Mam 30 lat i fajnie mi z tym!

Mam 30 lat i fajnie mi z tym

No i jestem tu. Dotarłam. Właśnie dziś jest ten dzień, w którym przeszłam na jasną stronę mocy. Dzień w którym „życie dopiero się zaczyna”. Dziś kończę 30 lat.

Lubię siebie w tej trzydziestoletniej wersji. Lubię siebie bardziej, niż kiedykolwiek. Akceptuję swój wygląd (choć daleki od ideału), ba, nawet się sobie podobam. Jestem odważniejsza niż kiedykolwiek. Nie boję się realizować moich pomysłów, choć wiem, że nie każdemu się spodobają. Jestem silna, pewna siebie i czuję, że teraz jest mój najlepszy czas.

Mam 30 lat i fajnie mi z tym

Nieźle mi to poszło

Chyba nieźle poszło mi przez te trzy dekady. Przebrnęłam przez edukację, prawie zawsze z czerwonym paskiem. Studia skończyłam na piątkę. Znalazłam sobie męża, mamy najcudowniejszego na świecie synka. Mam dom, mnóstwo pasji, stworzyłam sobie pracę, którą uwielbiam i od lat daję radę w biznesie. Napisałam książkę, która chyba dobrze się sprzedaje i podobno motywuje do działania. I to wszystko przed trzydziestką. To chyba nieźle, nie?

Zapisuję stan gry

W dzieciństwie sporo grałam w gry komputerowe – przygodówki, strategiczne, RPGi, GTA, The Settlers i oczywiście Simsy. Najbardziej nie lubiłam przegrywać zaraz przed kolejnym checkpointem. Jednen błąd i zaczynasz od nowa. Kuźwa, jak to wkurzało. Teraz, w dorosłości, te same uczucia wywołuje we mnie błąd programu, gdy nie zapiszę swojej pracy.

Mam 30 lat i fajnie mi z tym

Podobne „autosave’y” dostrzegam w swoim życiu. Matura, skończone studia, prawo jazdy, firma, ślub, dziecko. Jak powinie się noga, to nie wracam do początku. Jak pokłócę się z mężem, to nie staję się znowu singielką, bo do unieważnienia małżeństwa nie wystarczy nie odbierać telefonu od chłopaka. Mam wykształcenie, i to też jest już jakiś życiowy pewniak. Nie obleję już po raz kolejny egzaminu na prawo jazdy. Jestem mamą i do czasów sprzed dziecka też nie wrócę. Teraz mam trzydzieści lat i nie cofnę się do dwójki z przodu. Mogę zapisać stan gry i przestać myśleć o tym, co działo się przez ostatnią dekadę.

Co było w Vegas, zostaje w Vegas.

30 faktów o mnie

Trzydzieści faktów na trzydzieste urodziny to nie jest zbyt odkrywczy pomysł na wpis. Ale chyba przyda się trochę luźnych podsumowań po dwóch akapitach refleksji.
No to zaczynamy, oto trzydzieści mniej lub bardziej znanych faktów na mój temat.

Mam 30 lat i fajnie mi z tym

  1. W dzieciństwie, udając Spice Girls, zawsze byłam Geri.
  2. Przed moim mężem byłam już raz zaręczona. Cztery miesiące po zerwaniu zaręczyn poznałam Łukasza.
  3. A poznałam go na portalu randkowym Dopasowani.pl.
  4. I nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Był szóstym poznanym kandydatem z tego portalu ;)
  5. Jestem o 5 minut starsza od mojej siostry bliźniaczki. Nie jesteśmy już do siebie aż tak podobne, ale były czasy, kiedy rozróżniano nas jedynie po pieprzykach na twarzy.
  6. Mam wysoki próg bólu. Dzięki temu robienie tatuaży było dla mnie relaksujące, a poród bez znieczulenia nie był traumatycznym przeżyciem.
  7. Wbrew pozorom jestem umysłem ścisłym. Z wykształcenia jestem inżynierem informatyki i magistrem Systemów Informatycznych w Zarządzaniu.
  8. Jestem bezmózgiem historycznym. Nie mam pamięci do dat. Mylę datę Powstania Warszawskiego z datą bitwy pod Grunwaldem. Zdarza mi się sprawdzić grawer na obrączce, czy ślub braliśmy w 2012 czy 2011 roku (pomaga mi to, że wtedy było Euro 2012).
  9. Prawo jazdy zdałam za 5-tym razem. Po trzech razach się poddałam, ale cieszę się, że przełamałam tę traumę.
  10. Marzę o małym domku z ogrodem. Ale nie chcę mieszkać na wsi, raczej jakieś przedmieścia.
  11. Mam 30 lat i fajnie mi z tym

  12. Mam brzydki charakter pisma. Myślałam, że jak będę dorosła, to on też stanie się „dorosły”, będzie wyglądał jak pismo mojej mamy. Nie. Nie wygląda.
  13. Gdy w 2-giej klasie podstawówki uczyłyśmy się z siostrą grać na kebyoardzie, zmyślałyśmy np. dodatkowe lekcje religii, żeby rodzice musieli odwołać naszego nauczyciela. Teraz trochę żałuję, bo uwielbiam grać na pianinie, a dostrzegam braki w warsztacie.
  14. Jestem leworęczna – to trochę wyjaśnia moją artystycznie rozwiniętą prawą półkulę. Marilyn Monroe, Bill Clinton, Albert Einstein, Leonardo da Vinci, Napoleon Bonaparte, Sting – to moi mańkutowi ziomale ;)
  15. Nie umiem i nie lubię chodzić na obcasach. Stresuje mnie to.
  16. Moja prawa noga jest krótsza od lewej o ponad 2cm, przez co kuleję, stąd patrz punkt wyżej ;)
  17. Mam beznadziejną orientację w terenie. Tragiczną.
  18. Nie jestem asertywna. Próbuję być, ale nadal nie jestem.
  19. Moje ulubione potrawy to sushi i pierogi ruskie. Na równi.
  20. Przez kilka lat farbowałam się na rudo.
  21. Niezbyt dobrze umiem pływać. W zasadzie to jedynie umiem utrzymać się na powierzchni wody. W razie niebezpieczeństwa może dopłynęłabym żabką do brzegu ;) Dlatego snurkowanie na pełnym morzu w Egipcie było dla mnie jednocześnie traumatycznym i pięknym przeżyciem.
  22. Mam 30 lat i fajnie mi z tym

  23. Zawsze byłam świetna z ortografii, wygrywałam konkursy, a teraz nie ma dnia, żebym nie googlnęła jakiegoś słowa. Komputer odmóżdża.
  24. Mój pies ma na imię Funia, bo na mnie mówiono tak w dzieciństwie.
  25. ZAWSZE omijam kilka miejsc parkingowych, zanim jakieś zauważę.
  26. Decyzję o tym, jak będą miały na imię nasze dzieci, podjęliśmy na trzeciej randce, jadąc metrem. Dotrzymaliśmy tego ustalenia przy Piotrusiu.
  27. Mam pomysł na drugą książkę i nie zawaham się go użyć.
  28. Nasze zaręczyny były bardzo romantyczne. Umówiliśmy się kiedyś po pracy w centrum handlowym Fort Wola. Ruch był niewielki, Łukasz czekał na mnie na górze. Wjeżdżałam schodami ruchomymi, wokół pusto, zero ludzi, przy schodach stał on, a obok na fortepianie pan grał „Nothing’s gonna change my love for you”. Chwila jak w filmie. Ale to nie było wtedy. To był przypadek, poszliśmy na zakupy i kebaba. A oświadczył mi się miesiąc później w Kudowie Zdrój w Altanie Miłości na szczycie Góry Parkowej. Po drodze na górę uratował nas przed biegnącym przez las dzikiem. Tak bardzo próbował uśpić moją czujność, że dzień wcześniej płakałam do siostry, że „on mi się tu nie oświadczyyyy”.
  29. Nigdy nie jeździłam na nartach i wydaje mi się, że z moją koordynacją ruchową nie byłby to dobry pomysł.
  30. Ale uwielbiam łyżwy!
  31. W 2010 roku zajęłam trzecie miejsce w konkursie graficznym Martini Rosato i jadłam kolację w towarzystwie Vito Casetti (ten łysy Włoch z Europa da się lubić) :D
  32. W wieku 18 lat przekłułam pępek. Wyjęłam kolczyk w połowie ciąży, bo bałam się, że wystrzeli, jak brzuch jeszcze bardziej urośnie :D

Mam 30 lat i fajnie mi z tym

No to tyle. Witajcie po tej stronie życia. Wchodzę w trzydzieskę z wielkim uśmiechem na twarzy – pewna siebie, szczęśliwa i gotowa na to, co spotka mnie po tej stronie :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Slow Life w moim rytmie
Slow life w moim rytmie

Podsumowanie roku 2017 i plany na Nowy Rok
Podsumowanie roku 2017 i plany na Nowy Rok

Zamknij