Poniedziałkowa Motywacja – Bądź swoim największym fanem

Czy potrafisz być swoim fanem? Takim, który wierzy w Ciebie bez względu na wszystko? Tym, który stoi w pierwszym rzędzie i krzyczy najgłośniej ze wszystkich?

Z reguły nie myślimy o sobie w samych superlatywach. Nawet jeśli widzimy, że jest naprawdę okej, to przyjmujemy to do wiadomości, ale raczej bez podskoków. Często tak jesteśmy wychowane – na skromne, grzeczne dziewczynki, niewychodzące przed szereg, nieprzechwalające się zbytnio. Jak jest dobrze, to jest dobrze, a jak coś idzie nie po naszej myśli, to jeszcze dokopiemy sobie trochę, żeby poczuć się gorzej.

Co o sobie myślisz, kiedy coś Ci się nie uda? Pocieszasz się w duchu, czy raczej dobijasz się, wmawiając sobie, jaka to jesteś beznadziejna?

Co mówisz, gdy ktoś pyta Cię, czym się zajmujesz? Z dumą opowiadasz o swojej pracy, czy skromnie, ze spuszczoną głową mówisz, że „aaaa, takie tam, nic takiego…”?

Jak często mówisz sobie, że jesteś super, świetnie Ci idzie? Jak często przybijasz sobie wewnętrzną piątkę?

Kurde, jesteś zajebista, wiesz? O ile próbujesz coś robić, wiesz, czego chcesz od życia albo przynajmniej szukasz odpowiedzi, to już jesteś kimś! I doceń to. Doceń siebie, to, że jesteś tu, gdzie jesteś. Bo dotarłaś tu dzięki sobie.

Bądź swoim największym fanem

Naucz się być swoim największym fanem. Tym, który dopinguje bez względu na wszystko. Niczym napalona cheerleaderka, wywijająca pomponami nawet gdy nie najlepiej idzie. Wierz w siebie, nawet gdy inni nie wierzą.

Celebruj każdy, najmniejszy sukcesik. Każde zakończone zlecenie, nowego klienta, nowych fanów na Facebooku i kolejny przetrwany dzień na diecie. Otwieraj szampana, gdy osiągniesz wyznaczone cele. Bądź swoją najlepszą przyjaciółką, która sika z radości, gdy odniesiesz sukces. Piej z zachwytu, opowiadając o swojej pracy, pasji, rodzinie, bo masz prawo być z siebie dumna. Podziwiaj efekty swojej pracy. To nie bezpodstawne przechwałki, to czyste fakty. Stój w swojej obronie niczym Legioniści, którzy każdą porażkę swojej ukochanej drużyny tłumaczą w nawet najbardziej absurdalny sposób – bo padało, bo sędzia nie taki, bo był piątek 13-stego. Bo potknięcia się zdarzają, ale to nie znaczy, że nie jesteś mistrzem.

Jedna porażka nic nie znaczy. Nie dobijaj się negatywnymi myślami na swój temat. Jak coś nie wyjdzie, to trudno. Wyciągnij wnioski, otrzep kolana i rób dalej swoje. Z dumą, radością i wiarą w siebie. Rób swoje, dopinguj sobie i bądź z siebie dumna! Wtedy dasz radę osiągnąć wszystko, co sobie wymarzysz.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Rozwój
Jak zarabiać na swoim blogu?
Jak zarabiać na swoim blogu? Praktyczny poradnik nie tylko dla blogerów

Poniedziałkowa Motywacja – Po co Ci to?

Zamknij