Być sobą bardziej – pół roku jako Surface Pattern Designer

Być sobą bardziej - czyli pół roku jako Surface Pattern Designer

W tym tygodniu mija pół roku, odkąd moją karierę buduję jako Surface Pattern Designer. Oddzieliłam grubą kreską kilka lat udanego biznesu i zaczęłam od nowa. Jako nowa ja.


Niedawno spotkałam się ze znajomymi z liceum na 10-leciu matury. Po kilku piwach rozmawiałam z kolegą, z którym nie byłam nigdy jakoś bardzo blisko i pytam się go: „Ale powiedz, zmieniłam się, c’nie?”, a on na to: „Nie Ewa. Właśnie nie. Ty teraz jesteś tą prawdziwą sobą sprzed 10 lat, tylko jeszcze bardziej”.

No zdziwko. Wziął mnie przejrzał.

W poszukiwaniu siebie

Od bardzo dawna wiedziałam, że będę grafikiem komputerowym. No tak na mur beton, taki postawiłam sobie cel. Od wybrania matmy na maturze swe kroki poczyniałam w kierunku IT właśnie. Zrobiłam inżyniera z informatyki, potem magistra z systemów informatycznych w zarządzaniu, między jednym a drugim założyłam firmę i wszystko szło w dobrym kierunku. Fajna była ta świadomość, że moją karierą, jako jedną z nielicznych w najbliższym otoczeniu, nie rządził przypadek. Każdy kolejny rok pracy jako grafik komputerowy utwierdzał mnie w tym, że to jest właśnie to. Spełniałam się zawodowo, podobały mi się moje projekty, dobrze zarabiałam i miałam przyjemność pracować z wieloma znanymi markami. Satysfakcja razy milion.

Aż tu nagle BAM. Coś przestało trybić.

To chyba zaczęło się, gdy zaszłam w ciążę. Każdy kolejny dzień spędzony przed komputerem sprawiał, że jakoś mniej mi się chciało. Czułam się zbyt stabilnie, zbyt bezpiecznie. Zero porywów serca, większych emocji. Bo czym tu się podniecać – stroną internetową dla producenta kostki brukowej, czy dłubaniem we Flashu stu sześćdziesięciu bannerów wody mineralnej. W grafice zaszłam daleko, nie musiałam martwić się o zlecenia, bo wpadały same, było w czym przebierać, ale przestało mnie to kręcić. Robiłam to głównie dla pieniędzy, bo to dobry motywator ;) Ale gdy pomyślałam o sobie za te dziesięć, dwadzieścia lat, dalej projektującą strony internetowe, loga i inne takie, to robiło mi się słabo. Są ludzie, którzy mogą tak przez całe życie, ja jednak potrzebuję zmian. Przynajmniej raz na dziesięć lat.

Być sobą bardziej - pół roku jako Surface Pattern Designer

Życiowa zmiana co dekadę

Podobno co dziesięć lat człowiek powinien zmienić coś w swoim życiu albo przynajmniej zrobić pauzę, rozejrzeć się, gdzie już doszedł, w którą stronę idzie i czy to wszystko ma sens. U mnie się to zgrywa. Bo właśnie po dziesięciu latach kariery grafika komputerowego postanowiłam postawić wszystko na jedną kartę i zmienić coś.

W zasadzie to zmienić wszystko.
Zacząć od nowa jako Surface Pattern Designer.

Jak już niejednokrotnie wspominałam, projektowanie wzorów pojawiło się w moim życiu bardzo przypadkowo. Zbieg różnych niepozornych okoliczności sprawił, że wręcz wpadłam na nie niespodziewanie, niczym nosem w czystą szybę w markecie. Nie dało się tego zlekceważyć ;) Moja jakże rozważna osobowość nie pozwoliła jednak od razu rzucić się na głęboką wodę. Najpierw zbadałam grunt, sprawdziłam, czy jest sens, a jak wiedziałam, że nie ryzykuję bezpodstawnie, weszłam w to.

I to był czad.

1 stycznia 2017 roku był moją graniczną datą. Dniem, w którym Ewa – Graphic Designer w biznesie narodziła się na nowo jako Surface Pattern Designer. Matko, jaka ja byłam tym podekscytowana. Nie mogłam doczekać się końca przerwy świątecznej, żeby rzucić się w wir pracy i tworzenia mojej starej/nowej marki. Podejrzewam, że moja rodzina miała już momentami dość mojego gadania jak nakręcona. Ale co zrobisz, nic nie zrobisz, jak zapalać pasją, to tylko na maksa.

Jako Surface Patter Designer poczułam się znowu sobą. Tą sobą sprzed dziesięciu lat, która robiła ilustracje i fotomontaże dla przyjemności. Tą sobą, o której wspominał Łysy. Tą sobą, która tworzyła dla siebie, a nie dla innych. Teraz czuję jedność z moją marką, firmą i tym, co tworzę. Jaram się tym zwyczajnie na co dzień!

Być sobą bardziej - pół roku jako Surface Pattern Designer

Surface Pattern Designer – to, co kręci mnie w tym najbardziej

W świecie Surface Pattern Designu i ilustracji najbardziej podoba mi się to, że tworzę coś, co podpisuję moim nazwiskiem i to zawsze będzie po prostu moje. Projektuję wzór, który mogę sprzedać jednocześnie na tkaniny, tapety i podziwiać cuda, jakie z niego powstają. Nie sprzedaję swoich wzorów na zawsze, tylko razem z klientami tworzę ich historię. Na moją specjalizację wybrałam sobie wzory dziecięce, więc praca nad każdym kolejnym projektem jest zwyczajnie urocza. Ostatnio jedna klientka powiedziała mi, że jak ma słaby nastrój, to wchodzi na mojego Instagrama i od razu jest jej lepiej. Jak popatrzy na te zwierzątka, na te małe łabądźki z mamą łabędziem, na te króliczki uśmiechnięte. Okazuje się więc, że moje prace nie tylko dobrze się sprzedają, ale mają też moc terapeutyczną ;)

Największą więc zmianą w pracy po mojej transformacji jest to, że teraz robię to dla emocji, nie dla czystego biznesu. Rysuję wzory, które mają wzruszać, wywoływać uśmiech i cieszyć oczy małych i dużych, a nie tylko zarabiać pieniądze.

Te dziesięć lat w grafice do tego mnie zaprowadziły. Zdobyłam ogromne doświadczenie techniczne, wyrobił mi się warsztat, styl, umiejętności biznesowe, a teraz mogę się tym bawić.

Być sobą bardziej - czyli pół roku jako Surface Pattern Designer

Wydaje mi się, że o to właśnie chodzi w prowadzeniu biznesu i pracy na swój sukces. O to, żeby Twoje cele nie były tymi zewnętrznymi, po których inni poznają, że Ci się udało. To nie pieniądze, status mają znaczenie, tylko to, czy Ty wewnętrznie czujesz się w tym spełniona. Pieniądze można zarobić na różne sposoby, ale odkryć ten najprzyjemniejszy, dla którego pieniądze tracą znaczenie, to jest właśnie sukces.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Co słychać na freelansie?
Co słychać na freelansie? #13

Czego My Little Pony uczy o biznesie?
Czego My Little Pony uczy o biznesie?

Zamknij