Czego My Little Pony uczy o biznesie?

Czego My Little Pony uczy o biznesie?

Są takie bajki, które oglądam z zainteresowaniem większym niż w przypadku mojego syna. Jestem pod wrażeniem tematyki, którą poruszają. Z niektórych można wyciągnąć wnioski przydatne nawet w biznesie, a jedną z moich ulubionych jest My Little Pony.


Jakiś czas temu oglądaliśmy bajkę o tych owadach pływających po powierzchni wody – nie pamiętam jak to się nazywało, ale cały odcinek był o nich! Czujecie? Ale dzisiaj nie o tym ;) Widzieliśmy niedawno bardzo mądry odcinek My Little Pony pod tytułem Canterlot Boutique, w polskim tłumaczeniu – jak łatwo można się domyślić – Fiku-miku w butiku ;)

My Little Pony – Fiku-miku w butiku

Rarity (to ten biały kucyk z fioletową grzywą – projektantka mody) od zawsze marzyła o tym, aby otworzyć swój butik w Canterlot. W końcu udało jej się spełnić to marzenie – lokal się zwolnił, więc zainwestowała oszczędności i tak powstała jej wymarzona „Karuzela Canterlot”. Przygotowanie miejsca marzeń kosztowało ją wiele pracy, ale wraz z pomocą managerki Sassy udało się tego dokonać.

Sassy odpowiadała za plan marketingowy, koordynację otwarcia, zbieranie zamówień i te wszystkie kwestie organizacyjne. Rarity miała robić to, co kocha najbardziej – szyć piękne suknie dla innych kucyków. Nieco nadgorliwa managerka wywiązała się ze swoich obowiązków i już w dniu otwarcia 100 kucyków złożyło zamówienie na najpiękniejszą Suknię Księżniczki.

Rarity w swojej pracy trzyma się zasady CMG – czas, miłość i glamour. Każda kreacja, która wychodzi spod jej kopyt jest dopieszczona i idealnie skrojona. Jednak ze względu na ilość zamówień, projektantka nie była w stanie poświęcić należytej uwagi każdej sukience. Zamknięta w swej pracowni szyła taśmowo suknię za suknią, tracąc resztki pasji i przyjemności z pracy marzeń.

Suknie Księżniczki sprzedawały się jak świeże bułeczki, każdy kucyk w Ponyville i Canterlot chciał nosić tę kreację. Ale Rarity ten sukces nie cieszył, bo przez to nie mogła pracować według zasad, które były źródłem jej satysfakcji. Nie miała też kontaktu z klientkami, które przecież były dla niej najważniejsze. Poirytowana postanowiła zamknąć butik, który miał być spełnieniem jej marzeń. Zorganizowała wyprzedaż, przeceniając pozostałe sukienki, te które wisiały na wieszakach, bo nie były „Suknią Księżniczki”. Dopiero wtedy klientki zobaczyły, że tak naprawdę w nich czują się jak księżniczki, bo każda jest inna i idealnie do nich pasuje. Wtedy bohaterka My Little Pony zdała sobie sprawę z tego, co tak naprawdę jest sensem jej pracy – nie butik w królewskim mieście, a szycie indywidualnych projektów dla każdego wyjątkowego kucyka. Postanowiła więc wrócić do swojego pierwszego salonu w Ponyville, zostawiając Karuzelę Canterlot pod opieką Sassy, która wreszcie zrozumiała, o co chodzi w zasadach Rarity.

Pasja tworzenia

Często marzymy o czymś wielkim, o otwarciu własnego sklepu, założeniu dużej firmy, zarobieniu milionów i różnych ogromnych przedsięwzięciach. Bo jak odnosić sukces to spektakularny. Nie zawsze zdajemy sobie jednak sprawę z tego, z czym taki sukces się wiąże. Że każdy kolejny otwarty butik to więcej stresu, papierkowej roboty i mniej czasu na to, co naprawdę sprawia nam przyjemność. Niektórzy świetnie się w tym odnajdują. Są wręcz stworzeni do bycia Dyrektorem Generalnym, zarządzania oddziałami, zostawiając rzeczywistą pracę innym.

Ale czy to Twoja bajka?

Czego My Little Pony uczy o biznesie?

Ja już wiem, że najbardziej lubię tworzyć. Kiedyś szłam trochę w kierunku zarządzania projektami, bo na początku miałam inną wizję siebie w biznesie. Ale szybko zrozumiałam, że to nie dla mnie. Najwięcej radości sprawia mi projektowanie bez presji, praca nad jednym, góra dwoma zleceniami jednocześnie, a najlepiej to w ogóle praca nad własnym pomysłem, który dopiero potem znajduje właściciela. Wtedy osiągam najlepsze efekty i czerpię czystą radość z tego, co robię.

Oczywiste jest, że wśród moich pomysłów po przebranżowieniu pojawiał się np. własny sklep z tkaninami. Ale po co mi to? To nie sprzedaż tkanin jest moim ulubionym zajęciem, a ich projektowanie. Ja nawet nie umiem wyciąć równo materiału. Z wielu rozmów z właścicielami takich biznesów wynika, że niektórzy z nich też szli tym tokiem myślenia i teraz nie mają czasu na projektowanie, a nawet przestało ich to cieszyć, nie mają pomysłów, bo patrzą na wzory pod kątem sprzedaży i cyferek. Ja nie chcę stracić mojej pasji, więc (przynajmniej na razie) trzymam się tego, w czym jestem dobra i czym chcę się zajmować.

Twoja definicja sukcesu

Nie każdy musi rozwijać swój biznes z wielkim efektem skali. Fajnie, gdy Twoje produkty czy usługi świetnie się sprzedają, w końcu o to chodzi, ale nie pozwól, by przysłoniło Ci to powody, dla których w ogóle zaczęłaś. Bardzo kusząca jest perspektywa automatyzacji, robienia wszystkiego na jedno kopyto po to, żeby sprzedać jak najwięcej. Tylko czasem zwyczajnie nie chodzi o pieniądze. Nie warto poświęcać dla nich jakości, pasji i tej iskierki w oku, z którą otwierałaś swój biznes.

Czego <em>My Little Pony</em> uczy o biznesie?

Zastanów się przez chwilę nad tym, co jest dla Ciebie najważniejsze w Twoim biznesie. Jeśli zajmujesz się szeroko pojętym rękodziełem albo działalnością typowo usługową, zbyt duża liczba zamówień będzie kosztowała Cię mnóstwo stresu, nieprzespanych nocy i możliwe, że znienawidzisz przez to swoją pracę. Jednak kuszone jednorazowym przypływem większej gotówki nieraz zgadzamy się na taką kolej rzeczy, wierząc, że jakoś to będzie, a potem się odpocznie. W rzeczywistości chodzimy potem wkurzone, bo nie wyrabiamy się z robotą, miało być miło i przyjemnie, a nie jest.

Jeśli Twoim celem jest rozwój przedsiębiorstwa, zatrudnienie osób, które Ci w tym pomogą – super, idź tą drogą. Rośnij w siłę, deleguj, szukaj osób, które podzielą Twoją pasję i pomogą się rozwijać. Ale jeśli dobrze jest Ci tak, jak jest, kiedy możesz tworzyć po swojemu, samodzielnie, to rób to. Trzymaj się swoich zasad. Może za rok, dwa Ci się zmieni, będziesz chciała czegoś więcej. Ale nie wybiegaj za bardzo wprzód, jeśli nie jesteś na to jeszcze gotowa.

Rarity marzyła o butiku w Canterlot. Ale mało brakowało, by spełnienie tego marzenia kosztowało ją utratę pasji i tego, co naprawdę kocha. Dlatego wielkie plany trzeba snuć rozważnie – nie tracąc tego, co w nich najważniejsze – miłości i glamour.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Bariery na drodze do własnego sklepu internetowego
Bariery na drodze do własnego sklepu internetowego

NIE UKRYJESZ SIĘ PRZED REWOLUCJĄ RYNKU PRACY – PRACA 2.0
Nie ukryjesz się przed rewolucją rynku pracy – Praca 2.0

Zamknij