To nie jest Twoje dziecko

To nie jest Twoje dziecko

Ludzie, którzy wykonują twórczą pracę, z reguły bardzo przywiązują się do jej efektów. Często każdy obraz, wiersz, tekst, grafikę traktują jak swoje dziecko. Bronią ich jak lwica swoich małych. To zdecydowanie nie pozwala traktować lekko sprawy zarabiania na własnej twórczości.


Fajnie jest stworzyć coś wielkiego, wartościowego. Jeśli zajmujesz się czymś twórczym, zapewne Tobie też zdarzają się takie momenty chwały. Powstaje coś, co napawa Cię dumą. Podskórnie czujesz, że wykonałaś kawał dobrej roboty i prawdopodobnie nigdy nie zrobisz już nic lepszego. Chowasz więc swoje dzieło do szufladki, zaglądasz do niego, czasem trochę wypolerujesz, pochuchasz, podmuchasz i sprawdzisz czy wszystko jest z nim okej.

W sumie to chciałabyś je sprzedać, bo wiesz, że możesz na tym nieźle zarobić. Ale jak można sprzedać własne dziecko? A co, jak zrobią mu krzywdę? Jak zmienią paletę kolorów, wytną 30% tekstu albo dodadzą coś od siebie?

Najwyższy czas zerwać z takim myśleniem. To niezdrowe.

Truman Capote powiedział kiedyś, że:

Skończenie książki to jakbyś wziął dziecko na podwórko i je zastrzelił.

Może nie dla każdego wypuszczenie efektów swojej pracy w świat jest aż tak traumatyczne, ale z pewnością nie jest lekko. To tak, jakbyś po raz pierwszy odprowadziła dziecko do szkoły i bała się, że koledzy będą się z niego wyśmiewali.

To nie jest Twoje dziecko

Nie traktuj swojej twórczości jakby była Twoim dzieckiem. Bo jak poradzisz sobie z odcięciem 30% tego dziecka, gdy wydawca/klient/zleceniodawca zacznie wprowadzać w nim zmiany? Jak zniesiesz krytykę pod adresem Twojego dziecka, jego kopiowanie i sprzedaż? Przy takim podejściu możesz się zablokować i nie chcieć w ogóle wypuszczać go z rąk. Bo jak takie biedne i bezradne maleństwo poradzi sobie w tym brutalnym świecie?

Kiedyś często po zaprojektowaniu naprawdę dobrego wzoru czy ilustracji, miałam wewnętrzny opór przed wypuszczeniem go do sprzedaży. Chciałam zatrzymać projekt, czekać na idealną okazję, taką, w której sprzedam go, ale na idealnych warunkach, tak, żeby nikt nie zrobił mu krzywdy.

Na szczęście wyleczyłam się z tego. Zarabiam na tym, co robię. Logiczne więc jest, że projektuję po to, żeby efekty mojej pracy sprzedać. Czasem za lepszą, czasem gorszą stawkę, ale najważniejsze, że dzieło idzie w świat. W końcu po to zostało stworzone. Patrzę sobie wtedy na nie, na to, jak sobie radzi i jestem z niego dumna, jak z własnego syna, który idzie na dobre studia, znajduje dobrą pracę i zdobywa świat.

To nie jest Twoje dziecko

Twoja twórczość nie jest Twoim dzieckiem. Jeśli już, to Ty jesteś jej dzieckiem. Każdy kolejny projekt Cię rozwija. Każdy kolejny jest lepszy od poprzedniego, podnosisz sobie poprzeczkę i wkraczasz na wyższe poziomy. Twoja praca Cię kreuje.

Jestem tym, kim jestem, dzięki wszystkiemu, co zrobiłam do tej pory. Moja twórczość mnie wychowała. Nauczyła mnie dyscypliny, samokrytyki i dystansu. Kilka projektów było zapalnikiem do rozwoju mojej kariery (jak np. Pandy). Gdzie bym była, gdybym wszystkie najlepsze dzieła chowała do szuflady? Prawdopodobnie na samym początku. Sabotowałabym swój rozwój, miotając się między tym co bezpieczne a tym, co właściwe.

Często z bólem serca modyfikowałam swoje grafiki, godziłam się na kompromisy i nie zawsze słuszne zmiany. Ale dzięki temu posuwałam się do przodu.

Tylko pokazując swoje prace światu, pozwalając im „odejść” i robić to, do czego zostały stworzone – zarabiać, dajesz sobie szansę na rozwój i karierę w tym, co robisz. Nigdy nie wiesz, gdzie zaprowadzi Cię każdy kolejny projekt. I nie dowiesz się, jeśli nie pozwolisz sobie tego sprawdzić. Czyż nie byłoby to przykre i autodestrukcyjne, gdybyś tworzyła utwory tak nienaruszalne, że broniłabyś ich świętości aż do śmierci? Co Ci po tym, że będziesz zaglądać do szuflady, patrzeć na nie, nietknięte, czyste, jak wypolerowany granit?

To nie jest Twoje dziecko

Schowaj więc dumę do kieszeni. Z ufnością postaw na grę, elastyczność i zabawę tym, co robisz. Pokazuj ludziom swoje dzieła, sprzedawaj je i patrz, jak sobie radzą w tym okrutnym świecie. Z takim podejściem każdy kolejny projekt nie będzie Twoim grobem, tylko bramą do życia pełnego wielkich twórczych możliwości.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
3 przekonania, które hamują Twój biznes
3 przekonania, które hamują rozwój Twojego biznesu

Ego
Uwaga na ego

Zamknij