Co Freelance Mama robi na Tinderze?

Co Freelance Mama robi na Tinderze?

Tinder to zdobywająca coraz większą popularność randkowa aplikacja na smartfony. Jedni szukają tam swojej drugiej połówki, a inni przygody na jedną noc. A co robi tam Freelance Mama – ustatkowana matka i żona? ;)


Zasada działania Tindera jest bardzo prosta. Przeglądasz bazę facetów (lub kobiet), jeśli Ci się nie podoba to przesuwasz go w lewo i koleś przepada na wieki. Jeśli jest fajny, to przesuwasz w prawo. Gdy jemu też wpadniesz w oko, zostajecie połączeni w parę i możecie wysłać do siebie wiadomość. Taki speed dating online. Trochę prymitywny, bo oceniasz ludzi po wyglądzie, ale w końcu cel uświęca środki.

Jak wiecie, jestem mężatką, szczęśliwą, więc nie szukam tam partnera do romansu ;) Nie wiem, czy wspominałam, ale mojego męża poznałam na portalu randkowym. Znajomości damsko-męskie zawierane przez internet nie są więc dla mnie nowością. Ponadto z wykształcenia i zawodu jestem informatykiem (grafikiem, ale jednak o profilu informatycznym), więc siłą rzeczy, w mojej pracy spotykam się w większości z przedstawicielami płci męskiej. Statystycznie rzecz biorąc, to właśnie mężczyźni są często właścicielami biznesów, grafikami komputerowymi, programistami i innego rodzaju freelancerami. Na Tinderze oprócz zdjęcia, imienia i wieku wyświetlony jest również Twój zawód. I to jest właśnie mój cel. Mam tam konto, by rozwijać moją sieć kontaktów biznesowych.

Co Freelance Mama robi na Tinderze?

Zawsze fajnie dogadywałam się z mężczyznami. Lubię ich tok myślenia, nieowijanie w bawełnę i stosunkowo prostą konstrukcję ;) A to, że jestem po ślubie nie znaczy, że nie mogę w dalszym ciągu nawiązywać z nimi nowych znajomości. Wrzuciłam więc swoje zdjęcie, napisałam kilka słów o sobie i bawię się w jurora męskich wdzięków. Oczywiście, żeby nie było wątpliwości, w swoim profilu napisałam, że nie szukam faceta, tylko ciekawych rozmów i osobowości. I tak oto przez kilka dni posiadania aplikacji nawiązałam już kilka fajnych kontaktów. Trochę nietypowa forma networkingu, prawda? ;)

Poznałam Bartka, który poza pracą zawodową rozkręca swój biznes, robi prześliczne łóżka dla dzieci. Okazało się, że jeden z modeli zawiera motyw pandy. A co pasuje do takiego łóżeczka? Pościel w mój pandowy wzór oczywiście! Kołderka dla niego już się szyje. Wczoraj poznałam Marka, fotografa wykonującego panoramy sferyczne, freelancera. Pracowałam akurat nad moją książką i pomógł mi znaleźć inspirację do kilku poruszanych przeze mnie kwestii. Był też Marcin, który potrzebuje logo dla swojego zespołu muzycznego i Brandon – fajny grafik z Irlandii.

Co Freelance Mama robi na Tinderze?

Często z pozornie nic nieznaczącej pogawędki wywiązuje się dłuższa, ciekawa rozmowa. Każdy ma jakieś pasje, zainteresowania i nigdy nie wiesz, kiedy trafisz na kogoś, kto Cię zainspiruje, pomoże albo stanie się Twoim nowym klientem. Wystarczy być otwartym na nowe znajomości.

Takie aplikacje nie są przeznaczone tylko dla tych, którzy szukają miłości swojego życia albo przygody na jedną noc. Okazuje się, że można tam znaleźć bardzo inteligentnych, wartościowych ludzi. Prezesów firm, właścicieli małych biznesów, ludzi z pasją, czy po prostu fajnych partnerów do rozmów. A że jestem wzrokowcem, to cóż mi szkodzi przy okazji nacieszyć trochę oko? ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera, Rozwój
10 RZECZY, KTÓRYCH NAUCZYŁ MNIE FREELANCING
10 rzeczy, których nauczył mnie freelancing (i uczy cały czas)

Szczęście jest wyborem
Szczęście jest wyborem

Zamknij