Gdy rodzina Cię nie rozumie, czyli gdzie szukać wsparcia na freelansie?

Gdy rodzina Cię nie rozumie, czyli gdzie szukać wsparcia na freelansie?

Pamiętam taką sytuację. To było jakieś 7 lat temu, byłam w domu u mojego chłopaka (teraz już męża), gdzie przyjechali też wujek z ciocią, jego dalsza rodzina. Spędzili w Ząbkach kilka dni i przez cały ten czas ja też tam właśnie przebywałam. Trzeciego dnia ich ciekawość wygrała i spytali mnie: „A Ty Ewa masz urlop, że tak tutaj siedzisz?”, na co ja: „Nie, pracuję w domu, jestem freelancerem”. Ich miny mówiły: „Cholera, bezrobotną sobie wziął”.


Dla pokolenia naszych rodziców freelancing jest czymś abstrakcyjnym, a praca w domu kojarzy się ze składaniem długopisów. Według ich standardów, żeby dobrze zarobić, trzeba się naprawdę napracować – dwa etaty, nadgodziny, tylko w ten sposób do czegoś dojdziesz.

Wytłumaczyłam cioci, czym się zajmuję, starałam się używać prostych słów, ale na koniec i tak spytała: „Ale po studiach poszukasz normalnej pracy, prawda?”. Więc dalsze tłumaczenie nie miało sensu.

Gdy dekadę temu stawiałam pierwsze kroki na freelansie, nie miałam w otoczeniu nikogo z podobnym pomysłem na życie. Gdy 6 lat temu rejestrowałam działalność gospodarczą, nie było inaczej. Nie miałam nikogo, kto rozumiałby moją motywację, lęki i wątpliwości. Oczywiście wspierała mnie rodzina, narzeczony, ale czasem potrzeba czegoś więcej, niż głaskania po plecach i mówienia: „będzie dobrze, dasz radę”.

Wtedy nie było jeszcze grup na Facebooku, gdzie można było spotkać inne freelancerki. Nie było webinarów, mastermindów i blogów o tematyce rozwoju i kariery. Czytałam o biznesie, działalności gospodarczej, podatkach, ZUSach, przedsiębiorczości, ale nie miałam miejsca, w którym znalazłabym podobną energię, motywację i bratnią duszę. Nie miałam z kim merytorycznie porozmawiać o moich planach, sukcesach i porażkach.

Gdy rodzina Cię nie rozumie, czyli gdzie szukać wsparcia na freelansie?

Miałaś albo masz podobnie?

Rodzina, mimo że bardzo Cię kocha, zwyczajnie może nie rozumieć, czym się zajmujesz albo na co się porywasz. To nie ich branża i nie ich rzeczywistość. A trudno jest budować swoje imperium w samotności. Dlatego tak ważne jest wsparcie otoczenia, które Cię zrozumie.

Gdzie więc szukać takich ludzi?

Zapisz się do grupy na Facebooku.

Nie mogę nie wspomnieć w tym miejscu o grupie założonej przez Ulę Phelep – Biznes, blogowanie i marketing dla kobiet. To prawdopodobnie największa taka grupa, gdzie można liczyć na wsparcie, zrozumienie, motywację i miłą atmosferę. W tego typu zamkniętym gronie, otaczasz się ludźmi, którzy zmagają się z podobnymi problemami, nie wyśmieją Twoich pomysłów i podpowiedzą, co zrobić dalej, gdy jesteś w kropce. Możesz znaleźć tam bratnią duszę, przyszłego partnera biznesowego albo klientki. Kobiety mają moc. A razem mają supermoc, która może pomóc rozwinąć Twój biznes.

Znajdź swoją drugą połówkę.

Oprócz większej grupy, dobrze jest znaleźć swoją biznesową bratnią duszę. Kogoś, z kim zrozumiesz się bez słów. Może to być inny freelancer, z którym współpracujesz, albo ktoś z zupełnie innej branży. Ktoś, kto będzie w miarę na bieżąco z Twoimi działaniami, pomoże, gdy będziesz tego potrzebować. A i fajny wspólny biznes może wyniknąć z takiej znajomości. Chyba nie muszę mówić, kto jest moją połóweczką ;) Z Agą zdobywanie wzorowego świata jest fajniejsze i łatwiejsze, razem stawiamy czoła wyzwaniom i robimy rzeczy, na które trudno byłoby nam się porwać w pojedynkę. A jak jednej się nie chce, to druga motywuje, i tak nam się razem kręci.

Gdy rodzina Cię nie rozumie, czyli gdzie szukać wsparcia na freelansie?

Dołącz do grupy mastermind.

Mastermind jest rozwinięciem poprzedniego punktu. Bo kilka bliskich osób motywuje jeszcze bardziej niż jedna. Fajnym pomysłem jest więc skrzyknięcie kilku freelancerek, z różnych branż, aby być dla siebie wspólną grupą wsparcia. Osobiście, przez Skype, na Hangoutach, czy w jakikolwiek inny sposób. Formalny mastermind ma już swoje zasady, to coś więcej niż ploteczki przy kawie. Skupiacie się wtedy konkretnie na swoich biznesach, na każdym po kolei, omawiacie co się ostatnio zadziało, jakie macie plany i wątpliwości. Często to z zewnątrz przychodzą najlepsze pomysły i rozwiązania problemów, dlatego warto być otwartym na rady innych.

Czytaj blogi.

Karmienie się motywującymi tekstami, cytatami, otaczanie się pozytywnymi osobami ma ogromny wpływ na moją osobowość i motywację do działania. Jestem bardzo podatna na takie rzeczy, czytam mnóstwo książek rozwojowych i zaznaczam fragmenty, które wywołują u mnie gęsią skórkę. Śledzę blogi o interesującej mnie tematyce, bo one są fajnym sposobem na zarażenie się pozytywną energią. Można na nich szukać przydatnych informacji, ale i motywacji w chwilach, gdy trochę jej brakuje.

Uśmiechaj się.

Prowadzenie swojego biznesu wymaga mnóstwa energii, ale jeszcze więcej tej energii do Ciebie wraca. Gdy zaczyna się układać, wpada zlecenie za zleceniem, klienci są szczęśliwi, to roztaczasz wokół siebie magiczną aurę. A ona przyciąga kolejnych – klientów i przyjaznych ludzi. Mam taką osobistą teorię, że ludzie „na swoim” są szczęśliwsi niż etatowcy. No chyba że mają to szczęście i trafili na pracę marzeń. Ale praca na własny rachunek, walka o swoje marzenia, przekuwanie własnych pomysłów w konkretny produkt jest tak ekscytująca, że nie wyobrażam sobie większego szczęścia i satysfakcji.
W moim biurze na ścianie wiszą trzy plakaty z logotypami: Freelance Mama, Polka Dots Art Collective i Ewa Brzozowska – Surface Pattern Designer. To są trzy marki, które stworzyłam od zera (Polka oczywiście z Agą). Każda z nich ma już swoją mniejszą lub większą rozpoznawalność i jestem z siebie niesamowicie dumna. Dla tego uczucia warto!

Gdy rodzina Cię nie rozumie, czyli gdzie szukać wsparcia na freelansie?

Gdy kilka lat później odwiedziliśmy ciocię i wujka, zapraszając ich na nasz ślub, nieśmiało spytali: „A Ty Ewa co teraz robisz, dalej siedzisz w domu?”. Na co ja dumnie odpowiedziałam: „Skończyłam inżyniera, robię magistra, a w międzyczasie założyłam własną firmę, prowadzę agencję kreatywną”.

Zatkało kakao.

Bo „firma” brzmi poważniej niż „freelancing”. To zrozumieli ;)

Znaczna część mojej rodziny w dalszym ciągu nie do końca ogarnia, czym dokładnie się zajmuję. Niektórzy pewnie myślą, że zarabiam na waciki i jestem na utrzymaniu męża. Ale to, że mnie nie rozumieją, nie znaczy, że mnie nie wspierają. W głębi duszy trzymają kciuki za mój sukces, tylko po prostu martwią się o moje bezpieczeństwo. A w ich słowniku bezpieczeństwo ma inną definicję. Nie są może najszczęśliwsi, pracując od 9 do 17, czasem i dłużej, ale dzięki temu przeżyli te wszystkie lata. Więc to musi być bezpieczeństwo, prawda?

Ale co jeśli Twoje marzenia wychodzą poza tę tradycyjną bezpieczną strefę? Co jeśli czujesz, że musisz podjąć ryzyko, spróbować po swojemu, zaszaleć, stworzyć coś swojego? A wokół nie ma nikogo, kto to zrozumie? Zaczynasz mieć wątpliwości, tracisz pewność siebie. Nie masz skąd czerpać potrzebnej Ci energii i motywacji. Dlatego tak ważne jest szukanie osób, które czują podobnie, które będą miały podobne aspiracje i problemy. Kogoś z kim ponarzekasz na to, że składki ZUS znowu podnieśli i że klient odrzucił projekt po czternastu poprawkach, bo mięta była zbyt miętowa.

Freelancing zaczyna się w głowie. To nie tylko wiedza o biznesie i księgowości, to przede wszystkim energia, kreatywność i chęć sięgania po swoje. Wewnętrzna motywacja czasem nie wystarcza, dlatego otaczaj się ludźmi, którzy będą zarażać się pasją. Wtedy osiągniesz wszystko, o czym marzysz.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera, Rozwój
Poniedziałkowa Motywacja #1 - Byłoby miło
Poniedziałkowa Motywacja – Byłoby miło

Poniedziałkowa Motywacja #1 - Przejmij kontrolę nad swoim życiem
Poniedziałkowa Motywacja – Przejmij kontrolę nad swoim życiem

Zamknij