Magdalena Kostyszyn – Ch…owa Pani Domu – recenzja

Ch...owa Pani Domu - recenzja

Nie jest łatwo być chujową panią domu. Czasem to nawet trudniejsze niż bycie tą perfekcyjną. Twoim celem nie jest bowiem perfekcyjnie posprzątany dom, wykwintny obiad z trzech dań, ubrania poskładane w kosteczkę. Jakby się spiąć, to przecież byś potrafiła. Ale Ty dążysz do czegoś trudniejszego – do świadomego szczęścia we własnych czterech kątach. Bycie przeciętną i szczęśliwą jednocześnie – to jest dopiero wyzwanie!

Magdalena Kostyszyn od kilku lat prowadzi na Facebooku fanpage Chujowa Pani Domu. Nie raz oplułam sobie ekran, przeglądając jakże inspirujące zdjęcia, znajdujące się na tej stronie. Bycie nieperfekcyjną panią domu jest o wiele ciekawsze, niż dążenie do chodzącego ideału. Chujowa Pani Domu pokazuje to, do czego niektórzy sami boją się przyznać, a swoje trafne przemyślenia zebrała w najnowszej książce „Ch…owa Pani Domu”. Jak sama pisze:

Książka powstała z mojej tęsknoty za normalnością, z potrzeby stawiania czoła problemom współczesnych kobiet. Podczas gdy nieustannie, przez dwadzieścia cztery godziny na dobę kreujemy własną osobowość, zejście na ziemię wydaje się najprzyjemniejszym uczuciem na świecie”.

Ch…owa Pani Domu

Współczesne kobiety żyją pod ogromną presją bycia perfekcyjną, ułożoną, panującą całkowicie nad swoim życiem. Stereotypy, które nasi mężczyźni wynieśli z domu też nie pomagają. (Dziękuję Mamusiu). Przez lata synkowie mieli podawane wszystko pod nos, skarpetki posegregowane same lądowały w szufladzie, a zabrudzone wcześniej t-shirty czekały ułożone w kosteczkę na jegomościa, zanim zdążył je jeszcze wrzucić do kosza na brudy. I co my – partnerki teraz z tego mamy? Presję, że to żona powinna sprzątać, prasować nawet ścierki i gacie, czyścić fugi szczoteczką do zębów i podstawiać zmęczonemu mężowi kanapki pod nos. „I ain’t your mama” chciałoby się powtórzyć za seksowną Jennifer.

Ch...owa Pani Domu - recenzja

Magda Kostyszyn w swojej książce bardzo szybko rozprawia się z powszechnie panującymi mitami na temat kobiet. Kobiety nadają się tylko do garów? Wcale nie, bo są też takie, które nawet do garów się nie nadają. Piszczymy, gdy zobaczymy w łazience pająka? Nie, po prostu nie idziemy się wtedy kąpać. Nigdy nie mamy się w co ubrać? Ależ nie, mamy, tylko potrzeba nam do tego karty kredytowej męża ;) „Ch…owa Pani Domu” bierze na tapetę również życiowe problemy statystycznej kobiety, czyli np. wątpliwą przyjemność, jaką jest coroczny przegląd podwozia u ginekologa. Nie da się nie uśmiechnąć, czytając obrazowy opis tych upokarzających sekund, sunąc/pełznąc/biegnąc/krocząc/czołgając się lub przemykając z nagim korpusem od pasa w dół od łazienki do fotela.

A miało być tak pięknie…

„Ch…jowa Pani Domu” to także odrobina sentymentu, gdy przenosimy się w czasie do naszego dzieciństwa, zapowiadającego cudownie udane życie. Magda przywołuje obraz, gdy jako dziewięciolatka gra w gumę, plecie bransoletki z muliny, segreguje pachnące długopisy w dwupoziomowym piórniku i zbiera karteczki do segregatora. Potem wkraczają nowe technologie i drewniane riki-tiki oraz kolorowe sprężynki zostają wyparte przez Tamagochi i świecące jojo. Chwilę potem pojawiają się Atari, Commodore 64 i nieśmiertelny Pegazus – „dziewczyny grają w Mario, chłopaki w Contrę, cała rodzina popyla w kaczki”. Z sentymentem wspomina piękne czasy, kiedy to miłość wyznawało się przez posłańca-kolegę lub dostawałyśmy w plecy karteczką z jakże pięknym wyznaniem „Czy będziesz ze mną chodzić?”. Pamiętasz? Ja pamiętam…

W książce pośmiejesz się również, czytając o urokach życia mężatki i singielki, dowiesz się, jak poradzić sobie z teściową w zależności od egzemplarza, który Ci się trafił (puenta opisu pasującego do mojej – jeśli nic nie działa, zrzuć bombę na jej dom) i dostaniesz kilka rad, jak przygotować rodzinie kolację idealną (np. jakże ekskluzywną wyrośniętą parówkę w otulinie musztardy, podawaną w asyście dorodnej bułki wrocławskiej). Magda z naturalną lekkością przeprowadza nas także przez typowy poranek z życia pani domu.

Godzina szósta. Budzik przedwcześnie wyrywa cię z przytulnej odchłani absolutu. Wstajesz za pierwszym razem (lata praktyki). W głowie masz co najwyżej mentalny zakalec, ale hardo zwieszasz nogę z łóżka. Przecież jesteś kobietą sukcesu. Jeszcze tylko potknąć się o psa, nadepnąć na klocki Lego, wyjebać się na stosie ubrań, które czekają na swoją kolej do czyśćca, i można z klasą zaprezentować swoje oblicze w łazience.

Chujowa pani domu to także odpowiedni outfit – stylizacja na dresiarę, elegancką panią domu, look chorobowy, „na Grażynę”, lub klasyk – stylizacja na Chujową Panią Domu. Dzięki tej książce już nigdy nie będziesz miała problemu z doborem ubrań na każdy dzień ;)

Ch...owa Pani Domu - recenzja

Trudna sztuka odpuszczania

„Sztuka odpuszczania jest ciężka jak krakowski smog i trudna jak odkręcenie słoika z ogórkami kiszonymi oraz tłumaczenie babci, że zawodowo zajmujesz się social mediami i że nie, nie jesteś głodna”

To jest właśnie problem! Nie trudno przywołać w pamięci obraz naszych mam, od rana krzątających się po domu, przygotowujących śniadanie, biegnących po zakupy, do pracy, odgrzewających obiad, odkurzających, robiących pranie i szykujących obiadu na kolejny dzień, gdy inni domownicy idą już spać. Jest tysiące takich mam, nauczonych na przykładzie własnej rodzicielki. Tłukących po nocy kotlety, żeby umilić jutrzejsze życie najbliższym. Zmęczonych, niewyspanych, z odrostami na włosach. Tymczasem za wywoskowaną podłogę nie idzie się do nieba. Jak do nich dotrzeć i powiedzieć im, że one nic nie muszą?

Zgodnie z Magdą wyznaję filozofię bycia szczęśliwym we własnym domu. Sprzątam – tyle ile trzeba, żeby dom wyglądał na zadbany. W skali normalnego człowieka oczywiście (czyli gdzieś w połowie skali standardów mojej mamy). Nie prasuję tego, co prasowania nie wymaga. Część obowiązków oddelegowuję mężowi. Nie szoruję kabiny prysznicowej, która za dwa dni będzie wyglądać dokładnie tak samo jak przed szorowaniem. Rozsypane przez dziecko paluszki zostawiam na podłodze jeszcze przez godzinę, dając szansę psu, żeby też się najadł. Dwa w jednym – tyle wygrać! Wieczorami wybieram kanapę, film i miskę popcornu zamiast latania ze ścierką. Potrafię przez chwilę siedzieć, nic nie robić i cieszyć się tym.

Czy jesteś złą matką?

Zła matka woli realizować swoje pasje, niż spędzać czas w piaskownicy. (…) Zła matka nie boi się szczerych wyzwań i reakcji ludzi, kiedy stwierdza, że czas spędzony z niemowlęciem jest jak uczucie, kiedy samochód przejeżdża ci po czaszce.”

Czy jestem złą matką? Jak cholera! ;) Jestem świadoma swoich rodzicielskich grzeszków i jest mi z tym dobrze. Nie zawsze słucham mądrzejszych ode mnie, mam swoje zdanie i nie boję się do niego przyznać. Nie da się być matką idealną. Zawsze będziesz jakaś nie taka. Im szybciej się z tym pogodzisz, tym fajniejsze stanie się macierzyństwo. Autorka książki przypomina, że mimo pieluch, glutów i trudu wychowania w dalszym ciągu jesteś sobą – niezłą sunią! Możesz mieć swoje poglądy, pasje i życie poza pięknym światem macierzyństwa.

Chujowa Pani Domu ma swój pogląd również na freelancing (nie wysilaj się i bądź dyrektorem na chacie), rozmowy kwalifikacyjne, wakacje i rozwój osobisty. To także proste rady na życie fit (przysiady przy lodówce, trening kettlebell na balkonie, viniasa joga pod prysznicem, czyli golenie nóg podczas kąpieli, przybierając pozycję utthita parsvakonasana). Ta książka kompleksowo nauczy Cię, jak żyć, by było fajnie. Pomoże Ci pokonać swoje lęki (nocne potwory, wizyta u fryzjera albo jazda windą) i podpowie, jakiej muzyki słuchać, gdy życie jest do dupy, a chcesz się zdołować jeszcze bardziej. Dowiesz się również, jak celebrować Dzień Ręcznika i przeżyć przedświąteczną gorączkę w centrum handlowym. Nie dziękuj!

Jeśli chcesz wiedzieć, jak żyć szczęśliwie, jak bez sprzątania sprawić, żeby mieszkanie nie wyglądało na brudne, jak planować sobie dzień, by potem ten plan z radością olać – jest to książka właśnie dla Ciebie! Ten przyjemny antyporadnik pozwoli Ci oderwać się od tego świata pełnego stereotypów i wymagań i wreszcie poczuć się dobrze sama ze sobą. Lekkie pióro Magdaleny Kostyszyn w połączeniu z lampką (lub butelką) czerwonego wina pozwoli Ci się zrelaksować i złapać dystans do codziennych problemów. Czytając tę książkę przed snem śmiałam się tak bardzo, że aż pies się dziwił ;)

To książka o nas i dla nas. Bo ja jestem chujową panią domu i jestem z tego dumna. A Ty? ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Recenzje
Zostań Freelancerem. Praca zdalna od A do Z.
Agnieszka Skupieńska – Zostań Freelancerem – recenzja

Podróżuj z kretem Filipem
Podróżuj z Kretem Filipem – tak spełnia się marzenia

Zamknij