Co słychać na freelansie? #13

Co słychać na freelansie?

Ten czas tak zasuwa, że przegapiłam kwietniowe zestawienie :D Granica między miesiącami mi się zatarła, więc tym razem przedstawiam to, co działo się „ostatnio” na freelansie. Trochę kwietnia, trochę maja, a i o pierwsze dni czerwca zahaczę, bo było ciekawie.

Nowe wzory

Nowych wzorów ostatnimi czasy było mnóstwo. Nie będę pokazywać tutaj wszystkich, ale kilkoma chętnie się pochwalę. Większość z nich jest już w sprzedaży m.in. w sklepach wyszczególnionych na mojej stronie. Staram się w miarę na bieżąco śledzić, gdzie tkaniny docelowo się pojawiają, ale nie jest łatwo to ogarniać. Na mojej stronie uzupełniam też stale listę sklepów, w których można kupić gotowe produkty z moimi projektami. Jeśli ktoś z Was też z nich szyje, dajcie znać :)






Wzór dla Coco Bird

Najbardziej lubię projektować wzory od początku do końca według mojego pomysłu, ale z te robione na zlecenie też przynoszą fajne efekty. Jednym z ostatnich klientów był sklep Coco Bird.

Cute Cats

Skok w bok, czyli odrobina designu

Przyznaję, że na przełomie kwietnia i maja miałam mały skok w bok i na chwilkę, za namową dawnego stałego klienta, zdradziłam wzory z moją starą, dobrą grafiką komputerową. Otóż portal No Fluff Jobs, który miałam przyjemność współtworzyć, otwiera sklep internetowy No Fluff Coder z gadżetami dla koderskich rodzin. Moim zdaniem pomysł bomba! Szczególnie, że będą tam gadżety nie tylko dla panów programistów, ale i dla nie mniej zdolnej informatycznej płci pięknej (że tak się sama trochę skomplementuję). I dla takich binarnych dzieci też coś się znajdzie ;)
Tak więc spędziłam trochę czasu nad identyfikacją, designem sklepu, kilkoma materiałami reklamowymi i wyglądem produktów. Efekty wyszły fajne, ale muszę przyznać, że odkąd mój umysł przestawił się już na workflow typowy dla Surface Pattern Designu, to wplatanie takich zleceń w harmonogram okazało się być bardzo męczące. Więc tak, to był na pewno (o ile asertywność pozwoli) ostatni projekt tego typu. Bo nie warto robić czegoś kosztem spokoju.


Blogowanie

Blogowanie przez ostatnie tygodnie płynęło pod znakiem Radomskiego Plebiscytu Blogowego, o którym z resztą pisałam już tutaj. Jeszcze płynę trochę na fali lokalnego sukcesu, a to dzięki ostatnim wywiadom, które miałam przyjemność niedawno udzielić: dla organizatorów plebiscytu, Echa Dnia Radomskiego oraz (ten najfajniejszy) dla Radia Radom – bardzo fajne doświadczenie w radiowym studio. Zapraszam do czytania i słuchania :)

Okolice biznesowe

W zeszłym tygodniu wybrałam się po raz drugi na konferencję kobiet biznesu – VII Polish Businesswoman Congress w Warszawie. Cały dzień w towarzystwie dorosłych ludzi ze świata biznesu był inspirujący i relaksujący jednocześnie ;) To specyficzna konferencja, na której jest wielu prelegentów, więc są to dość krótkie, aczkolwiek bardzo motywujące wystąpienia. Tematem przewodnim była pasja do biznesu, więc temat jak najbardziej mi bliski. Kilka ciekawych wniosków i sformułowań z wydarzenia:
– Każda z nas ma w sobie superbohaterkę, trzeba ją tylko zidentyfikować;
– To pasja jest źródłem energii;
– Zamiast walczyć ze stresem, trzeba nauczyć się działać mimo jego obecności;
– Żeby czegoś się nauczyć, musimy umieć też czegoś się oduczać;

W maju miałam przyjemność spotkać się osobiście w kameralnym, ale bardzo sympatycznym gronie Przedsiębiorczych Radomianek. To nasza założona niedawno grupa na Facebooku, w której udaje zebrać się coraz więcej przedsiębiorczych kobiet z naszego regionu. Jesteśmy bardzo różne, każda prowadzi inny biznes, więc robi się ciekawie :)

Czytałam, oglądałam, słuchałam…

Muszę przyznać, że czytałam niewiele. A raczej kilka książek na raz, z których niewiele skończyłam. Sięgnęłam m.in. po „Mleko i miód” Rupi Kaur. Rzadko kieruję się opiniami i popularnością książek, ale temu tomikowi nie mogłam się oprzeć. Do tego coś obyczajowego – „Dotrzymana obietnica” Jill Anderson oraz jestem w trakcie m.in. „Zostań Panią Swojego Czasu” Oli Budzyńskiej.
Mam beznadziejną pamięć do filmów, które oglądam, więc przejdę od razu do seriali ;) Dzisiaj obejrzeliśmy ostatni już odcinek najnowszego sezonu „Prison Break” i oglądamy na bieżąco świetny serial National Geograpic „Geniusz” o historii Einsteina. Z nowości muzycznych natomiast rzuciłam się w dniu premiery na płytę Mateusza Ziółko „Na zawsze” – piękna :)

Co poza tym?

Maj był również miesiącem prywatnych sukcesów u Piotrusia – udało nam się pożegnać na dobre pieluchy! Nawet nie wiecie, jaką ulgę przyniósł mi ten moment. Piotruś od września idzie do przedszkola, więc czułam lekką presję pieluchowego deadlinu ;) Tak jak przy odstawianiu od piersi okazało się, że jedyna skuteczna metoda to obserwacja i słuchanie dziecka. Żadne weekendowe metody i inne magiczne sposoby nie przynoszą takich efektów, jak najzwyklejszy dialog i wsłuchanie się w jego potrzeby :)

Tym miłym akcentem kończę moje sprawozdanie i życzę miłego, relaksującego weekendu!

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Czego My Little Pony uczy o biznesie?
Czego My Little Pony uczy o biznesie?

Bariery na drodze do własnego sklepu internetowego
Bariery na drodze do własnego sklepu internetowego

Zamknij