Jak powstaje wzór?

Jak powstaje wzór

Zastanawiałyście się kiedyś, jak powstaje wzór, który widzicie na ubraniach, tekstyliach i akcesoriach? Sama kiedyś o tym nie myślałam. Jednak odkąd zajmuję się ich projektowaniem profesjonalnie, stały się moją obsesją. Siedząc u manicurzystyki wpatruję się jak obłąkana w zasłony w oknie, analizując ich powtarzalny motyw. Spędzam godziny na dziale dziecięcym w sklepach z ubraniami, analizując aktualne trendy, ich styl i kolorystykę.


Postanowiłam pokazać Wam, skąd bierze się taki wzór. Z dyskusji pod wcześniejszymi wpisami, w których prezentowałam kilka moich projektów, wynikło, że może Was ten temat zaciekawić. Na tapetę wzięłam mój ostatni projekt „I whale always love you”, stworzony na konkurs Spoonflower i Bucketfeet, przeznaczony docelowo do wykorzystania na trampkach.

Wzorowa fascynacja

To, co podoba mi się najbardziej w tworzeniu wzorów to ich przypadkowość i logika jednocześnie. Moje projekty są spontaniczne, ale też przemyślane. Nie ograniczam się do jednego powtarzanego elementu, to dla mnie za proste, muszę mieć pod górkę :) Pracując nad wzorem, nigdy nie badam wszelkich możliwych ewentualności ułożenia elementów, bo wszystkich i tak nie da się sprawdzić. Jak czuję, że trafiłam w punkt, trzymam się go. Bardzo się wczuwam. Nie jest łatwo tak rozmieścić obiekty, żeby nie wyglądały regularnie w dosłownym znaczeniu. Wiadomo, że będą się powtarzać, ale sztuka polega na tym, żeby nie było to tak bardzo oczywiste. Muszę poczuć ten rytm, ten styl, te wibracje ;)
Przy projektowaniu wzoru najważniejszy jest pomysł. A inspiracja jest wszędzie, dosłownie. Dobrym tematem do stworzenia wzoru może być ptaszek, mrówka, kwiatki, słońce, ananas, dom, drzewa, robot, samochody… Rzućcie hasło, a stworzę Wam do tego wzór! Mimo że w internecie jest tego pełno, to każdy ma swój styl, inną kreskę. Dlatego tematyka nigdy się nie wyczerpie. Wystarczy spojrzeć na motyw kwiatów. Tego są miliony. A jednak ciągle powstają nowe, ładne.

Na początku był szkic

Zawsze, zawsze, ale to ZAWSZE zaczynam od szkicu na kartce. Moje wzory z reguły składają się z 2-3 głównych elementów, np. zwierzątek, i otoczone są uzupełniającymi je kwiatami, roślinami, czy innymi pasującymi obiektami. O ile przy tych drobnych elementach mogę jeszcze improwizować, o tyle moich bohaterów muszę mieć porządnie przemyślanych i rozrysowanych. W tym przypadku we wzorze rządzi wieloryb i ośmiornica. Poznajcie się ;)

Jak powstaje wzór

Zaletą wstępnego szkicu projektu jest to, że mogę to robić w ciągu dnia, przy Piotrusiu. Czasem podejdzie, porysuje mi coś po kartce, ale generalnie jest to o wiele prostsze, niż praca przy komputerze w jego obecności. Nie mam też wyrzutów sumienia, że gapię się przy nim w monitor, bo rysuję od doskoku, w kilkuminutowych odcinkach czasu.
Nie mam żadnych zaawansowanych ołówków, szkicowników i narzędzi. Długo rysowałam ołówkami z IKEI, ale już prawie wszystkie są pogryzione (zgadnijcie przez kogo), a nie byłam ostatnio po nową dostawę ;) Teraz używam bardzo fajnych ołówków, które dorwałam w Lidlu. Szkicownik natomiast kupiłam w TK Maxx, na promocji. Lubię tam wyłapywać notesy i szkicowniki, bo mają bardzo fajne rodzaje kartek. Nie są śnieżnobiałe, mają ciekawą strukturę i idealną grubość. Nie umiem tego opisać, ale rewelacyjnie się po nich rysuje.

Jak powstaje wzór

Krzywe, kształty i kolory

Gdy szkic już mam gotowy, robię jego zdjęcie telefonem albo aparatem i przez Dropboxa przerzucam na iPada. Tam zaczyna się zabawa. Ze szkicu przechodzę na digital. Służy mi do tego mój wierny towarzysz – długopisik do iPada Bamboo Stylus. Co jakiś czas dokupuję do niego nowe gumowe końcówki, bo zgadnijcie kto mi je przegryza ;)
Od jakiegoś czasu do rysowania na iPadzie korzystam z darmowej aplikacji Skribl. Nie jest idealna, ale dobrze się sprawdza. Ma bardzo dużo potrzebnych funkcji – operacje na kształtach, zamianę obrysu na wypełnienie, obsługuje warstwy, rysunki są w 100%-tach wektorowe i w takiej otwartej postaci można je wyeksportować do PDFa. Ładuję w niej zdjęcie szkicu i rysuję odręcznie oraz za pomocą krzywych. W moich projektach stawiam na nieidealną kreskę. Od perfekcyjnie okrągłych kółek wolę te odręcznie narysowane. Taki mam styl :)
Na tym etapie nie jest jeszcze istotna kolorystyka, jednak lubię mieć już w głowie docelową paletę. Staram się zawsze na początku stworzyć grupę 5-10 kolorów, których się trzymam. O wiele lepiej myśli się w kategoriach całego wzoru, gdy wiem już, czy będzie jasny czy ciemny, jaskrawy czy pastelowy.
Skribl pozwala maksymalnie przybliżyć obraz i modyfikować punkt po punkcie, dzięki czemu na iPadzie powstają bardzo precyzyjne rysunki. Gdy mój bohater jest już skończony, eksportuję go do PDFa i przerzucam na Dropboxa.

Jak powstaje wzór

Zaczyna się zabawa

Ostatni etap odbywa się już na komputerze. Mam do dyspozycji stacjonarnego iMaca i małego Macbooka, jednak to właśnie na moim maleństwie tworzę najwięcej wzorów. I to touchpadem.
Przesłanego ze Skribl PDFa otwieram w Illustratorze. Zdecydowana większość moich wzorów to wektory, więc korzystam właśnie z tego programu. Po zaimportowaniu niestety Illustrator nie trzyma się warstw utworzonych na iPadzie, nie można mieć wszystkiego. Chwilkę zajmuje mi więc przygotowanie pliku, pogrupowanie elementów, rozmieszczenie ich w odpowiedniej kolejności, pousuwanie tego, co niepotrzebne.
Gdy przygotuję już główne elementy, tworzę nowy dokument, najczęściej z kwadratowym obszarem roboczym. To on stanowi mój klocek, który będzie się potem powtarzał. Wrzucam do niego wszystkie elementy i zaczyna się zabawa. To jest właśnie najciekawszy etap całego procesu. Jak już wspomniałam, ułożenie obiektów względem siebie musi być logiczne, ale jednocześnie nie sprawiać wrażenia wymuszonego. Zawsze staram się, by takie same elementy nie stykały się bezpośrednio. Nawet tworząc wzór z jednego głównego obiektu, można operować jego przekształceniami – skalą, obrotem, tak, by nie powtarzał się zbyt banalnie. Gdy już mniej więcej rozmieszczę główne postacie, uzupełniam puste przestrzenie innymi rysuneczkami.

Jak powstaje wzór

Ten etap to długi proces ciągłych prób i przesuwania. Każdy układ testuję, wypełniając nim duży prostokąt. Skupiam się na detalach, ale i na wrażeniu ogólnym. Czy kolory dobrze ze sobą współgrają, czy nie ma za dużych dziur i czy jest jakiś sens w ułożeniu elementów. W moim flagowym stylu zawsze przestrzeń jest dosyć szczelnie wypełniona. To nie jest takie proste do osiągnięcia. Uzupełniające obiekty są równie ważne co bohaterowie wzoru, bo to one tworzą tzw. „flow”, patrząc na finalny projekt. W przedstawionym przykładzie małe rybki, mimo że tak niepozorne, tworzą właśnie miły dla oka rytm całego wzoru. Kąt ich ułożenia sugeruje, że wzrok ma podążać po skosie, w prawy, dolny róg.

Tak wygląda finalny wzór. Zawsze staram się zachować balans między ciekawą kompozycją a jej prostotą. Tworzę projekty głównie dla branży dziecięcej, mogę więc bawić się różnego rodzaju zwierzątkami i kwiatuszkami, a moja kreska sprawdza się w tym motywie. Kocham to :)
Moje projekty nie są uniwersalne. Dużo w nich się dzieje, nie sprawdzą się więc wszędzie i u każdego. Ale dzięki temu są oryginalne i wyróżniają się na tle tych banalnych. A ja mam możliwość, by wyżyć się artystycznie.

Jak powstaje wzór?

Wizualizacja

Każdy stworzony przeze mnie wzór nakładam na różnego rodzaju wizualizacje. Lubię sprawdzić, jak prezentowałby się na dziecięcej bluzie, spodenkach czy sukience. W końcu z reguły taką ma spełniać rolę. Takie mockupy przydają się w portfolio i przy prezentowaniu projektu klientowi.

Jak powstaje wzór?

Jak powstaje wzór?

Praca nad wzorem od zera do finalnego efektu czasem trwa dwie godziny, a czasem kilka dni. Każdy jej etap jest istotny i ma wpływ na wrażenie końcowe. Szkoda, że w naszych polskich realiach wzory nie są postrzegane przez pryzmat potencjału, jaki w nich drzemie. Nie patrzy się na nie jak na wielogodzinną pracę, do której potrzeba talentu i umiejętności technicznych, tylko jak na taki tam rysuneczek. A to właśnie ten rysuneczek sprzedaje produkt.

To, co lubię najbardziej, to widzieć moje wzory w fizycznej formie – na tkaninach, ubraniach i akcesoriach. Lubię, gdy żyją. A tworzenie ich ma dla mnie moc niemalże terapeutyczną. Cieszę się, że odnalazłam tę swoją małą ścieżkę i mam nadzieję, że będzie mi dane trochę nią podreptać :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Grafika
Co słychać na freelansie?
Co słychać na freelansie? #4

Co słychać na freelansie?
Co słychać na freelansie? #3

Zamknij