Mój nowy work-life balance na freelansie

Jest godzina 8:30, a ja już siedzę przy komputerze. Panuje cisza, spokój, na biurku stoi ciepła kawa, idealne warunki do pracy. Moje małe zen. Odzyskany work-life balance.


Praca przy dziecku jest spoko, da się to ogarnąć. Chyba że pojawia się jakiś kryzys, wtedy już się nie da tego ogarnąć. A kryzys pojawia się z reguły w najmniej odpowiednim momencie – jak gonią terminy, dzwonią klienci i ogólnie pali się pod tyłkiem. Wtedy przychodzi przeziębienie, bunt dwulatka i wyżynają się zęby. Dlatego mimo ogólnego posiadania kontroli nad życiem zawodowo-rodzicielskim, z niecierpliwością wypatrywałam początku września, kiedy to mój synek miał przekroczyć próg przedszkola.

Moja doba wydłużyła się teraz o jakieś 7 godzin. Fajnie jest móc znowu pracować o ludzkiej porze, a po 16-stej być już „po pracy”. Przez te 2.5 roku zapomniałam już, jaki to komfort. Jeszcze do końca nie przestawiłam się na nowy tryb, na to, że jest to teraz moja codzienność, i trudno jest przestać się spieszyć. Tak, jakby zaraz miało się to skończyć. W końcu drzemka zawsze okrutnie się kończyła, prawda?

Czas na przedszkole

Do tej pory moja równowaga między pracą i rodziną była moooocno zwichrowana. Jednego dnia działało wszystko jak w zegarku, by następnego pięknie się rozpieprzyć. Niewiele dało się przewidzieć. Miało to swój urok, wydaje mi się, że dałam radę wypracować swój system w tych warunkach, ale skłamałabym mówiąc, że nie tęskniłam do codziennych kilku godzin spokojnej pracy. Do jasnego podziału, pewnej przewidywalności.

O ile nie czułam potrzeby wysyłania Piotrusia do żłobka, bo chciałam jednak być przy nim przez te pierwsze dwa lata życia, to przedszkole rysowało przede mną piękną wizję. Przez długie miesiące wahałam się, czy to dobry pomysł, czy Piotruś nie jest jeszcze za mały, czy nie robię mu tym krzywdy, bo może powinien jeszcze zostać ze mną. Ale po kilku nieprzespanych nocach, spędzonych na analizie wad i zalet tego rozwiązania, stwierdziłam, że to najlepsze wyjście z możliwych. Piotrusia do dzieci ciągnie, jest otwarty i samodzielny, a ja, pracując w dzień, mogę poświęcić mu więcej czasu po południu. Przedszkole to cudowna instytucja. Nawet, jeśli kosztuje więcej niż moje studia. Ale Piotruś ma chyba świadomość inwestycji i korzysta, zjadając posiłki z dokładką ;)

Mój nowy work-life balance na freelansie

Teraz karty zostały rozdane na nowo, wszyscy musimy nauczyć się nowego harmonogramu. Znowu muszę tłumaczyć mężowi, że to, że przez cały dzień pracuję w domu nie znaczy, że w tym czasie będzie posprzątane, obiad ugotowany i ubrania wyprasowane wylądują w szafie. O nie, nie, mój drogi. To jest czas na pracę. W pewnym sensie dopiero teraz skończył się mój urlop macierzyński. W ciągu dnia zamykam się więc w biurze i oddaję się przyjemnym zawodowym obowiązkom. Kolejna edycja Fast Textile za pasem, jest co robić.

Mój nowy work-life balance

Fajnie jest mieć kilka godzin spokoju od dziecka. Brzmi okrutnie, ale dobrze jest od niego trochę odetchnąć. Po to, żeby psychika odpoczęła, by czerpać więcej czystej radości z czasu spędzonego razem. Świetnie napisała na ten temat Karolina – Mamaszka. Dziecka można mieć czasem zwyczajnie dość. Jeśli nie ma alternatywy, swojego świata, do którego można wejść bez pociechy na kolanach, to zwyczajnie czasem szlag człowieka trafia.

Piotruś w przedszkolu świetnie się bawi, ma kolegów, rozwija się i uczy nowych rzeczy. Fajnie, że ma swój świat, o którym może mi opowiedzieć. W takich warunkach mogę wypracować sobie wreszcie stabilny work-life balance. Równowagę, za którą już zdążyłam się stęsknić. Moje dziecko jest szczęśliwe, a ja znów panuję nad sytuacją. Pewnie niedługo i te 7 godzin będzie mi mało, ale pracoholicy już tak mają ;) Biorę więc, co jest i korzystam z tego najlepiej, jak potrafię.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera, Macierzyństwo
Zasady freelancera, które warto łamać
Zasady freelancera, które warto łamać

Przedszkolak mój mały
Przedszkolak mój mały

Zamknij