Bunt dwulatka – szkoła przetrwania

Bunt dwulatka - szkoła przetrwania

Dwulatki są słodkie. Z reguły już wygadane, śpiewają urocze piosenki, wyznają miłość 638 razy na dobę, da się z nimi pogadać i w ogóle sprawiają wrażenie takich już dorosłych. Ale czar pryska, gdy do głosu dochodzi on. Bunt dwulatka.


Dwulatek z tym swoim buntem to kombinacja gorsza niż kobieta z PMS. Tutaj przynajmniej przewidzisz, kiedy spodziewać się ciosu. W przypadku buntu nie obowiązują żadne zasady. Bierze zawsze z zaskoczenia. I radź sobie człowieku. Improwizuj.

Na szczęście da się wypracować autorskie sposoby na przetrwanie tych wybuchów. Tak, „przetrwanie” to dobre słowo, bo o to wtedy walczymy. Wszystkie chwyty dozwolone, cel jest jeden – przeżyć. Opracowanie tych magicznych metod wymaga tygodni obserwacji, wyciągania wniosków i ich analizy. To skomplikowane algorytmy nielogicznych zależności, w których da się dostrzec pewne powtarzające się schematy.

Czego chce dwulatek?

Wszystkiego. Wszystkiego, co w tej chwili przyjdzie mu do głowy. Problem w tym, że jego proces myślowy nigdy się nie kończy. Pytasz go, czy zje obiad. Tak, zje. Gdy zaczynasz nakładać na talerz, on stwierdza, że jednak chce płatki z mlekiem. No dobra, w sumie Ci nie zależy, jadł w przedszkolu. Sypiesz więc płatki do miski i gdy już kończysz zalewać je mlekiem, okazuje się, że on chce teraz kanapkę z serem w kształcie myszki. Jednocześnie jest oburzony, że zaproponowałaś mu te płatki i w ogóle to co z jego obiadem? „WTF?!” – sobie myślisz. Cóż, witaj w świecie dwulatków. W świecie, w którym dziecko ma prawo ściągnąć swoje buty w Deichmannie, położyć je na półkę, stwierdzając, że już ich nie chce i iść dalej na bosaka.

Gdzie sens, gdzie logika?


Nie ma, nie szukaj. Jako dorosły człowiek jesteś przyzwyczajona do tego, że gdy wchodzisz z kimś w konflikt, możesz to przedyskutować, pokłócić się, nawet strzelić focha, ale generalnie trzymacie się tematu. Z dwulatkiem to nie działa. Do niego logiczne argumenty nie trafiają. Chce iść do przedszkola w bluzce od pidżamy (ze świecącym w ciemności Chasem, kto by nie chciał) i bez spodni i produkuj się, żeby trafić w jego zwoje i mu to wyperswadować. Najgorsze, co możesz zrobić, to wdać się w niekończącą się dyskusję. To gorsze niż negocjacje z terrorystą, albo psychopatą, który próbuje skoczyć z 15-stego piętra.

Dwulatek nie odczuwa empatii. Potrafi znienacka ugryźć Cię w tyłek, a na pytanie, czemu to zrobił, z rozkoszą odpowie „Bo Cię kocham mamusiu”. Szczwana bestia, bierze pod włos. W nosie ma, że za pięć minut musicie wyjść z domu i postanawia podjąć próbę sikania do nocnika na stojąco, obryzgując dywan, który po czterech ręcznych praniach i wizycie w pralni chemicznej wreszcie przestał śmierdzieć moczem.

Bunt dwulatka - szkoła przetrwania

Bunt dwulatka – jak sobie z tym radzić?

Rób to, co wszyscy mądrzy rodzice – zatop swoje smutki w chipsach i piwie przed snem. Bo jutro wszystko zaczyna się od nowa. Nie słuchaj dietetyków, którzy mówią, że jedzenie po 18-stej jest niezdrowe i zabójcze dla Twojej figury. Życie pod jednym dachem ze zbuntowanym dwulatkiem to nie jest czas na zamartwianie się tym, że nie masz seksownej przerwy między udami.

Dwulatek bywa niezrównoważony emocjonalnie. W kilka sekund potrafi przejść od śmiechu do płaczu, następnie do krzyku i znowu do śmiechu, bo krzycząc, puścił bąka i tak go to rozbawiło. Nie ma sensu próbować za tym nadążyć. Gdy zareagujesz na jedną z tych emocji, zostaniesz znienacka zaatakowana przez następną. Lepiej usiądź w kącie, puść w słuchawkach relaksującą muzykę i czekaj. W końcu zacznie Cię szukać. Czy z taką reakcją możesz startować po nagrodę na rodzica roku? Raczej nie, ale kogo to obchodzi. Twoim zadaniem jako matki jest przetrwać, by dzień po dniu na nowo detonować bombę, którą sama sprowadziłaś na ten świat.

Bunt dwulatka - szkoła przetrwania

Dwulatek to przeurocza istota zawieszona między niemowlęctwem a poważnym już dzieciństwem. Mimo że już od dawna chodzi, wciąż potrafi domagać się noszenia na rękach. Przygotuj się na godziny patrzenia, jak Twoje dziecko siada na podłodze w kościele albo w sklepie, bo jego nogi nagle przestały działać. W takich sytuacjach musisz zachować zimną krew. Twój dwulatek tylko czeka, żebyś zareagowała i wyszła na wredną matkę. Złamiesz się i od razu jesteś na przegranej pozycji. Podczas ataku buntu do dwulatka nic nie dociera. Nie ma sensu się produkować. Naucz się słów kluczowych, które przebijają tę barierę. Z reguły są to słowa związane z przysmakami. W najbardziej absurdalny sposób próbuj odwrócić jego uwagę, a w skrajnych przypadkach zacznij rzucać w niego cukierkami. W końcu coś zadziała.

Mój sposób na bunt dwulatka? Co się da, obracam w żart. Nic tak nie rozładowuje napięcia, jak śmiech. Czasem niestety śmieję się dopiero po fakcie, w chwili kryzysu nie zawsze jest tak wesoło. Ale cóż, jesteśmy tylko rodzicami, którzy próbują jakoś przeżyć ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Mama i dziecko na L4 - jak to przetrwać?
Mama i dziecko na L4 – jak to przetrwać?

Mój nowy work-life balance na freelansie

Zamknij