Trudna sztuka odpuszczania

Trudna sztuka odpuszczania

Ostatnie dwa tygodnie były dla mnie dosyć ciężkie. Przyszła piękna wiosna, cały Instagram szalał na rowerach, rolkach i piknikach, a ja byłam przykuta do łóżka z Piotrusiem, gorączką i antybiotykiem. Nie miałam siły nic robić, blog stał, praca w tyle, a do jedynych sukcesów mogłam zaliczyć obejrzenie dwóch sezonów Riverdale na Netflixie.

Jestem człowiekiem czynu, jak sobie coś zaplanuję, to tego się trzymam. Więc w chwilach, gdy nie mam na nic wpływu, zaległości rosną, to z dnia na dzień moja frustracja przybiera na sile. Tak też było teraz. Z zazdrością patrzyłam na mojego męża, który co rano wychodził do pracy, a ja zostawałam w otoczeniu glutów i dźwięczącym w uszach żądaniem: „mamo, pobaw się ze mną”. Ale nie chciałam odpuścić. Wmawiałam sobie, że dam radę, mimo choroby mojej i dziecka wyrobię tygodniową normę. A jak się nie udawało, wkurzałam się jeszcze bardziej.

Trudna sztuka odpuszczania

Odpuszczenie kojarzy się z porażką. Tymczasem zaprzestanie takiej bezsensownej walki jest oznaką słuchania siebie, a nie słabości.

Pozbądź się tej myśli, że aby odnosić sukcesy, musisz nieustannie pracować. Odpoczynek, regeneracja i refleksja są niezbędne na drodze do sukcesu i prawdziwie szczęśliwego życia.

Odpuszczenie to coś innego niż poddanie się. To świadome zwolnienie tempa, by po przerwie ruszyć ze zdwojoną siłą. Czasem trudno sobie to uświadomić, szczególnie gdy to przerwa wymuszona przez życie, jak zwykle w najgorszym momencie. Ale świadomość, że to tylko chwilowe, pozwala przetrwać kolejne dni bezsilności.

Trudna sztuka odpuszczania

Sama łapię się na tym, że wciąż muszę. Muszę zrobić pięć wzorów w tygodniu, napisać trzy wpisy na bloga, ogarnąć bałagan w domu. A jak nie wychodzi, to chodzę poddenerwowana. Wewnętrzna frustracja zabiera mi spokój, którego przecież moja rodzina potrzebuje bardziej niż ekstremalnej wydajności.

Świat się nie zawali

To takie trudne – zrozumieć, że wymagania, które to niby świat stawia przed nami, często sami sobie narzucamy. I tak samo możemy czasem trochę odpuścić. Świat się nie zawali, może nawet nie zdąży zauważyć, że przez chwilę nas nie było. W końcu na tym polega freelance – na wolności, możliwości wyboru i dostosowania pracy do siebie, a nie odwrotnie.

Na dwa tygodnie odpuściłam też bloga. Zakładając go, przyjęłam sobie jedną podstawową zasadę – nic na siłę. Podkreślam to w wywiadach i w każdej rozmowie o moim blogowaniu. To miejsce ma być moją oazą spokoju, przyjemnością, a nie czymś, do czego muszę się zmusić. Dlatego jakoś przetrawiłam tę dwutygodniową przerwę na blogu, chociaż z moim perfekcjonizmem nie przyszło mi to z łatwością. Te dwa tygodnie trochę pomogły opanować mi tę trudną sztukę – sztukę odpuszczania. Zrozumienia, że świat przez chwilę może kręcić się beze mnie. A ja mogę zamknąć się przed nim i być przy moim synu, który wtedy potrzebował mnie najbardziej.

Trudna sztuka odpuszczania

Wydawać by się mogło, że łatwo jest odpuszczać. Tymczasem to naprawdę trudna sztuka. Bo świadome odpuszczanie to nie jest zwykłe „mam to w dupie”, tylko dojrzała decyzja, że nie to jest w tym momencie najważniejsze. Cały czas się tego uczę, a raczej życie uczy mnie tego trochę brutalniej niż bym tego chciała ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Rozwój
Jak radzić sobie z odrzuceniem?
Jak radzić sobie z odrzuceniem projektu?

Siła jest kobietą
Siła jest kobietą

Zamknij