Twórcza praca – ciężka harówka czy czarodziejska moc natchnienia?

Twórcza praca - ciężka harówka czy czarodziejska moc natchnienia?

Praca twórcza bez wątpienia jest czymś innym niż „zwykła” praca. Teoretycznie wydaje się, że to o wiele łatwiejsze niż ciężka harówka przez 8 godzin dziennie. Ot taki tam obraz, rysunek, wierszyk czy artykuł. Jednak niejedno dzieło powstaje w pocie czoła, z wieloma przeszkodami i blokadami twórczymi po drodze. W którą stronę jest więc jej bliżej – do ciężkiej pracy czy unoszenia się na fali czarodziejskiego natchnienia?


Jako osoba od zawsze zarabiająca na swojej twórczości wierzę, że każdy z nas czasem działa pod wpływem natchnienia. Słowa same wychodzą spod palców, każda narysowania linia wydaje się nie być przypadkowa i łączy się w idealną całość. Potem patrzę na taką ilustrację, projekt czy chociażby wpis na bloga i sama nie wiem skąd się to wzięło. Skąd ja znam takie mądre słowa i od kiedy umiem budować sensowne zdania wielokrotnie złożone. Miewam tak na co dzień, miałam podczas pisania książki czy nawet moich prac dyplomowych. Skąd więc się to bierze?

Mimo takich chwil natchnienia, moja praca przez większość czasu daleka jest od dziwacznej, kojarzącej się z nadprzyrodzonymi siłami magią. Szczególnie gdy zajmowałam się jeszcze grafiką komputerową, stronami, logotypami, ulotkami i tą całą marketingową otoczką. Większość to mało efektowna, wymagająca samodyscypliny harówka. Długie godziny spędzone przy komputerze, kolejne nieudane wersje, kolejne poprawki i wprowadzane przez zaciśnięte zęby „sugestie” klienta. Niby dalekie od pracy rolnika na polu, a jednak również męczące, tylko w inny sposób. I właśnie dzięki temu powstają dobre projekty. Zatem w większości przypadków czarodziejska moc nie ma tu zbyt dużego udziału.

Twórcza praca - ciężka harówka czy czarodziejska moc natchnienia?

Ale czasem to jest właśnie ta czarodziejska moc. Czasem zaczynam na siłę, bez konkretnego pomysłu. Nie idzie, mam ochotę rzucić to w cholerę, ale przełamuję się i próbuję dalej. I nagle w trakcie pracy zaczynam się czuć tak, jakby coś pchało mnie do przodu. Nie muszę o tym myśleć, wręcz przeciwnie, im mniej myślę, tym lepiej wychodzi. Nadal daleko jest do finału, ale tak jakby lżej. Tempo wzrasta dzięki tajemniczej zewnętrznej sile. Nagle koncepcja zaczyna składać się w całość, kolory łączą się w idealną paletę a z przypadkowych słów powstają właściwe zdania. Coś mnie pcha, i tym czymś z pewnością nie jestem ja. Temu się poddaję.

Zdarzyło Ci się kiedyś coś takiego? Być może stworzyłaś kiedyś coś wspaniałego, a kiedy patrzysz na to wstecz, dziwisz się, jak tego dokonałaś. Nie masz pojęcia skąd się to wzięło, bo przecież nie jesteś aż tak dobra. Nie umiesz tego wyjaśnić ani powtórzyć. Ale zrobiłaś to. Z pomocą tej siły właśnie.

To uczucie, moc natchnienia, nie pojawia się często. A przynajmniej nie przy każdym projekcie. Ale kiedy już przychodzi, jest to najwspanialsze uczucie, jakie można sobie wyobrazić podczas pracy twórczej. Przychodzi i odchodzi. Nigdy nie wiesz, kiedy wróci. Natchnienie nie pracuje od 9-tej do 16-stej. Czasem odwiedzi Cię we śnie, czasem złapie w pociągu albo pod prysznicem. Podsunie dobry pomysł, popchnie przez chwilę i sobie pójdzie. A Ty musisz pracować dalej, napędzona tą magiczną siłą.

Twórcza praca - ciężka harówka czy czarodziejska moc natchnienia?

Dlatego w zdecydowanej większości twórcza praca to jednak ciężka harówka. Powolne przechodzenie od pomysłu do realizacji. To umiejętności, warsztat i doświadczenie. Gdybyś postanowiła siedzieć i czekać na natchnienie przy okazji każdego projektu, siedziałabyś bezczynnie w nieskończoność. Dlatego nie czekaj z tworzeniem, aż natchnienie postanowi Cię ponownie odwiedzić. Jak już przyjdzie, niech zastanie Cię przy pracy. A wtedy daj się ponieść i stwórz kolejne najlepsze dzieło, które wyszło spod Twoich rąk.

Pracuję codziennie, z pomocą natchnienia i bez jego pomocy. Bo tak trzeba, by wieść twórcze życie, które w obydwu przypadkach jest cudowne. Jestem wdzięczna za każde natchnienie, które mnie odwiedza, ale i bez niego daję sobie radę. Bo tak trzeba. Natchnienie – czasem. Praca i wdzięczność – zawsze.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Grafika, Kariera
Co słychać na Freelansie? #11
Co słychać na freelansie? #11

U źródeł inspiracji
U źródeł inspiracji

Zamknij