Ten rok jeszcze się nie skończył!

To miał być mój rok – od początku do końca na pełnych obrotach, z szaloną wydajnością i realizacją miliona planów. Tymczasem rzeczywistość kilkukrotnie pokazała mi środkowy palec.

Pierwsze sześć miesięcy minęło na chorowaniu Piotrusia, który łapał wszystko – od przeziębień, przez zapalenia oskrzeli, migdałków, kończąc na ospie i skręconej nodze. Nie pytaj, w jakim stanie była moja psychika w okolicach czerwca.

Wiosną okazało się, że jestem w ciąży. Planowanej, aczkolwiek nie byłam przygotowana na ciężkie początki, tak inne niż w pierwszej ciąży, gdy przez dziewięc miesięcy mogłam świat zdobywać. Mdłości, chroniczne zmęczenie trochę mnie tym razem wyhamowały.

Tak dojechałam do lipca, do urlopu, który był moim wybawieniem. Na realizację półrocznego planu aż przykro było patrzeć, ale zregenerowałam się, Piotruś przestał chorować i można było wpaść w przyjemną rutynę. Nadrobiłam zaległości, złapałam równe tempo i codzienność nawet zaczęła mnie trochę nudzić. Dobrze więc, że zaraz życie znowu wywróci się do góry nogami.

Mamy połowę listopada. Do końca roku zostało sześć tygodni.
Co zrobisz z tym czasem? Przeczekasz, bo już nic nie opłaca się zaczynać?

Sześć tygodni to wystarczająco dużo czasu, żeby jeszcze zrobić coś z tym rokiem. Żeby zamknąć go z bilansem na plus. Bardzo dobrze składa się, że właśnie pod koniec roku odbywają się moje coroczne targi Fast Textile. Jak zwykle za przygotowania wzięłam się na ostatnią chwilę, więc w listopadzie pędzę na piątym biegu, żeby ze wszystkim zdążyć. Już czuję, że będę potem maksymalnie zmęczona, ale ten ostatni zryw bardzo dobrze mi robi.

Weź się jeszcze do roboty!

Zamiast stwierdzać, że już bez sensu cokolwiek zaczynać, że w nowym roku będzie lepiej, proszę Cię, weź się jeszcze do roboty! Jeszcze nie wszystko stracone, rok się jeszcze nie skończył. Może nie udało Ci się napisać książki, ale jeszcze zdążysz przygotować spis treści. Może nie rozkręciłaś bloga, ale dasz radę napisać jeszcze kilka wpisów. Może nie założyłaś biznesu, ale dasz radę przygotować biznesplan. Znacznie lepiej jest zakończyć rok z satysfakcją, niż z poczuciem, że „no chciałam, ale znów nie wyszło”.

Jeśli czujesz, że w tym roku nie wszystko poszło tak, jak powinno, pamiętaj, że wszystko zdarzyło się po coś. Wszystkie chwile, które miały miejsce, te plany, które wypaliły i te, które nie wyszły, problemy i chwile zwycięstwa – zmieniły Cię. Nauczyły Cię czegoś. I nawet jeśli nie dostrzegasz większych postępów, to na pewno zrobiłaś kilka kroków do przodu. Mądrzejsza i silniejsza wejdziesz w nowy rok.

Moja pierwsza połowa roku nauczyła mnie cierpliwości, pokory i tego, że nie wszystko da się zaplanować. I co jak co, ale to przypomnienie przyda mi się teraz, gdy na świecie pojawi się mój drugi syn. Najtrudniejsze momenty tego roku pokazały mi, że wcale nie muszę być perfekcyjna. Że o wiele lepiej jest inspirować ludzi tym, jak radzę sobie z brakiem tej perfekcji.

Bilans na plus

W tym roku kilka celów udało mi się zrealizować, a kilka zawalić po całości. Popełniłam trochę błędów i odniosłam kilka sukcesów. Wydałam książkę, zaprojektowałam kilka wzorowych bestsellerów, założyłam sklep internetowy (który jest znów zamknięty dłużej, niż planowałam), zaszłam w ciążę i zdążę jeszcze w tym roku to dziecko urodzić, więc myślę, że bilans jest bardzo dodatni. A że na blogu nie było mnie tyle, ile chciałam, że wzorów powstało mniej niż zaplanowałam, że pomysł na drugą książkę nadal siedzi w głowie – no trudno. Ten rok zamykam z satysfakcją, spełniona, spokojna i gotowa na nowe.

Nie warto zamartwiać się tym, że nie udało Ci się zrealizować wszystkich planów. To, czego powinnaś się obawiać, to że pod koniec roku będziesz dokładnie w tym samym miejscu, co dwanaście miesięcy temu.

Każdy lubi szczęśliwe zakończenia. Ale nie zawsze wszystko układa się po Twojej myśli. Nie każdy wiersz się rymuje, nie każda opowieść ma jasny początek, środek i koniec. Bo życia nie da się dokładnie zaplanować. Musisz podejmować decyzje, nie wiedząc, co będzie potem. Łap więc te ostatnie tygodnie i wyciśnij z nich tyle, ile się jeszcze uda. Za jakiś czas sobie za to podziękujesz.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Rozwój
Siła wielkich marzeń
Siła wielkich marzeń

Trudna sztuka odpuszczania
Trudna sztuka odpuszczania

Zamknij