Nie chcę dawać rady

Nie chcę dawać rady

Dałam radę. Ta myśl pojawia się czasem na koniec ciężkiego dnia. Kiedy dziecko jest marudne, a wszystko idzie tak jakoś pod górkę.


Dałam radę, bo dotrwałam do wieczora i wszyscy są żywi. Takie dni bywają. Normalka. W końcu macierzyństwo nie zawsze jest usłane różami. Bycie mamą to ogromny wysiłek. To często funkcjonowanie na resztkach energii z worami pod oczami w odcieniu śliwki. Bezgraniczne zaangażowanie i praca 24 godziny na dobę. Dodatkowo próbujesz być kochającą żoną, dbać o dom i często spełniać się zawodowo. Dajesz z siebie wszystko i to nie na krótką metę, tylko biegnąc macierzyński maraton. Najlepsze lata swojego życia, gdy jesteś u szczytu swoich możliwości, poświęcasz właśnie na wychowywanie dzieci.

I możesz codziennie z tym wszystkim dawać radę. Możesz robić wszystko tak jak trzeba. Utrzymać dzieci przy życiu, usmażyć kotlety na obiad, zrobić pranie i posprzątać w kuchni. Możesz zrobić zakupy, umyć łazienkę i poukładać w szafie ubrania. Możesz przejść zwycięsko przez codzienne sprzeczki, dyskusje z dzieckiem, i dojechać jakoś do wieczora, szczęśliwa, że znowu dałaś radę. Ale po co?

Czy zamiast „dawać radę” nie wolałabyś celebrować życia? Pięknej, rodzinnej codzienności?

Nie chcę dawać rady

Nie chcę dawać rady. Chcę czerpać dziką radość z bycia mamą. Chcę wkradać w tę rzeczywistość swoje małe przyjemności. Chcę leniwie pić kawę o poranku, oglądając odcinek ulubionego serialu albo czytając kilka stron ciekawej książki. Chcę odnosić sukcesy, rozwijać się zawodowo. Chcę bawić się z dzieckiem klockami – z radością, a nie z przymusu. Chcę ganiać się z nim po salonie, licząc na to, że pies zje rozsypane dokoła ciasteczka. Nie chcę narzekać na brak czasu, nawał pracy i podły nastrój. Chcę robić sobie czasem wagary od obowiązków po to, by beztrosko cieszyć się życiem. Nie chcę przejmować się pierdołami. To nie one będą sumować się na bilans mojego życia. Bo ja nie będę dawać rady. Będę w tym po prostu zajebista!

Nie chcę narzekać na brak czasu, nawał pracy i podły nastrój. Chcę robić sobie czasem wagary od obowiązków po to, by beztrosko cieszyć się życiem.

Załóż swoją maskę tlenową

Jeśli zdarzyło Ci się latać samolotem, zapewne kojarzysz zasady bezpieczeństwa w razie awarii. Gdy z sufitu wypadną maski tlenowe, matka zawsze musi założyć ją najpierw sobie, a dopiero potem dziecku. Z perspektywy matki, kobiety, która życie oddałaby za swoje dziecko, może to wydawać się absurdalne. Jeśli jednak nie zadbasz najpierw o swoje życie, dziecku tym bardziej nie pomożesz.
Czy pamiętasz o tym na co dzień? Czy dbasz o to, by mieć dobry nastrój, być szczęśliwą, czuć się piękną i spełnioną? Tylko wtedy, gdy sama będziesz szczęśliwa, będziesz mogła przekazać tę energię swojemu dziecku. Wtedy od razu dzień staje się piękniejszy, a przeszkody wydają się nie istnieć.

Dla zabieganej mamy taka rada może wydawać się zupełnie z kosmosu. Jak znaleźć czas dla siebie wśród tylu obowiązków? Tymczasem nikomu nie jest ona potrzebna tak bardzo, jak współczesnym kobietom, matkom przy tak intensywnym trybie życia, połączonym z pracą zawodową i wychowywaniem dzieci. I choć może się wydawać, że nie dasz rady wyrwać chwili dla siebie, to nawet w najbardziej zabieganym dniu musisz to zrobić. Musisz zadbać o siebie, założyć maskę tlenową, bo to najważniejsza rzecz, jaką możesz zrobić dla swoich bliskich.

Celebruj poranki

Wydaje mi się, że najprzyjemniejszą i najbardziej przychylną dla mamy porą dnia jest poranek. Gdy świat leniwie budzi się do życia, gdy dzieci są wyspane i wesołe. Ta chwila zanim zacznie się w domu ruch i pojawią się powody do nerwów. Zanim dziecko rozsypie płatki, pies zacznie domagać się spaceru, a telefon zacznie wydzwaniać.
Zaparz sobie wtedy pyszną, gorącą kawę. Usiądź w fotelu. Przeczytaj kilka stron książki albo po prostu popatrz przez okno, jak świt przeradza się w dzień. Jeśli masz na tyle silnej woli, wstań godzinę wcześniej niż reszta domowników. Chłoń tę ciszę i spokój, ładując energię na dalsze godziny. Nie myśl jeszcze o praniu, zmywarce i obiedzie. Taki poranny rytuał przypomni Ci, że czeka Cię pogodny dzień, pełen możliwości. Potem, kiedy rodzina wstanie, możesz cieszyć się ich towarzystwem, pełna pozytywnych uczuć i spokoju.

Miłość do siebie i dbanie o swoje samopoczucie to najpiękniejszy wyraz miłości do rodziny, o którą się troszczysz. Tylko będąc szczęśliwą możesz robić coś więcej, niż tylko dawać radę. Macierzyństwo to nie lata, które masz po prostu jakoś przeżyć. Raz na jakiś czas zdarzy się taki dzień. Trudno. Ale każdy kolejny jest nową szansą, by znowu życie było cudowne i przyjemne. Pamiętaj o tym, bo jesteś zajebista w tym, co robisz!

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Rozwój
Całus na dobranoc
Całus na dobranoc

Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?
Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Zamknij