A kiedy drugie?

A kiedy drugie?

Wśród mam, które rodziły dziecko mniej więcej w tym okresie co ja, rozpoczął się trend drugiego dziecka. Znajome jedna za drugą dzielą się radosną nowiną o dwóch kreskach. Zaczyna więc padać pod naszym adresem pytanie: „A kiedy drugie?”.


Wszyscy wkoło mówią, że najlepiej jest zachować jak najmniejszą różnicę wieku między dziećmi. Szczególnie ci bezdzietni, którzy oczywiście w teorii są najlepsi. Będą się razem wychowywać, bawić, będę miała więcej czasu dla siebie. Fajnie. Szkoda tylko, że ten piękny scenariusz pomija dwa razy więcej pieluch, dwa razy mniej snu i dwa razy większe zmęczenie ;)

Tak jak nie ma idealnego momentu na pierwsze dziecko, tak też trudno jest wyłapać go przy drugim. Wydaje mi się, że wiedząc, z czym to się wiążę, decyzja o powiększeniu rodziny o kolejnego jej członka może być jeszcze trudniejsza. W grę wchodzą jeszcze kwestie materialne, zawodowe, mieszkaniowe, charakter pierworodnego, zaangażowanie tatusia i ewentualna możliwość pomocy rodziny.

Piotruś jest grzecznym dzieckiem. Grzecznym urwisem, jeśli można to tak określić ;) Nie jest płaczliwy, dużo się śmieje, ładnie je, nocy jeszcze nie przesypia, ale zdarzają się pojedyncze przypadki. Nie mam traumy po porodzie ani okresie niemowlęcym. Założenia wejściowe mamy więc całkiem niezłe. Zakładając, że skaza białkowa jest loterią, nie przeraża mnie nawet przechodzenie przez to drugi raz (kolejna okazja do schudnięcia). Ale wydaje mi się, że to jeszcze nie ten moment.

A kiedy drugie?

Gdy urodził się Piotruś, planowaliśmy (w teorii) drugie dziecko dosyć szybko. Chcieliśmy zachować ok. 1,5-roczną różnicę wieku. Jednak z każdym miesiącem plan się odsuwał, no bo może jednak jeszcze nie teraz, może poczekajmy jeszcze chwilkę. Z natury jestem rozważna i romantyczna. O ile urzeka mnie sama wizja kolejnego niemowlaczka, jego pachnącej główki, widok dwójki dzieci bawiących się w ogrodzie, to biorę również pod uwagę moją karierę zawodową. Jako freelancer, nie mogę podczas ciąży przejść na zwolnienie. Nikt nie zapłaci mi za dni, kiedy nie będę mogła pracować, bo będą mną targały mdłości, albo będę turlać się w ostatnich tygodniach ciąży. Po porodzie mam perspektywę marnego zasiłku, a z dwójką raczej powrót do pracy nastąpiłby później niż po urodzeniu Piotrusia. Na pocieszenie mamy 500+, ale wiadomo, to nie to samo.

Z pewnością, mamy na etacie mają łatwiejszą decyzję do podjęcia. Płynne przejście z urlopu macierzyńskiego przez płatne zwolnienie do kolejnego urlopu macierzyńskiego jest sytuacją idealną. W ten sposób można zrobić sobie jedną dłuższą przerwę w pracy, zamiast wracać i odchodzić co parę miesięcy. Biznesowe mamy nie mają tego komfortu.

Teraz jest naprawdę fajnie. Piotruś z każdym dniem jest coraz bardziej kumaty. Bardzo dużo można już razem z nim zrobić, mało płacze, ładnie je, pojawiają się początki dwustronnej komunikacji. Potrafi zająć się chwilkę zabawą, dając mi parę minut na pracę albo kawę. Odzyskałam też trochę siebie. Chodzę znów na zumbę, mogę podrzucić synka do babci albo zostawić z tatusiem i wyskoczyć nawet na cały dzień, gdy tego potrzebuję. Poza tym tworzymy teraz fajny team we trójkę.

Chcę nacieszyć się obecną chwilą. Zrobić sobie przerwę, zanim znowu wpadnę w wir pieluch, ulewania i podwójnie nieprzespanych nocy. Jestem teraz w przyjemnym momencie życia. Udaje mi się łączyć karierę z macierzyństwem na takim poziomie, który naprawdę przynosi mi radość, satysfakcję i spokój wewnętrzny. Prawdopodobnie niedługo zakończy się nasza mleczna droga i wreszcie będę mogła wypić z mężem butelkę czerwonego wina przy wieczornym seansie filmowym. Czekam na to! ;) Mój sfatygowany biust też zasługuje na chwilę odpoczynku. Chcę nacieszyć się odzyskaną figurą, zanim znowu ją pożegnam.

A kiedy drugie?

Drugie dziecko to co innego niż decyzja o kupnie samochodu. Nie da się jej obiektywnie podjąć na podstawie plusów i minusów, analizy SWOT i ocenie trendów demograficznych. Każdy musi odnieść się do własnej sytuacji i planów na życie. Mała różnica wieku jest fajna. Ale większa też ma swoje zalety. W każdej sytuacji można odnaleźć szczęście i spełnienie jako matka. Każda też będzie źródłem stresu i frustracji. Tego nie uniknę.

Planuję zostać podwójną mamą do trzydziestki. Mam 28 lat, więc zostały mi dwa lata. Nie wątpię, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy podejmiemy tę decyzję. Biorę też pod uwagę to, że nie każdy zachodzi w ciążę jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki (dosłownie ;) ;) ). Nigdy nie wiadomo. Dlatego nie będę zwlekać, ale chcę wykorzystać tę chwilę, w której mi tak dobrze. Może to trochę egoistyczne, ale mam prawo myśleć o sobie, swoim rozwoju i rozegrać to po swojemu. Dlatego na pytanie „A kiedy drugie?” odpowiadam „Za momencik…. za momencik…” ;)

A Wy kiedy zdecydowałyście się na drugie dziecko? Jaka jest różnica wieku między Waszymi pociechami?

A kiedy drugie?

A kiedy drugie?

A kiedy drugie?

A kiedy drugie?

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Macierzyństwo powinno sprawiać frajdę
Macierzyństwo powinno sprawiać frajdę

Nasza przygoda ze skazą białkową
Nasza przygoda ze skazą białkową

Zamknij