Wywiad z Panem Poetą

Pan Poeta

Historia Pana Poety to dowód na to, że pasję często odkrywa się przypadkiem. Jego książka „Kura, co tyła na diecie” powstała jako bajka dla syna koleżanki. Potem potoczyło się samo.

Wywiad z Panem Poetą

Pan Poeta to największy, bo prawie dwumetrowy, bajkopisarz. Autor kilkudziesięciu humorystycznych, rymowanych bajek dla dzieci oraz bloga pisanego z perspektywy młodego taty – bajkopisarza. Absolwent polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, miłośnik językoznawstwa, literatury dziecięcej i zabawy słowem. Swoją twórczość prezentuje dzieciom w przedszkolach, księgarniach i kawiarniach, choć ciężko to nazwać spotkaniem autorskim. Przeważnie jest wiele dzieci i zero powagi. Zabawy, śmiechy, dmuchanie baloników, latające piórka, rysowanie i inne pacynki. Ale właśnie wtedy Pan Poeta jest szczęśliwy jak dziecko – tylko takie ponad miarę wyrośnięte.

Pan Poeta

Bajkopisarz to dość rzadko spotykany ostatnio zawód. Jaka była Twoja droga do tej profesji?

Bajkopisarstwo to moja wielka pasja. Ciężko mówić na razie o profesji, bo jestem na początku drogi, ale tak – chciałbym kiedyś być zawodowym bajkopisarzem. Czy to w ogóle możliwe? Nie wiem, ale czuję, że muszę spróbować. Zaczęło się dość przypadkowo, bo koleżanka poprosiła mnie o napisanie bajki dla jej synka, Pawełka. I choć teraz jest na mnie nieco zła, kiedy mówię, że była inspiracją dla wiecznie odchudzającej się Kury, ale poniekąd to prawda. A że „Kura, co tyła na diecie” zebrała bardzo pozytywne opinie, napisałem jeszcze kilkadziesiąt bajek. Później przyszedł czas na ilustrowanie i przygotowanie książek. Trzy z nich są już prawie gotowe. Czekamy na środki na druk i w drogę. Bajkopisarstwo zacznie się naprawdę.

Czy poza bycia Panem Poetą zajmujesz się czymś jeszcze zawodowo?

Oczywiście, bo, tak jak wspomniałem, jestem na początku swojej pisarskiej przygody. Jako tata dwójki dzieci i i mąż, w pierwszej kolejności muszę dbać o rodzinę, a o inne sprawy po godzinach. Śmieję się, że udało mi się zrealizować studenckie marzenie, by żyć „z pióra”. Poniekąd tak jest, bo na co dzień zajmuje się kreowaniem kampanii reklamowych, spotów i tekstów dla największych marek. Ale widzę, że już czekasz z kolejnym pytaniem, więc pozostańmy przy bajkach.

Pan Poeta

Czy dużo odwagi kosztowało Cię pokazanie światu swojej, jakby nie patrzeć, niezbyt poważnej twórczości?

Masz rację. To była kwestia odwagi. Jakkolwiek niepoważna jest to twórczość, to kiedy zdecydowałem się zaprezentować ją światu, zrobiło się całkiem poważnie. Najpierw pojawiła się naturalna obawa, czy to w ogóle komukolwiek się spodoba. Czy ktokolwiek się tym zainteresuje i tak dalej. Pamiętam, że po pierwszych reakcjach, bardzo pozytywnych, zobaczyłem, że te obawy były zupełnie irracjonalne. Owszem, zdarzyło się, że ktoś miał pewne uwagi, ale zaraz ktoś kolejny bardzo chwalił tekst czy ilustracje. I ponownie zobaczyłem, że zarówno w reklamie jak i w bajkach piszę nie dla wszystkich, że wszystkim moja twórczość nie może się podobać i to jest ok. Teraz po prostu robię swoje i bardzo serdecznie witam wszystkich, którzy mi kibicują.

Ponownie zobaczyłem, że zarówno w reklamie jak i w bajkach piszę nie dla wszystkich, że wszystkim moja twórczość nie może się podobać i to jest ok. Teraz po prostu robię swoje i bardzo serdecznie witam wszystkich, którzy mi kibicują.

Kura, co tyła na diecie opowiadająca o samoakceptacji, Wróbel, co oćwierkał sąsiadów o tolerancji, skąd pomysł, by pisać akurat na takie trudne tematy?

O czym są te bajki, to wiemy my, dorośli. W żadnej z nich trudne słowa, jak samoakceptacja czy tolerancja nie padają z prostego powodu. Dzieci ich nie rozumieją. Albo inaczej – pewnie rozumieją po swojemu. W moim odczuciu, jeśli powiemy maluchom: „bądźcie tolerancyjni”, zapomną i tyle. Natomiast jeśli pokażemy, co to znaczy, zaprezentujemy bohatera, który postępuje w określony sposób, a później jeszcze na podstawie bajki ułożymy kilka zabaw, dzięki którym dzieci zapamiętają przesłanie, to osiągniemy znacznie więcej.
Sam pomysł na takie bajki zrodził się z obserwacji świata. Nawet w dorosłym życiu potrafimy mieć problemy z tolerancją. Także wobec siebie. Kompleksy są czymś, z czym trzeba sobie poradzić w dzieciństwie, bo to ogromne obciążenie. Dlatego „Kura, co tyła na diecie” akceptuje siebie taką jaką jest. To pierwszy krok do tego, aby być tolerancyjnym wobec innych, o czym jest druga bajka, o której wspomniałaś. Wydaje mi się, że taka lekka forma, dużo dobrego humoru i prosty język mogą dzieciom pomóc w zaakceptowaniu siebie, a później innych.

Czy Twoje bajki spotykają się z pozytywnym odbiorem wśród najmłodszych?

Może nie powinienem tego mówić, ale tak. Choć kiedyś, kiedyś, kiedy jeszcze dobrze się z dziećmi nie zaprzyjaźniłem, poszedłem do przedszkola z ładnie na kartce wydrukowanymi bajkami, z nadzieją, że może publika troszkę niedorosła, to jednak zrealizuję swoje marzenie i będę miał w końcu swój pierwszy wieczorek autorski. Oczywiście dzieci szybko wybiły mi z głowy ten pomysł, bo a to zaczęły się bawić zabawkami albo szturchać się nawzajem. Widząc, że odpływają zarówno oni jak i ich uwaga, przeszedłem do zabaw z pacynkami, wielką niebieską chustą, która w mig zamieniła się w morze, i raz na zawsze zapomniałem o „suchym” czytaniu bajek. To po prostu nie zadziała. Nie z tą publiką. Odpowiadając ściślej na Twoje pytanie, to tak. Dzieci lubią moje bajki. Na przykład mój synek często prosi mnie, żebym przeczytał mu Kruka. I Kruka. Jeszcze raz Kruka. Kurę zna już na pamięć i jest to dla mnie największy komplement ;).

Pan Poeta

„Kura…” jest już gotowa do druku, „Wróbel…” i „Kruk…” czekają w kolejce, czy ma Pan pomysły na kolejne bajki?

Oczywiście. Bajek mam napisanych około trzydziestu, więc pomysłów nie brakuje. Ale chcę tworzyć jeszcze więcej. Mam pomysł na kolejną serię, ale jeszcze nie czas i miejsce, by o tym wspominać. Trwają ostatnie poprawki tekstowe, więc lada dzień ilustrator rozpocznie prace nad kolejną książką. Czy uda się ją wydać? Prawdopodobnie. Pewności nie mam, ale jak wspomniałem, realizuję marzenia, więc po prostu działam.

Chciałem też udowodnić, że nawet jak jest się autorem z bardzo kameralnym gronem fanów, to wierząc w swoją twórczość, można wyjść z nią poza szufladę.

Książki wydaje Pan samodzielnie. Czy te i zapewne inne przeszkody nie zniechęciły Pana do trwania przy swoim marzeniu?

Zbiórka w internecie, którą zorganizowałem, oprócz oczywistego celu, czyli zebrania środków na druk książki, ma też inny, czyli skupienie społeczności serdecznej Panu Poecie i Kurze. Byłem po prostu ciekaw, czy mój projekt spotka się z pozytywnym odzewem i czy Kura znajdzie swoich czytelników. Odnalazła ich bardzo szybko, więc napawa mnie to niemałym optymizmem. Chciałem też udowodnić, że nawet jak jest się autorem z bardzo kameralnym gronem fanów, to wierząc w swoją twórczość, można wyjść z nią poza szufladę. Na zewnątrz jest mnóstwo wspaniałych ludzi, którzy wspierają takie inicjatywy. Jestem bardzo wdzięczny każdemu, kto w jakikolwiek sposób wparł mój projekt na wspieramkulture.pl/panpoeta To dla mnie ogromne zaskoczenie, bo nigdy nie spodziewałem się takiej reakcji. Podobnie jak i pierwszego wywiadu z Panem Poetą, za który serdecznie dziękuję.

Bardzo dziękuję za ciekawą i inspirującą rozmowę. Trzymam kciuki za Kurę i kolejne sukcesy Pana Poety :)

Zapraszam do śledzenia poczynań Pana Poety:

Social Media:    

www.panpoeta.pl

Zachęcam do wspierania projektu pod adresem: wspieramkulture.pl/panpoeta

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Wywiady
Perłowe Dziewczyny #6: Wywiad z Ewą Podsiadły-Natorską
Perłowe Dziewczyny #6: Wywiad z Ewą Podsiadły-Natorską

Perłowy chłopak #5
Perłowy chłopak #5: Wywiad z Łukaszem Socha – Racy Mind

Zamknij