sobie i stronie Ikei, znalazłam dodatkowo świetną aplikację na iPada, w której mimo nieaktualnych mebli wreszcie poczułam tę wirtualną przestrzeń. Mój pierwszy koncepcyjny projekt wyglądał tak:

Nowa kuchnia - moje królestwo

Nowa kuchnia - moje królestwo

Miałam wiele marzeń, które chciałam zmieścić w moim projekcie. Wysoko umieszczony piekarnik z zabudowaną mikrofalówką, jedna wysoka szafa pełna szuflad, w ogóle mnóstwo szafek i szuflad, bo nie lubię mieć dużo przedmiotów na blacie. Koniecznie musiało się też znaleźć miejsce na stolik – niewielki, ale taki, przy którym da się zjeść obiad we czwórkę. Chciałam uzyskać układ inny niż w starej kuchni, zachowując jej funkcjonalność. Po rozmieszczeniu strategicznych elementów – zmywarki, zlewu i piekarnika niewiele zostało miejsca na szaleństwa. Musiałam zrezygnować z wysokiej szafki, żeby otrzymać jak najwięcej przestrzeni roboczej. Obroniłam piekarnik z mikrofalą – reszta planów uległa poważnej weryfikacji ;) Po siedmiu roboczych projektach byłam już mistrzem interfejsu Ikeowego Plannera, a mym oczom ukazał się taki oto plan:

Nowa kuchnia - moje królestwo

Fronty i kolorystyka

Zawsze podobały mi się kuchnie w bieli połączonej z drewnem – mnóstwo znajomych, rodziny tak ma i tak też miało być u nas. Mój mąż lubi klasykę, więc był jak najbardziej za. Jednak w którymś momencie zaczęłam zastanawiać się, czy rzeczywiście chcę mieć tak jak wszyscy? No przecież, że nie! Po pierwszej konkretnej wizycie w Ikei zakochałam się w jasnoszarych frontach Ringhult i kompletnie zmieniłam swoją wizję, postawiłam na szarość. Aby podkreślić wrażenie głębi po zastosowaniu dwóch głębokości górnych szafek, te niżej zrobiłam białe. A żeby nieco ocieplić monochromatyczną kolorystykę, dodałam miedziane uchwyty, różowe dodatki i drewniane półeczki, nawiązujące jednocześnie do podłogi. No! Oglądanie programów wnętrzarskich nie poszło na marne!

Nowa kuchnia - moje królestwo

Montaż kuchni

Montaż kuchni z Ikei to był etap, którym byłam szalenie podekscytowana i przerażona jednocześnie. W internecie czytałam skrajne opinie na ten temat, więc nie wiedziałam już czego się spodziewać. Nasze zamówienie składało się ze 104 precyzyjnie wyklikanych przeze mnie o 4 nad ranem z ząbkującym Wojtusiem na kolanach paczek. Nie ma się co dziwić, że podchodziłam do tematu emocjonalnie.

Skręcanie szafek wzięłam na siebie – taka fizyczna praca z logicznym myśleniem to moja forma medytacji. Łukasz zajął się demolką dotychczasowej kuchni, fachowcy nową podłogą i ścianami, a ja złapałam za wkrętarkę. Poskładanie tych puzzli w towarzystwie dzieci zajęło mi 3 dni, a w salonie powstał fajny labirynt z szafek. Montaż wszystkich szafek w kuchni z pomocą teścia zajął nam kolejne 2 dni. Wymierzyliśmy dokładnie otwory pod płytę oraz zlew i czekaliśmy tydzień na docięcie granitowego blatu. Oczywiście nie obyło się bez dwóch czy trzech kursów do Ikei w trakcie pracy, ale nie były to jakieś większe fuckupy. Najgorsze było czekanie – na ludzi od płytek, na blat, na każdy kolejny etap pracy. Remont kuchni do finalnego efektu (z płytkami na ścianach) zajął nam dwa miesiące – cały wrzesień i październik.

Nowa kuchnia - moje królestwo

Co skąd i za ile?

Nie od dziś wiadomo, że remonty pochłaniają więcej kasy niż wynika to z suchego planu. Dlatego też przy tym projekcie zaplanowaliśmy budżet z zapasem, żeby nie szczypać się z każdym frontem i półeczką, bo nie mieści się w kosztorysie. Stwierdziłam, że kuchnię robi się raz na 20 lat, więc musi to być po prostu kuchnia moich marzeń. Przejdźmy więc do konkretów.

Meble

Meble są z kolekcji METOD w Ikei, fronty to Ringhult połysk jasnoszary i Ringhult połysk biały. Drewniane półeczki są w kolorze bejcowanego jesionu i jest to seria VADHOLMA, a pasujące do nich kolorem półki nad stolikiem to system KUNGSFORS.
Koszt: ok. 8200 zł

Uchwyty

Uchwyty do szafek są od polskiego producenta Gamet z kolekcji Organic. Kupiłam je na Allegro, takie same są też dostępne w Leroy Merlin. Mamy uchwyty w trzech różnych szerokościach.
Koszt: 440 zł

Blat

Blat jest z kamienia, to prawdziwy granit – Viscount White, zamówiony w zakładzie kamieniarskim.
Koszt: ok. 2700 zł, do tego parapet – ok. 350 zł.

Lampa

Długo szukałam idealnej lampy w kolorze miedzi, znalazłam ją w sklepie iLuve.com, to Pino Maxlight.
Koszt: 175 zł

Stolik

Stół z IKEI – EKEDALEN o wymiarach 70×80 rozkładany do 120 cm.
Koszt: 499 zł

Krzesełka – taborety

Chciałam kupić krzesła, ale taborety są praktyczniejsze w wąskiej kuchni. Przeszukałam cały internet, aż przypadkiem trafiłam w E.Leclercu na te proste, solidne szare – 35zł za sztukę ;) Jest na nich napisane, że to nowystyl.com.
Koszt: 140 zł

Sprzęty AGD

Zmywarka i lodówka zostały z poprzedniej kuchni, kupiliśmy nowy piekarnik parowy Electrolux, mikrofalówkę Amica, płytę indukcyjną Amica (biała, moje marzenie!) i okap Amica.
Koszt: ok. 5200 zł

Dodatki

ChlebakTyphoon Cooper Lid, ja dorwałam go w TK Maxx za 80 zł.

Zasłony to model HILJA z Ikei.
Koszt: 59,99 zł (za 2 szt.)

Krzesełko do karmienia to Estella Pino, kupione przez Allegro.

Miedziany czajnik z Allegro za 80 zł.

Całkowity koszt (bez dodatków): ok. 15 000 zł.
Do tego dochodzi koszt robocizny za ściany i podłogę, koszt płytek (ścienne z Obi, podłogowe z Nexterio) i materiałów. Z całością myślę, że zamknęliśmy się w ok. 20 tys. zł.

Przed i po

Nie byłoby metamorfozy bez porównania przed i po remoncie. Przenieśmy się więc w czasie o kilka lat do pięknych drewnianych mebli, które potem zostały przemalowane przeze mnie na biało. Przedłużyłam im tym życie o jakieś 3 lata. Ale gdy po otwarciu szafek fronty zaczęły zostawiać mi w ręce, trzeba było jednak zdecydować się na remont ;)

Nowa kuchnia jest spełnieniem moich marzeń – jest nowoczesna, bardzo praktyczna, ma funkcjonalny układ, niebanalny wygląd i kobiecą kolorystykę. Wreszcie jest miejscem, w którym mogłabym przebywać godzinami, a nie tylko chwycić coś do jedzenia i z niej uciekać ;) Remont kosztował nas sporo nerwów, utrudniał funkcjonowanie przez 2 miesiące, ale dla tego efektu warto było. Teraz z przyjemnością oddaję się gotowaniu i wreszcie sprzątam na bieżąco (oby jak najdłużej :D ).

Jak Ci się podoba? :)

Nowa kuchnia - moje królestwo

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Więcej w Dom, Prywatnie
Fotoksiążka - prezent na Dzień Babci i Dziadka
Fotokalendarz – prezent na Dzień Babci i Dziadka

Pokój już czeka na Wojtusia
Pokój już czeka na Wojtusia

Zamknij