Efekty uboczne spełnionego życia freelancerki

Efekty uboczne spełnionego życia freelancerki

Życie w towarzystwie spełnionej freelancerki nie jest łatwe. Kobieta, która wie, czego chce i nie boi się po to sięgać, nie zadowala się byle czym. Jest świadoma swojej wartości, dlatego czasem trudno z nią wytrzymać.

Freelancerzy to ludzie aktywni. Zamiast czekać, aż coś się wydarzy, coś zmieni się w ich życiu, sami te zmiany prowokują.
Potrzebujemy adrenaliny, poczucia, że coś zależy od nas. Niestety w efekcie musimy godzić się ze skutkami ubocznymi spełnionego życia. Życia, które często tak bardzo nie wpisuje się w otaczającą, szarą rzeczywistość.

Polowanie na wampiry

Fajnie, gdy otaczasz się ludźmi, którzy rzeczywiście Ci dopingują i cieszą się z Twoich sukcesów. Kupują Twoje produkty, czytają Twoje książki, z zapałem śledzą Twoje poczynania i niczym najbardziej zaangażowany stalker lajkują wszystkie zdjęcia na Twoim Instagramie. Ale często okazuje się, ze sukces przesiewa grono znajomych skuteczniej niż życiowe problemy. Znajomi przestają się odzywać, bo za dobrze Ci idzie. Ironizują na twój temat, bo Tobie się coś chce, a im nie, i to ich przerasta. Twój sukces zwyczajnie ich wkurza.
Często też sama odcinasz się od tzw. wampirów energetycznych, bo uświadamiasz sobie, że szkoda energii na takie relacje. I bardzo dobrze. W pewnym momencie życia, jesli chcesz iść dalej, musisz zostawić tych, którzy ciągną cię w dół. I bez względu na to, czyja to inicjatywa – wyjdzie ci to na dobre.

Odrobina zdrowego egoizmu

Zdrowy egoizm to jednocześnie efekt uboczny ale i warunek spełnionego życia. Szczególnie, gdy jesteś mamą i Twoja doba jest naprawdę krótka. Jeśli chcesz robić coś dla siebie, musisz nauczyć się być trochę egoistką. Nie czekaj aż rodzina pójdzie spać, w domu będzie czysto, w pralce pusto i wszyscy wokół będą dopieszczeni. Ten moment nigdy nie nadejdzie, bo zawsze znajdzie się okno do umycia, obiad do zrobienia i gacie do uprania. Musisz nauczyć się wyszarpywać chwile dla siebie. A życie spełnionej freelancerki polega na tym, że przestajesz mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Bo wiesz, że zwyczajnie Ci się to należy.
Naucz męża obsługi pralki i żelazka. Ugotuj czasem obiad na dwa dni albo zamów pizzę. Pozwól kurzowi chwilę poleżeć i zajmij się sobą, swoim samopoczuciem, hobby, bo masz do tego prawo. Tak po prostu.

Musisz nauczyć się wyszarpywać chwile dla siebie. A życie spełnionej freelancerki polega na tym, że przestajesz mieć z tego powodu wyrzuty sumienia. Bo wiesz, że zwyczajnie Ci się to należy.

Akcja motywacja

Książki biznesowe i motywacyjne to mój ulubiony typ lektur. To nic, ze często ich nie kończę, czytam kilka na raz i nie zawsze wprowadzam je w życie. Samo czytanie takich tekstów daje mi już mega powera. Jak z rękawa potrafię sypać cytatami i trafnymi metaforami. „Zamartwianie się nie rozwiąże jutrzejszych problemów, ale odbierze Twój dzisiejszy spokój” albo „jeśli nie możesz zmienić aktualnej sytuacji, zmień swoje nastawienie do niej” – takie teksty można ode mnie usłyszeć w reakcji na ciągłe narzekanie.
Trzeba coś robić! Nie pasuje Ci Twoja praca? Poszukaj nowej. Dzieci działają Ci na nerwy? Znajdź sobie hobby, które da Ci spełnienie. Podoba Ci się ten facet? To się z nim umów! Działanie zawsze jest lepsze od bezczynności i do tego motywuję, czy Tego chcesz czy nie. Jak każdy muszę czasem pomarudzić, ale w moim towarzystwie nie da się wciąż narzekać na zło tego świata. Myślicie, ze na dłuższą metę to może wkurzać? Obstawiam, ze bardzo :D

Efekty uboczne spełnionego życia freelancerki

Nie ma czasu do stracenia!

Jako freelancerka cierpię na kult produktywności. Nie umiem tak po prostu leżeć i nic nie robić. Gdy jestem zmęczona i postanawiam się położyć, biorę ze sobą laptopa albo chociaż książkę. Gdy oglądam film, jednocześnie rysuję albo robię jakiś research. Nie umiem spać w ciągu dnia, bo czuję, że marnuję czas. W kolejce do kasy w Lidlu sprawdzam pocztę. Nawet na niedzielny obiad do rodziców biorę ze sobą iPada, żeby może coś naszkicować, gdy oni będą bawić się z wnukami. Nic nie wkurza mnie tak bardzo jak widok mojego męża siedzącego od godziny w fotelu z Przeglądem Sportowym. No ludzie!! Życia mu nie szkoda?!

Freelancing to dla mnie synonim przedsiębiorczości. Dlatego bezczynność i marnowanie potencjału to coś, na co nie mogę spokojnie patrzeć. Odpoczynek – jak najbardziej, najlepiej aktywny. Ale jeśli czuję potrzebę działania, to nie potrafię się wyluzować.

Nikt mnie nie rozumie

Życie na freelansie bardzo różni się od pracy na etacie. Samo to, że nie czekasz do 10-tego na wypłatę, tylko gotówka wpada Ci na konto kilka czy kilkanaście razy w miesiącu, tworzy już wielką przepaść w sposobie postrzegania świata. Nie jesteś bierna, tylko cały czas działasz i widzisz tego efekty. Czujesz sprawczość, która przynosi ogromną satysfakcję. Gdy potrzebujesz pieniędzy, bierzesz się do roboty i zarabiasz. Wieczorem wolisz popracować niż obejrzeć głupi serial w telewizji. Gdy masz jakąś zachciankę, możesz sobie na nią pozwolić wiedząc, że za chwilę zamykasz duże zlecenie, i „no przecież, że należy Ci się za to nagroda” :D Tworzysz swój własny system motywacji i jesteś panem swojego losu.
Otoczenie prawdopodobnie tego nie rozumie i często ocenia Cię na podstawie swoich założeń. Więc to Ty jesteś tą inną, z dziwnym podejściem do życia. No trudno ;)

Freelancing to dla niektórych czysta abstrakcja. Ludzie oceniają Cię z góry i zastanawiają się, jak tak w ogóle można. Mam pełną świadomość tego, że jestem trochę dziwna. Jako freelancer-artysta trudno, żebym nie była. Jeśli też czujesz, że jesteś trochę inna, że trochę nie pasujesz, to bardzo dobrze! Bo ta inność jest właśnie w Tobie najpiękniejsza. To tacy ludzie zmieniają świat i pokazują, ze można iść pod prąd. Takich ludzi właśnie nam trzeba. A że niełatwo z nami wytrzymać? No trudno, nawet najlepsze lekarstwo wywołuje efekty uboczne… ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Freelancer i social media
Freelancer i social media – błędy w promowaniu swojej marki

Puszczanie statków - kilka minut dziennie dla biznesu
Puszczanie statków – kilka minut dziennie dla biznesu

Zamknij