Do życia podchodzę z dystansem

Do życia podchodzę z dystansem

Kiedyś nie wyszłabym na miasto w rogach renifera. Kiedyś zastanowiłabym się trzy razy, zanim odważyłabym się zrobić coś głupiego. Kiedyś analizowałabym każde zdanie, które chcę wypowiedzieć. Kiedyś, ale nie teraz ;)


Dwa dni temu, w Mikołajki, razem z przyjaciółką wskoczyłyśmy w cekinową czapkę Mikołaja oraz rogi renifera i udałyśmy się na uroczyste uruchomienie świątecznej iluminacji w Radomiu. Było pięknie! Można było spotkać Mikołaja na rowerze, ale też tego właściwego w saniach. Takiego z brodą i takiego, co o niej zapomniał. Wszyscy się uśmiechali i było czuć TĘ atmosferę.

Poszłyśmy potem w tej czapce i rogach do knajpy na grzańca i do browaru po Pilsa (na wynos, dla męża, przykładna ze mnie żona ;) ). Weszłyśmy z barmanem w ciekawą konwersację pełną podtekstów, a na przystanku wymieniłyśmy kilka uśmiechów i innych gestów z kierowcą 15-stki, który też tego dnia przyodział mikołajową czapę. Swój!

Do życia podchodzę z dystansem

Mój mąż tego nie rozumie. Część znajomych też nie. Bo za starzy jesteśmy, zbyt poważni. Dorośli.

A co ja o tym myślę? Że życie jest za krótkie na takie podejście! Ja chcę właśnie teraz robić takie rzeczy. Teraz, gdy jestem pewna siebie, szczęśliwa, dobrze mi ze sobą i ze światem. Chcę się wygłupiać, śmiać się z siebie, wychodzić do ludzi. Mimo że trzydziestka za pasem, że jestem już matką. Bo chcę czegoś więcej niż dom, praca i obowiązki.

Potrzebuję w życiu spontaniczności. Potrzebuję pokazać, że jestem. Nie potrzebuję, żeby ludzie to akceptowali, ani żeby mnie lubili, ale muszę pokazać, że tu jestem. Bo nie chcę przesiedzieć życia na trybunach, albo na ławce rezerwowych i nigdy nie wejść na boisko. W końcu nie wszystko, co robimy, musi być po coś – dla kasy, dla rozwoju, czasem trzeba zrobić coś po prostu dla zabawy.

Życie z maską poważnego człowieka jest piekielnie nudne. Poważnym to jest się w pracy i tam gdzie trzeba, to wystarczy ;) Dlatego do życia podchodzę z dystansem. Gdy sypie śnieg i sąsiedzi nie wystawiają nosów z domu, ja szaleję z Piotrusiem na śniegu. Po deszczu skaczemy w kałużach, a jesienią rzucamy się liśćmi. Przy nim mam prawo stać się trochę dzieckiem.

Radość z życia nie ma terminu ważności. Gdy jeszcze mamy przyjaciół, z którymi tę radość możemy dzielić, nic więcej nie potrzeba. I będę śmiać się i robić głupie rzeczy przed trzydziestką, po trzydziestce, a nawet i po pięćdziesiątce – jestem tego pewna! Bo kto powiedział, że musimy być dorośli? To jeszcze nie czas… ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Coraz bliżej święta + przepis na pierniki
Coraz bliżej Święta + przepis na pierniki

Moje wrażenia po Fast Textile 2016
Moje wrażenia po Fast Textile 2016

Zamknij