Nigdy nie chciałam mieć syna

Nigdy nie chciałam mieć syna

Gdy byłam dziewczynką, niezliczoną ilość razy pytałam mamy, czy poród boli. Zawsze mówiła, że nie. Z czasem rozwinęła myśl, mówiąc „nie aż tak bardzo”. Zapobiegawczo więc w dzieciństwie postanowiłam, że nigdy nie będę rodzić dzieci, może ewentualnie zaadoptuję.


Po latach oswoiłam się z tą myślą, że jak trzeba będzie to może jednak urodzę. Jakoś. Kiedyś. Mama przeżyła dwa porody i ja z raz przeżyję. Nie zastanawiałam się jednak nad tym, czy wolałabym mieć syna czy córkę. Gdy po ślubie wyobrażałam sobie siebie jako matkę, widziałam się raczej w towarzystwie ślicznej ciemnowłosej dziewczynki. To było dla mnie oczywiste, że jako przyszła matka powinnam chcieć córkę, a mój mąż oczywiście syna. Chciałam ją stroić, pleść warkocze i malować jej małe paznokcie.

Nigdy nie chciałam mieć syna

Razem z moją siostrą bliźniaczką nosiłyśmy ciążowe brzuszki w tym samym czasie. Gdy ona pierwsza dowiedziała się, że będzie mieć córeczkę, pomyślałam, że fajnie, bo ja pewnie też, będą dwie. Dopiero gdy zbliżał się sądny dzień, w którym miałam dowiedzieć się jakiej płci jest lokator mojego brzucha, zaczęłam zastanawiać się nad tym, co będzie, jeśli okaże się, że to jednak chłopak. Że teściowa ma rację i kilka innych znaków na niebie też się sprawdzi. Ciężko było mi to sobie wyobrazić, ale oczywiście stwierdziłam, że wbrew księżniczkowym wyobrażeniom może być i syn, pokocham jak swoje ;)

Na USG siusiak ukazał się w pełnej okazałości, nie pozostawiając miejsca na żadne niedomówienia. Chłopak. Jaka była moja reakcja? „No przecież że tak, nie mogło być inaczej”! Jakoś wtedy poczułam, że to jednak syn jest mi przeznaczony, przynajmniej w pierwszej kolejności. Że to właśnie jako mama syna będę się spełniać. Wychowam go na fajnego faceta, gentlemana. Dziewczyny będą za nim szaleć, a ja jednej z nich, wybrance jego serca, uprzykrzę potem życie ;)

Nigdy nie chciałam mieć syna

Zawsze było mi po drodze z męskim światem. Odkąd pamiętam lubiłam gry, komputery i męskie zajęcia. Lubiłam pomagać tacie w garażu i rozbijać kolana na rolkach. Nie jestem typową kobietą, z gracją i wrodzonym wdziękiem. Potykam się, nie chodzę na obcasach, robię głupie rzeczy, głośno się śmieję i co drugi dzień robię sobie krzywdę. Nawet z wykształcenia jestem inżynierem Informatyki i magistrem Systemów Informatycznych w Zarządzaniu. I ja chciałam mieć córkę? Bez problemu odnalazłam się w chłopięcym świecie zdalnie sterowanych samochodów, latających samolotów, dinozaurów i piratów. Nie mogę się doczekać, aż będziemy z Piotrusiem razem pykać na konsoli i programować roboty z Lego. Może z piłką nożną nie jest mi aż tak po drodze, ale na ryby chętnie z nim wyskoczę. Będziemy razem wspinać się na drzewa, zbierać robaki do słoika i jeździć na deskorolce.

Nigdy nie chciałam mieć syna

A co z marzeniami o strojeniu księżniczek? Na szczęście mam cudowną siostrzenicę, którą mogę rozpieszczać. Kupuję jej słodkie sukieneczki, robimy razem lody z Play-Doh i bawimy się lalkami. A potem z nie mniejszą radością wracam do potrącania zwierząt drewnianą kolejką.

Mam nadzieję, że los napisał dla mnie kolejną rolę mamy w niedalekiej przyszłości. Nie wiem czy będzie to wtedy chłopak, czy może jednak dziewczynka. Patrząc na mocne męskie Brzozowskie geny nie zdziwiłabym się, gdybym została jedyną kobietą w domu. To też będzie mieć swój urok. A jeśli kiedyś będzie córka? To dobrze, pokocham jak swoje!

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Kreatywnie z Fabryką Wafelków
Kreatywnie z Fabryką Wafelków – 5 sposobów na zabawkę sensoryczną

Rozczarowań smak
Rozczarowań smak

Zamknij