Najbardziej lubię piątek po południu

Najbardziej lubię piątek po południu

Bardzo lubię swoją pracę, ale i tak co tydzień czekam na weekend, by w piątek po południu rozprostować nogi na kanapie. To taki cel, do którego małymi kroczkami wszyscy wytrwale próbujemy dotuptać. Dwa dni, kiedy można wszystko, skupić się na przyjemnościach i odetchnąć.


Ale jeszcze bardziej niż sobotę i niedzielę lubię piątek po południu. Bo to już weekend, ale jeszcze nie ten właściwy. Już zawodowo nikt nie może ode mnie czegokolwiek oczekiwać, ale mam świadomość, że całe dwa wolne dni są przede mną. Takie nienaruszone. A gdy weekend się zacznie, to trwa tylko chwilę i znowu trzeba czekać tydzień.

Podobnie mam ze Świętami Bożego Narodzenia. To nie same Święta cieszą mnie najbardziej, ale przygotowania do nich. Ten czas oczekiwania na coś wielkiego. Na tę jedyną w swoim rodzaju noc. Pozytywne napięcie, czysta radość na widok choinki, światełek i wspomnienia z dzieciństwa powracające znienacka.

Najbardziej lubię piątek po południu

To czas wypełniony próbą pogodzenia pracy, porządków świątecznych, zakupów prezentowych i pieczenia pierników. Codzienny chaos, ale ciepły spokój w sercu. To świąteczne skarpetki i ciepła piżama z reniferem. Ja właśnie to lubię najbardziej. Wigilia to już zasłużona wisienka na torcie.

O nastrój świąteczny trzeba zadbać przed Świętami. Ale nie w tym komercyjnym sensie, którym świat próbuje nas zalewać. Choinki obecne w marketach od 2. listopada to nie powód, by w ramach protestu nie myśleć o Świętach do samej Wigilii. To od Ciebie zależy, czy wszechobecna piosenka „Last Christmas” będzie budziła Twój niesmak czy mimowolny uśmiech na ustach.

Święta to przede wszystkim bliscy – rodzina, przyjaciele. To piękne tradycje, te przekazywane z pokolenia na pokolenie, ale i te zupełnie nowe, stworzone przez Ciebie. To zapach kompotu z suszonych owoców, kartki z życzeniami i lampki na choince. To chwila zadumy, radość i chęć stawania się lepszym człowiekiem. Uwielbiam ten wkradający się do domu dzień po dniu świąteczny nastrój. Uwielbiam siedzieć wieczorem na kanapie i delektować się piękną choinką, nucić kolędy pod nosem i odliczać dni do Gwiazdki.

Najbardziej lubię piątek po południu

„Święta, Święta i po Świętach” – takie słowa co roku cisną się na usta dwa dni po Wigilii. Dlatego dbam o to, żeby wcześniej zacząć delektować się świątecznym nastrojem. Tymi dniami, kiedy czas wydaje się zwalniać. Staram się z kilkudniowym wyprzedzeniem zakończyć sprzątanie, zakupy i pracę. Ostatnie dni przed Świętami to dla mnie czas dekorowania balkonów, pakowania prezentów i radosnego czekania do Wigilii. Tak, żeby nie zastała mnie w gorączkowym pośpiechu.

Najbardziej lubię piątek po południu. Te kilka godzin „pomiędzy”. Tym samym są dla mnie pierwsze tygodnie grudnia. Właśnie po to, żeby nie obudzić się, gdy będzie już po wszystkim.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Pamiątka po babci
Pamiątka po babci

2 lata, a pamiętam jakby to było wczoraj
Dwa lata, a pamiętam jakby to było wczoraj

Zamknij