Dlaczego jestem freelancerem?

Dlaczego jestem freelancerem?

Mogłabym wymienić dziesiątki powodów, dla których jestem freelancerem. Najważniejszy to ten, że freelancing pozwala mi na jednoczesną pracę i codzienne wychowywanie dziecka. Ale dzisiaj chciałabym wyjść poza te oczywiste argumenty, bo zdecydowałam się na ten rodzaj kariery długo przed macierzyństem. Jakieś 8 lat wcześniej.

Nie lubię wcześnie wstawać i spieszyć się rano.

Nie lubię, gdy głośny budzik wyrywa mnie ze snu w najlepszym momencie. Stresuje mnie poranny pośpiech, zerkanie co chwilę na zegarek i odliczanie, ile minut mi jeszcze zostało. Te dylematy, czy lepiej się umalować, czy zjeść kanapkę. Brrrr, na szczęście ten etap zakończył się razem z moją edukacją, a pospieszne poranki zdarzają się tylko sporadycznie. Ja lubię leniwie! Też zgodnie z planem, ale w swoim tempie.

Pracuję na swoje własne marzenia.

Nie mam na myśli dosłownie zarabiania kokosów, żeby kiedyś spędzić w końcu dwa tygodnie na Bali. Chodzi mi raczej o coś głębszego. O poczucie, że mam jakąkolwiek moc sprawczą, że każdy wysiłek, który wkładam w pracę, ma wpływ na moje życie zawodowe i prywatne. Nie pracuję na konto firmy, która za kilka lat i tak powie mi „do widzenia”, a ja zacznę od nowa gdzie indziej. Andy J. Miller w swoich podcastach Creative Pep Talk Show użył kiedyś świetnego porównania. Wyobraź sobie, że grasz w zespole muzycznym, jesteś odpowiedzialna za gitarę basową. Masz grać jeden konkretny fragment, kilka tych samych akordów w kółko. I nie obchodzi Cię całość piosenki, nie masz wpływu na wokal, perkusję i inne instrumenty. To jest właśnie etat. Na freelansie to Ty tworzysz cały utwór. Nie jesteś częścią całości. Jesteś całością. Masz wpływ na to, w czym bierzesz udział i jaki będzie efekt końcowy. I to mnie właśnie kręci.

Dlaczego jestem freelancerem?

Lubię oglądać filmy w środku dnia.

Czasem, gdy mam luźny dzień, odpalam sobie jakiś film w samym środku dnia. Robię popcorn, rozsiadam się na kanapie i oglądam. Czuję się wtedy, jakbym robiła coś zakazanego ;) Lubię decydować o swoim czasie. Pracować wtedy, kiedy mam na to energię, siłę i ochotę, a nie od 8 do 16. Czasem moja wydajność jest najlepsza rano, a czasami w nocy. W środku dnia raczej miewam kryzys i przynajmniej nie muszę w tym czasie udawać, że pracuję. Lubię czasem pracować w pidżamie, przy biurku albo w łóżku. W środku dnia są zawsze wolne terminy u lekarza i nie ma tłumów w centrum handlowym. Można wyskoczyć do urzędu i na kawkę z innym freelancerem. Można żyć przez cały dzień, nie tylko po 16-stej.

Jestem indywidualistką.

Jestem trochę typem buntownika. Gdy ktoś karze mi coś zrobić, ja dla zasady wolę zrobić to inaczej. Lubię mieć rację i ostatnie słowo. Dlatego ciężko byłoby mi dogadać się na dłuższą metę z przełożonym. Lubię pracować sama, tworzyć swój plan działania i brać odpowiedzialność za swoje decyzje.

Dlaczego jestem freelancerem?

Jestem uzależniona od rozwoju.

Mam silną potrzebę rozwijania się. Gdy nie robię czegoś nowego, odważnego, to czuję, że stoję w miejscu. A w miejscu jest nudno. Dlatego czytam książki na temat rozwoju osobistego, oglądam webinary, wykłady, słucham podcastów, biorę udział w konkursach, podejmuję się nowych projektów, pracuję nad sobą, by z dnia na dzień być jeszcze lepszą wersją siebie – siebie prywatnie i jako freealancer.

Najlepiej myśli mi się w domu.

Istnieje u mnie bardzo duża zależność między miejscem pracy a moją wydajnością. Pracując w domu, mogę sobie urządzić biuro po swojemu. Nie jestem skazana na gust pracodawcy, jego biurko i miejsce daleko od okna. W przyjaznym miejscu od razu osiągam maksymalną wydajność. Pracując na etacie, kreatywne kwestie i tak rozwiązywałam w domu. W biurze byłam rzemieślnikiem skazanym na wytyczne szefostwa, które nie miało nic wspólnego z grafiką komputerową. Trudno było się skupić w tym paradoksie.

Dlaczego jestem freelancerem?

Bo to jest sexy!

Bycie panią swojego życia jest sexy! Budowanie swojego małego imperium dodaje pewności siebie i tworzy ten błysk w oku. Nieważne, czy jest to duży sklep, korporacja czy mały biznesik. Lubię być z siebie dumna, odnosić sukcesy i mówić głośno o tym, że zarabiam, robiąc to, co lubię. Sexy zaczyna się w głowie, a freelancing jest dobrym do tego początkiem.

Freelancerem jestem praktycznie od zawsze. Ten styl pracy już tak bardzo wpisał się w moje życie, że nie wyobrażam sobie innego scenariusza. Lubię tę wolność, wiatr w żaglach. Lubię rozwijać swoje skrzydła i nie dawać ich sobie podcinać. Lubię takie życie i układam je po swojemu, tak, żeby było po prostu przyjemnie ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Skuteczny social selling freelancera
Skuteczny social selling freelancera

Zjedz tę żabę – rób swoje wbrew przeciwnościom

Zamknij