Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Nie od dziś wiadomo, że Piotruś to urodzony cycocholik. Od pierwszych dni swojego życia był żywo zainteresowany maminym biustem i tak mu już zostało. Karmienie piersią było naszą naturalną codziennością.


Na początku naszej drogi mlecznej założyłam, że będę karmić przez około półtora roku. Nie wiem, czemu akurat tyle, ale jako człowiek żyjący między deadline’ami jakąś datę wyznaczyć musiałam ;) Kiedy więc Piotruś skończył magiczne 18 miesięcy, zaczęłam myśleć o odstawieniu go od piersi.

Od początku wiedziałam, że nie będzie to łatwe. Piotruś, mimo tych kilkunastu miesięcy, nadal potrafił mieć dzień pod znakiem karmienia. Czasem owszem, jadł tylko dwa razy dziennie, ale potem trafiał się dzień, gdy chciał jeść 8-10 razy. Z drugiej strony wiedziałam, że potrafi spokojnie funkcjonować bez karmienia, bo gdy zostawiałam go na cały dzień z babcią, to nawet nie pytał o „cycy”. Dopiero na mój widok mu się przypominało. A raczej na widok moich cycków, bo wydawał się wtedy nie zauważać osoby za nimi stojącej.

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Odstawienie od piersi: taktyka nr 1 – stopniowe ograniczanie liczby karmień

Jako pierwszą, naturalną taktykę, przyjęłam stopniowe ograniczanie liczby karmień w ciągu dnia. Wydawało mi się to najbardziej logiczne i najmniej drastyczne. Więc zamiast mleka na pierwsze śniadanie, był jogurcik. Ale Piotruś nie z tych naiwnych i po jogurciku musiał dostać pierś. Żeby nie myślał o niej, musiałam planować intensywne dni, żeby działo się coś wokoło, bo tylko wtedy nie w głowie było mu karmienie. Ale gdy tylko trafił się dzień w domu, to znowu było cycy i cycy…
Piotruś okazał się być odpornym na tę metodę. Gdy już widziałam postęp, światełko w tunelu, to nadrabiał to następnego dnia z nawiązką. Stwierdziłam więc, że nie tędy droga.

Odstawienie od piersi: taktyka nr 2 – pieprz

Jako drugą opcję, wykorzystałam sposób, który podsunęła mi koleżanka (Karolina – pozdrawiam! ;) ). Otóż metoda ta polega na posmarowaniu piersi pieprzem (bądź inną przyprawą), tak, żeby dziecku mleko nie smakowało. Do tego należy odegrać przekonującą grę aktorską, mówiąc dziecku, że: „ojeeeej, chyba mleko się popsuło! Fuuj, zobacz jakie niedobre! Chyba nie będziemy już jeść…”.
Więc do dzieła! Cycki przyprawione, idziemy karmić, Piotruś spróbował, zdziwił się, tłumaczę, że popsute, ale on stwierdził, że dobre i zjadł z apetytem z obydwu piersi. Wyglądał, jakby cieszył się, że ktoś mu wreszcie mleko doprawił. Shit.

Odstawienie od piersi: taktyka nr 3 – drastyczne środki

Skoro łagodny sposób nie zadziałał, podstęp też nie przyniósł oczekiwanych rezultatów, postawiłam na drastyczną metodę – odstawienie z dnia na dzień. Tutaj kluczowa okazała się obserwacja dziecka i wybranie takiego momentu, kiedy jest jakakolwiek szansa na wygranie tej batalii. Wybrałam taki dzień, kiedy Piotrusiowi dopisywał apetyt i zjadł na obiad całą pierś z kaczki, poprawiając kaszą na kolację. Wiedziałam więc, że nie jest głodny i mogę walczyć. Z determinacją, ale pozostając gotową na ewentualną porażkę, gdyby jego histeria mnie przerosła.
Gdy więc Piotruś poprosił o „cycy” przed snem, powiedziałam wprost, że nie ma, nie leci, skończyło się. Zdziwił się i spytał „kociło…?”. Więc szłam dalej w zaparte: „Tak, skończyło się, jesteś już duży i zjadłeś wszystko, nie ma…”. Nie obyło się bez płaczu, ale nie był taki straszny, jak się spodziewałam, i dziecko zasnęło. Gdy pierwszej odstawianej nocy obudził się i chciał cyca, to w końcu mu dałam, bo już wpadał w małą histerię. Ale nie od razu Rzym zbudowano. W ciągu następnego dnia, wieczorem i w kolejną noc już był pełen sukces, piersi zostały na swoim miejscu, nieruszone ;) I tak oto w ciągu 1-2 dni dziecko było zupełnie odstawione.

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Klucz do sukcesu

Kluczem do sukcesu w odstawieniu z dnia na dzień, podobnie jak przy smoczku, był przede wszystkim dobry moment. Jeszcze tydzień wcześniej, gdy mówiłam Piotrusiowi, że mleko się skończyło, nie chciał o tym słuchać i siłą dobierał się do mojego dekoltu. Dlatego tak ważna była obserwacja jego zachowania, potrzeb i apetytu. Nie polecam odstawiania niedługo po przeziębieniu, podczas ząbkowania, jednoczesnego odpieluchowania, czy jakichś diametralnych zmian. Pierś to nie tylko jedzenie, ale też bliskość, więź i przytulanka, więc nie można zabierać go w jakimś trudnym momencie.

Bardzo ważne jest też odpowiednie nastawienie. Przyjęłam założenie, że nie musi mi się to udać od razu i nic się nie stanie, gdy nie odstawię go tak szybko, jak bym chciała. Byłam gotowa na to, że zmięknę i dam mu tego cyca, gdy będzie bardzo płakał, bo miękka jestem ;) Dlatego pierwszej nocy cieszyłam się, że usnął bez piersi, zamiast dołować się tym, że w nocy go nakarmiłam.

Nie bez znaczenia jest również motywacja. To ja musiałam dojrzeć do tego, że chcę go odstawić. Rodzina już od pół roku mnie do tego namawiała, ale to ja musiałam zdecydować, kiedy jest na to dobry moment. Odstawienie dziecka od piersi to trudne przeżycie nie tylko dla dziecka, ale też dla mamy. Musiałam więc czuć, że dobrze robię, i że jest to nie tylko dla mojej wygody, ale i dla jego dobra w dłuższej perspektywie. Inaczej wyrzuty sumienia mogą w chwili kryzysu zabić ;)

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Nowy rozdział

Jako matka bardzo często karmiąca nie znałam innej wersji macierzyństwa, niż tej połączonej z karmieniem i wyrzeczeniami za tym idącymi. Więc wolność, którą odzyskałam dwa tygodnie temu dociera do mnie stopniowo ;) 2-letnia abstynencja nie była wielkim wyrzeczeniem, ale fajnie jest móc znowu napić się wina do wieczornego filmu, albo wypić pyszne pszeniczne piwo przy pracy. Czuję się tak, jakbym zhakowała macierzyństwo! Mogę robić to, co wcześniej, mając jednocześnie dziecko, niesamowite! :D Znowu mogę negocjować z mężem, kto będzie kierowcą po jakiejś imprezie, nie będąc domyślnie na przegranej pozycji. Mogę nosić ubrania pod samą szyję, nie martwiąc się o to, czy da się w tym karmić. I co najważniejsze – mogę delektować się przespanymi nocami.

Czuję się tak, jakbym zhakowała macierzyństwo!

Skutki uboczne

Niestety nie udało się zakończyć karmienia bez efektów ubocznych. Jako że moja laktacja miała się bardzo dobrze, to biust przeżył mały szok, nie będąc już potrzebny do funkcji żywieniowych. Skutkowało to nawałem pokarmu i cycami jak Pamela. Na szczęście kilka dni z okładami z kapustą pomogły wrócić do normalności. A no i biust jest teraz mniej imponujący, ech, coś za coś ;)
Piotruś natomiast przeżył tę zmianę bardzo dobrze. Na palcach u jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy przypomniało mu się o cycu. Wreszcie je porządnie śniadania, bo nie zapycha się z rana mlekiem, które to było fajnym przedłużaczem porannego snu. Z jego ogólnym apetytem nie było większych problemów, ale i tutaj nastąpiła dodatkowa poprawa.

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Karmienie piersią jest piękne i bardzo dobrze wspominam tę naszą 19-miesięczną przygodę. Jednak wszystko kiedyś się kończy, u nas ten moment nadszedł właśnie teraz. Musiałam Piotrusia trochę do tego przekonać, ale czekając, aż sam zrezygnuje, karmiłabym go pewnie do jego osiemnastych urodzin ;) Nie martwię się o to, że zabrałam mu tę bliskość, bo i tak ma jej aż w nadmiarze. Przytulam go, całuję i ściskam na wszystkie możliwe sposoby.

Nie ma uniwersalnego sposobu na odstawienie dziecka od piersi. Na jedne działa stopniowe ograniczanie karmienia, a z innymi trzeba po męsku. Najważniejsze, żeby odbywało się to w zgodzie ze sobą i z szacunkiem do potrzeb dziecka. Tylko na takich zasadach ma to jakikolwiek sens.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Wakacje nie do końca idealne
Wakacje nie do końca idealne

A kiedy drugie?
A kiedy drugie?

Zamknij