Jak wywalczyć swoją wolność na freelansie?

Jak wywalczyć swoją wolność na freelansie?

Kto przy zdrowych zmysłach decyduje się na karierę, która oznacza stres, niepewność, pracę w większym wymiarze godzin niż na etacie, nie wiedząc, czy da radę zarobić na godziwe życie? Czym kierują się tacy szaleńcy?

Wolnością.

Wolnością, by żyć na własnych warunkach.

Wolnością, która pozwala im wybierać kiedy i ile będą pracować.

Wolnością, by móc powiedzieć „nie, dziękuję”, gdy klient zwyczajnie im się nie podoba.

Wolność to to, czego każdy z nas szuka. Może ona przybierać różne formy. Dla jednych będzie to wolność w kontekście zawodowym, dla innych w sensie prywatnym. Ale właśnie chęć wolności pcha nas do takich ryzykownych przedsięwzięć.

Niestety to, że zdecydujesz się zostać freelancerem, nazwiesz się nim, nie oznacza jeszcze, że Ci się uda i owa wolność będzie Ci dana. Musisz ją sobie wypracować. Nie możesz od początku odrzucać klientów, bo raczej potrzebujesz pieniędzy. Jak więc pokonać tę drogę od ciężkiej, wielogodzinnej pracy do wolności, o której marzysz?

Wszystko zaczyna się w Twojej głowie.

Jeśli jesteś człowiekiem praktycznym, może Ci się to wydawać bez sensu. Jak to, co myślisz, może decydować o tym, czy Twój biznes wypali? Przecież masz biznesplan, wykresiki, obliczenia, oszczędności i genialny pomysł na siebie! Ano to nie wystarczy. Jeśli nie nakierujesz swojego myślenia na odpowiednie tory, negatywne nastawienie ściągnie Cię na ziemię razem z tym wspaniałym biznesplanem.

Jak wywalczyć swoją wolność na freelansie?

Zacznij myśleć jak firma, a nie osoba

Jeśli zarabiasz na swojej pasji, bardzo możliwe, że nie czujesz się jak businesswoman. Ta typowa, w garsonce i szpilkach. Jednak właśnie nią jesteś, nawet jeśli większość dnia spędzasz w dresie. Decydując się na freelancing, z pracownika stałaś się właścicielką biznesu. Z kopciuszka przerodziłaś się w księżniczkę. Wyjątkowo zapracowaną księżniczkę ;)
Dlaczego to takie ważne? Gdy myślisz o sobie jako o osobie, pasjonatce, kierujesz się uczuciami. Dopiero postrzegając siebie jako właścicielkę biznesu, skupiasz się na dochodach i rozwoju Twojej firmy.
Na pewno będziesz czasem przerażona, zmartwiona, będziesz miała kryzysy, spadki motywacji i odkryjesz w sobie oblicza strachu, o których istnieniu nie miałaś pojęcia. Ale nie możesz pozwolić, żeby te negatywne uczucia zawarzały na istnieniu Twojej firmy. Nie możesz wycofywać się, gdy klient skrytykuje Twoje dzieło. Strzelić focha na klientkę, która spóźnia się z płatnością.

Z perspektywy prowadzenia biznesu nie liczy się to, że boisz się rozmawiać przez telefon, masz opory przed podnoszeniem stawek i szukaniem nowych klientów. Nie możesz uzależniać losów firmy od swoich humorów i, co gorsza, hormonów. Cały czas musisz mieć na uwadze rozwój swojej marki i robić to, co jest dla niej dobre. Tylko wtedy dojdziesz do momentu, w którym rzeczywiście poczujesz się wolna.

To Ty jesteś szefem

Prawdopodobnie jednym z powodów Twojej decyzji o przejściu na freelancing była chęć przejęcia kontroli nad swoją karierą. Dlaczego więc miałabyś z niej rezygnować, traktując klientów jak swoich szefów? Jeśli chcesz dobrze zarabiać, przestań odgrywać rolę pracownika. Spójrz na siebie jako na właścicielkę biznesu, która pomaga im osiągnąć ich cele – to jest właśnie to, co robisz. I zacznij działać zgodnie z tym nastawieniem.

Szukaj klientów, zamiast tylko rzucać się na beznadziejnie płatne oferty na portalach z ogłoszeniami. Umacniaj swoją markę, działaj w social media, zadbaj o swoją stronę internetową i twórz wizerunek profesjonalisty, z którym to Twoi potencjalni klienci będą chcieli pracować. Nie odwrotnie.

Powtarzaj sobie, że jesteś businesswoman, która zasługuje na to, żeby dobrze zarabiać i być dobrze traktowaną przez klientów. Nie oznacza to, że to Ty masz patrzeć na nich z góry. Wasza współpraca ma się opierać na zaufaniu i obustronnym szacunku. Ty jesteś profesjonalistą, który chce zapewnić klientowi najwyższą jakość usług i pomóc mu w ten sposób osiągnąć jego cele. Pilnuj deadlinów, bądź uprzejma i przykładaj się do swojej pracy. Klienci docenią Twój profesjonalizm.

Uwierz w to, że się uda

Gdy zaczynałam moją freelancerską karierę, nie zastanawiałam się nawet nad tym, czy mi się uda. Nie przygotowałam sobie planu B. Zamiast tego, wyznaczałam sobie jasne cele, te rozwojowe, jak i finansowe, i dążyłam do nich. Za każdym razem, gdy pojawiała się chwila zwątpienia, mówiłam sobie, że przecież i tak się uda, muszę tylko jeszcze bardziej się postarać. I udawało się. Do tej pory się udaje. Mimo różnych przeciwności. Optymistyczne podejście jest jednym z najważniejszych filarów mojego biznesu.

Musisz być optymistką, jeśli chcesz odnieść sukces jako freelancer i wypracować sobie wymarzoną wolność. Nie zrozum mnie źle – sam uśmiech nie wystarczy. Nie możesz nic nie robić i powtarzać sobie, że jakoś to będzie. To tak nie działa ;) Musisz stawiać sobie konkretne, rozsądne cele i robić wszystko, by je osiągnąć. Pamiętaj tylko, by na tej drodze towarzyszył Ci optymizm.

Jak wywalczyć swoją wolność na freelansie?

Nie daj się syndromowi oszusta

Jednym z powodów szybkich porażek freelancerów jest podejście, z którym do tego się zabierają. Upierdliwy głos w ich głowie mówi: „Przecież nawet nie jestem w tym dobra. Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś zapłacił mi za to, przecież to nic takiego. No ludzie, przecież ja nawet nie umiem rysować/malować/pisać/mówić/szyć!”

Brzmi znajomo? ;)

Jeśli tak, bardzo prawdopodobne, że cierpisz na syndrom oszusta.

Nie martw się, nie oznacza to, że jesteś jakoś psychicznie upośledzona. Syndrom oszusta jest odpowiedzialny za Twój brak wiary we własne możliwości. Wydaje Ci się, że nic nie umiesz, a wszystko, czego dokonałaś to przypadek, ślepy los, odrobina szczęścia. Czujesz się jak beztalencie, oszust, który udaje, że na czymś się zna. Nawet jeśli posiadasz odpowiednie kwalifikacje do wykonywania swojej pracy.

Ja też tak na początku miałam. Czułam się jak oszust, który tylko bawi się w grafika. Bałam się podejmować dużych zleceń, no bo w końcu kiedyś się to wyda. No i popatrz, przez 10 lat się nie wydało ;)

Jak poradzić sobie z syndromem oszusta? Spójrz w przeszłość. Przypomnij sobie wydarzenia ze swojego życia, w których coś Ci się udało. Skup się na swoich sukcesach, szczególnie tych zawodowych, ale też doceń to, że wyrwałaś fajnego męża, ukończyłaś liceum z czerwonym paskiem i robisz najlepszą tartę z brzoskwiniami na świecie. Pamiętaj też, że nikt nie jest doskonały. Każdemu zdarzają się porażki, nawet najlepszym specjalistom. Przestań porównywać się do innych. Skup się na tym, co umiesz najlepiej i co możesz zaoferować swoim klientom.

Freelancing bywa trudny. Ale możesz wypracować swoje myślenie w taki sposób, żeby pracował z Tobą, a nie przeciwko Tobie. Wyrób sobie nawyk pozytywnego myślenia, afirmacji i motywowania się każdego dnia. Może motywacyjne plakaty będą przy tym pomocne? Uwierz w siebie, bo jesteś niesamowita, odważna i z odrobiną wysiłku zwojujesz świat! Na własnych warunkach, z poczuciem wolności, o którą walczysz.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Co słychać na freelansie? #8
Co słychać na freelansie? #8 + wyniki konkursu

Dobrze jest mieć przyjaciela na freelansie
Dobrze jest mieć przyjaciela na freelansie

Zamknij