Idealny work-life balance nie istnieje

Work-life balance nie istnieje

Nie miałam wielkich wizji tego, jak będzie wyglądać mój work-life balance jako mamy dwójki dzieci. Bałam się wybiegać myślami tak daleko, żeby się nie rozczarować albo nie przerazić na starcie. Wiedziałam, że jakoś dam radę, bo zawsze daję.

Ostatnie cztery lata nauczyły mnie już tego, że zawsze coś dzieje się kosztem czegoś. Ale przy odpowiednim ustaleniu priorytetów, da się prowadzić satysfakcjonujące i piękne życie prywatne i zawodowe. Nie marzę o złotym środku, o chwili, w której wreszcie będzie spokojnie, a ja będę wyspana. Znam siebie – zawsze wymyślę coś, dla czego warto będzie ten błogi sen poświęcić. W końcu nie da się kreować nieprzeciętnego życia, kurczowo trzymając się minimum swoich możliwości.

Idealny work-life balance nie istnieje

Marzymy o stabilności. O tej świadomości, że na wszystko jest czas, wszystko jest na swoim miejscu. Że życie toczy się spokojnym rytmem, jest popracowane, posprzątane i jest czas na weekendowy wypad za miasto. Sielanka. Tymczasem idealny work-life balance to mrzonka. Nic nigdy nie jest w zupełnej równowadze. Nie da się dotrzeć do takiego momentu, w którym wszystkiego będzie po równo. Wzdychamy do równowagi jako do rzeczownika, stałego celu na horyzoncie, stanu idealnego. A ona jest czasownikiem – trzeba dbać o nią cały czas, balansując, niczym cyrkowiec na linie, kołysząc się między skrajnościami.

Sekret spełnionego życia

Sensem życia wcale nie jest święty spokój i równowaga, stabilizacja, która nie wymaga większego wysiłku. Choć taka wizja bywa kusząca i samo jej wyobrażenie przynosi wewnętrzny spokój, to nie na tym to polega. Poczucie celu, ważności – to jest wyznacznik udanego życia. A nie da się o nie zabiegać, trzymając się kurczowo złotego środka. Po spełnienie trzeba się wychylić, bo właśnie na ekstremum dzieje się magia.

Choćbym nie wiem jak się starała, zawsze zawalam którąś część mojego zawodowego świata. Jak dużo rysuję, to nie wysyłam newslettera. Jak bloguję, to nie aktualizuję portfolio i social mediów. Druga książka zeszła na dalszy plan bo chwilowo nowe kolekcje wzorów mają większy priorytet. I choć nie jest idealnie, to właśnie tak buduje się sukces. Zawsze wybieram wątek, który najbadziej posunie do przodu moją karierę i rozwój i jemu poświęcam nieproporcjonalnie dużą ilość czasu i energii. Reszta musi się dostosować. Mając niewiele czasu na pracę, tylko taki system przynosi efekty.

Work-life balance nie istnieje

Prawdziwy sekret spełnionego życia polega na tym, żeby wiedzieć, kiedy trzymać się bezpiecznego środka, a kiedy można się od niego na chwilę oddalić i sięgnąć po więcej. Które sprawy mają większy priorytet, a które mogą poczekać. Bo to, że coś trzeba będzie przez chwilę poświęcić to pewnik. Pytanie tylko, na jak długo.

Dwa osobne światy

Świat pracy i świat życia rodzinnego rządzą się innymi prawami. Każdy z nich wymaga innych sposobów przeciwważenia. W pracy wybieraj jeden cel, ten najistotniejszy i poświęć mu najwięcej uwagi. Tak długo, jak będzie trzeba. Tutaj dysproporcje są konieczne dla świadomego rozwoju i widocznych efektów. Odpowiednie przydzielanie priorytetów, koncentracja na ważnych sprawach kosztem tych mniej istotnych to podstawa. W domu natomiast pogódź się z tym, że każdy obszar wymaga przynajmniej minimum Twojego skupienia. W relacjach bowiem chodzi o uważność, o czas, którego już nie nadrobisz. Tu nie ma miejsca na marginalizację mniej istotnych kwestii. Wystarczy o jednej na chwilę zapomnieć, by natychmiast odczuć tego konsekwencje. Bo właśnie takie małe chwile budują codzienność, a ona składa się na szczęśliwe życie Twoje i Twojej rodziny. Kawa z dorosłym synem, gdy „wreszcie będziesz mieć na to czas”, nie zastąpi budowanej wspólnie wieży z klocków, gdy ma 5 lat i właśnie tego potrzebuje.

Prawdziwy work-life balance nie istnieje. Przynajmniej nie w takiej formie, jaką podpowiada nam wyobraźnia. Wartościowe życie to ciągłe równoważenie, umiejętne żonglowanie obowiązkami, by mimo chwilowych odchyleń czuć, że jesteś spełniona. Że żyjesz. To sztuka, trudna, ale wykonalna.

Dlatego godzę się z aktualnym stanem rzeczy – zarywam nocki, by pracować, ale jednocześnie jestem, by tulić dziecko z gorączką. Nie piszę książki ani bloga, ale uczę syna jeździć na rowerze. Bo w pracy priorytety mogą się zmieniać, niektóre sprawy poczekają. Ale co by się tam nie działo – rodzina zawsze jest na pierwszym miejscu.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Więcej w Freelance
Jak na nowo zakochać się w swoim biznesie?
Jak na nowo zakochać się w swoim biznesie?

W pułapce produktywności
W pułapce produktywności

Zamknij