Sięgaj po więcej, podejmuj wyzwania i przestań się bać! + wyniki konkursu

Stale podejmuj wyzwania

Jestem uzależniona od wyzwań. Często porywam się z motyką na słońce i mam silną potrzebę odnoszenia jakichkolwiek sukcesów. Czasem jest to coś wielkiego, a innym razem wystarczy, że zrobię biszkopt, który nie opadnie.

Uwielbiam wychodzić poza moją strefę komfortu. Kocham ten dreszczyk emocji, niepewność, strach, który potem potęguje dziką satysfakcję, gdy uda mi się czegoś dokonać. Często podejmuję się nowych wyzwań, biorę udział w różnego rodzaju konkursach. Ale nie takich, w których wystarczy wysłać SMSa i modlić się o to, żeby mnie wylosowali. Zamiast nadziei na ślepy los, preferuję własnoręcznie wypracowany sukces. Z odrobiną szczęścia oczywiście.

Mama mówi, że mam szczęście

Moja mama często powtarza, że mam w życiu szczęście. Przyznam, że zdarzają się różne zbiegi okoliczności. Czasem znajdę pieniądze na chodniku albo ryby zaczynają brać, gdy tylko złapię za wędkę. Ale zdecydowanie skłoniłabym się ku słowom H. Jacksona Browna Juniora:

Szczęście maszeruje z tymi, którzy starają się z całych sił.

Bo ja się właśnie po prostu bardzo staram.

Rok 2016 był obfity w kilka mniej lub bardziej istotnych sukcesów. Do tych największych zaliczyłabym napisanie książki (której termin wydania przesunął się prawdopodobnie na drugi kwartał 2017 r.), tytuł Ikony Radomskiej Blogosfery i rozkręcenie od zera mojej kariery Surface Pattern Designera. Do tego dochodzi jeszcze kilka konkursów graficznych, w których udało się wysoko zajść. Ale ile w tym jest szczęścia, a ile ciężkiej pracy?

Prowadzę bloga ponad dwa lata. To jednocześnie wiele i niewiele. Nie mam zapierających dech w piersiach statystyk i ogromnej liczby fanów na Facebooku, ale jak wszystko, czego się podejmuję, staram się robić to sumiennie. Rozwijam to moje miejsce w sieci, piszę (jak na moje możliwości) regularnie, wymyślam nowe projekty związane z blogiem i w ten sposób, krok za kroczkiem, idę do przodu. Właśnie ta systematyczna praca, suma pozornie niewiele znaczących decyzji sprawiła, że dostałam propozycję napisania książki o freelancingu oraz zostałam wybrana na Ikonę Radomskiej Blogosfery (dostając jednocześnie nagrody w dwóch kategoriach).

Nie inaczej było z Surface Pattern Designem. Zaczęłam od zera, podjęłam wyzwanie, jakim było zaprojektowanie pierwszego wzoru – tak powstały Pandy. To od nich się wszystko zaczęło. Dopiero po tym małym sukcesie zaczęłam uczyć się kwestii technicznych i specyfiki tej branży. Jedyne, co zaryzykowałam, to trochę czasu i energii. Kilka wzorów i odważnych decyzji później mogłam pozwolić sobie na to, by uczynić tę profesję moją główną ścieżką zawodową.

Stale podejmuj wyzwania

Podejmuj wyzwania nawet, gdy wydają się bez sensu

Dosyć często startuję w konkursach graficznych. Raz na kilka miesięcy próbuję swoich sił w tematycznych wyzwaniach na Spoonflower.com. Konkurencja jest ogromna, zasady oceniania średnio sprawiedliwe, ale miejsce na podium to tylko miły bonus (i oczywiście pewne korzyści materialne i marketingowe). Dla mnie te konkursy to przede wszystkim okazja, by stworzyć ciekawy wzór i zmierzyć się z narzuconym tematem. Właśnie w ten sposób powstał mój bestsellerowy „Sleeping Fox„, który już prawie od roku sprzedaje się na tym portalu. Można pomyśleć, że wysyłanie prac na takie międzynarodowe konkursy jest bez sensu, bo konkurencja duża, szanse niewielkie, ale sama możliwość zmierzenia się z lepszymi jest już bardzo inspirująca. A każdy konkurs to szansa, by zostać zauważonym.

Oczywiście za tymi kilkoma zwycięskimi próbami kryją się dziesiątki porażek. Czasem miałam nadzieję na wysokie miejsce na podium, a nie trafiałam nawet do dziesiątki, to normalne. Ale porażki mnie nie zniechęcają, tylko dają motywację, by następnym razem jeszcze bardziej się postarać.

Zrób coś inaczej

Moje wyzwania to nie tylko ważne przedsięwzięcia i decyzje zmieniające życie. To też małe zmagania z codziennością, podnoszenie sobie poprzeczki w najprostszych sytuacjach. To ambitny plan dnia, dążenie do „inbox zero”, napisanie wpisu na bloga w pół godziny, nowe projekty biznesowe, czy wybranie alternatywnej trasy, jadąc samochodem. A ci, którzy wiedzą, jak beznadziejną mam orientację w terenie, zrozumieją o czym mówię ;) Nawet codzienne błahostki dają mi niewielkie poczucie sukcesu, od którego jestem uzależniona.

Stale podejmuj wyzwania

Nie lubię za długo przebywać w mojej strefie komfortu. Gdy czuję, że jest mi za wygodnie, trochę nudno, to znak, że trzeba coś wymyślić, spróbować czegoś nowego. Nie umiałabym przesiedzieć 15 lat na tym samym stanowisku, wykonując codziennie te same czynności. Nie mogłabym nie rozwijać się w jakikolwiek sposób. Umarłabym z nudów. Dlatego stale podnoszę sobie poprzeczkę, podejmuję się wielu przedsięwzięć, najlepiej takich, które z początku mnie przerastają. Bo podobno to, co przeraża nas najbardziej jest tym, czym powinniśmy się zająć. Właśnie takie wyzwania są, według mnie, najlepszą drogą do rozwoju.

Wszystkie tegoroczne osiągnięcia miały miejsce w okresie, po którym się tego najmniej spodziewałam. W końcu mam małe dziecko, w lutym skończył mi się zasiłek macierzyński, zakładałam więc, że ten rok będzie raczej martwo-stabilny. Taki na minimum, bez odważnych decyzji. Patrząc wstecz nie mogę się nadziwić, jak bardzo się myliłam. Okazało się, że przy dziecku się da.

A nawet się powinno.

Więc pod koniec tego roku mam do Ciebie jedną prośbę.

W 2017 roku odważ się zrobić choć jeden krok poza swoją strefę komfortu. Wyrzuć ze swojej głowy demotywujące stwierdzenia, że nie dasz rady, że nie powinnaś, że jesteś za stara, za młoda, za głupia czy za biedna. Odważ się zrobić coś ze swoim życiem. To nie musi być nic spektakularnego, po prostu złap za ster, zrób coś. Przejdź na dietę, zapisz się na siłownię, na zajęcia z garncarstwa, otwórz własną firmę albo zrób coś wbrew innym. Zapewnie będziesz musiała zmierzyć się ze strachem, niepewnością, podjąć kilka trudnych decyzji, nie mając pojęcia, czy będą słuszne. Ale właśnie w takich sytuacjach poczujesz, że żyjesz i masz wpływ na swój los. Nie pozwól, by ten rok przeleciał Ci przez palce. Bo szkoda by było. Więc sięgaj po więcej, podemuj wyzwania i przestań się bać!

Wyniki konkursu „Podróż do przyjaźni”

Czas na wybranie trójki zwycięzców w zeszłotygodniowym konkursie! W wyborze kierowałam się oczywiście moją subiektywną opinią ;) Wszystkie zgłoszenia były przeurocze i okazało się, że zdominowała je przyjaźń damsko-męska! A mówili, że się nie da… ;) Co prawda z niektórych wyszły Wasze małżeństwa, ale pojawiła się też relacja czysto przyjacielska :D

Pan Poeta - Podróż do przyjaźni - recenzja i konkurs

Tak więc, przechodząc do konkretów, książki Pana Poety „Podróż do przyjaźni” otrzymują:
– calaona
Podróż do przyjaźni - konkurs

– Anna Spec
Podróż do przyjaźni - konkurs

– Katarzyna Straube-Czyż
Podróż do przyjaźni - konkurs

Gratuluję! :) Napiszcie do mnie jakąkolwiek drogą (e-mail, Facebook, Instagram) i podeślijcie swoje adresy, a postaram się, by książki doszły jeszcze w tym tygodniu.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Rozwój
Moje wrażenia po Fast Textile 2016
Moje wrażenia po Fast Textile 2016

NIE CZEKAJ, AŻ BĘDZIESZ GOTOWA, CZYLI NASZA DROGA DO FAST TEXTILE 2016
Nie czekaj, aż będziesz gotowa, czyli nasza droga do Fast Textile 2016

Zamknij