Całus na dobranoc

Całus na dobranoc

Dni spędzone z dzieckiem bywają różne. Czasem jest po prostu pięknie, wesoło i w pełnej harmonii. Ale bywa też nerwowo, płaczliwie, czy po prostu tak, że chce się tylko usiąść i płakać, czekając, aż dzień dobiegnie końca.


Ale w końcu nadchodzi wieczór, kiedy kładę się z wykąpanym, pachnącym Piotrusiem w jego łóżku. Przytulam go, jego ręka ląduje na mojej szyi, a noga na moim udzie. On trochę się jeszcze wierci, opowiada o minionym dniu, po swojemu. Tak sobie rozmawiamy i co chwilę całuję jego główkę i rączki.

I wtedy jest idealnie.

Nie ma już płaczu bez powodu i wybuchów złości. Nie ma nerwów i naginania granic wytrzymałości. Nie ma rozlanej herbaty, pomazanych ścian, ani zabawek rozrzuconych po całym salonie. Jesteśmy tylko my.

Całus na dobranoc

On – moje dziecko, słodkie, najsłodsze, idealne. Ja – oaza spokoju z anielską cierpliwością.

Przytulam go, mówię magiczne dwa słowa: „kocham Cię” i całuję na dobranoc.

Ten całus na dobranoc to taka magiczna różdżka, dzięki której znika wszystko, co było dziś nie tak. Zostaje czysta karta i szansa na to, by jutro był lepszy dzień.

Całus na dobranoc działa jak czyszczenie historii w przeglądarce. Wymazuje każdą łzę, każdy krzyk i powód do złości, całą moją i jego listę skarg i zażaleń.

Zostajemy tylko my. Gotowi na to, by jutro zacząć jeszcze raz, od nowa.

Całus na dobranoc

Papież Franciszek powiedział kiedyś piękne słowa o małżonkach:

Niekiedy myślę o małżeństwach, które po latach decydują się na separację, tłumacząc: nie rozumiemy się, oddaliliśmy się od siebie. Może nie nauczyli się w porę przepraszać, prosić o wybaczenie. Ja zawsze radzę nowożeńcom: kłóćcie się, ile chcecie, niech latają talerze, ale nigdy nie kończcie dnia bez zgody.

Myślę, że te słowa są równie prawdziwe w odniesieniu do macierzyństwa. W końcu bywa różnie, czasem krzykniemy, nie mając przecież nic złego na myśli. Często ze zmęczenia, z bezsilności. Ale potrafiąc przeprosić, przytulić, pocałować, możemy skończyć dzień w zgodzie, szczególnie ze sobą, bez dręczących wyrzutów sumienia i pobudką w złym nastroju.

Całus na dobranoc jest zawsze pełen miłości. Tej czystej, nienaruszonej. I nieważne, co było, ile razy nerwy puściły mi czy jemu, to na koniec dnia wszystko między nami jest dobrze. Jest tak, jak powinno być. Zostajemy blisko.

Całus na dobranoc mówi „kocham Cię”. To dowód na to, że nawet gdy jest ciężko, to między nami wszystko jest okej. Że zawsze tak będzie.

Całus na dobranoc

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?
Jak odstawiłam Piotrusia od piersi?

Wakacje nie do końca idealne
Wakacje nie do końca idealne

Zamknij