Glennon Doyle Melton „Wojowniczki” – recenzja

Glennon Doyle Melton - Wojowniczki

Patrząc na zdjęcie Glennon na okładce książki, widzę szczęśliwą, piękną i radosną kobietę. Dlatego zanim zaczęłam czytać „Wojowniczki”, myślałam, że będzie to kolejny lekki poradnik parentingowy, idealizujący piękno macierzyństwa. Nic bardziej mylnego. Już pierwsze strony ściągnęły mnie na ziemię.


Glennon Doyle Melton to szczęśliwa mama trójki dzieci, żona z 12-letnim stażem, była narkomanka i alkoholiczka z przygodami z prawem. Pierwsza jej ciąża nie była planowana, tak samo wynikające z niej małżeństwo z facetem, z którym spędziła zaledwie 10 trzeźwych nocy. Czy taka kobieta może być przykładem dla rodziców? Myślę, że lepszym, niż mogłoby się wydawać. Jej poradnik nie jest typowym poradnikiem parentingowym. To zapiski jej codziennych przeżyć, problemów, rozliczenie z trudną historią. Glennon nie boi się przyznać do tego, że macierzyństwo jest cholernie trudne. Swoją osobą pokazuje, że trzeba nauczyć się akceptować swoje życie, bez względu na to, jak bardzo jest chaotyczne.

Lektura „Wojowniczek” przypomina rozmowę przy kawie z przyjaciółką, z którą możemy podzielić się wszystkim, bez owijania w bawełnę. To zbiór pełnych uroczego humoru i zabawnej ironii esejów. Autorka nie udaje matki idealnej. Wręcz przeciwnie, przyznaje się do tego, że taką nie jest. Zdradza na przykład swój kreatywny sposób na „idealnie odkurzony dywan”:

Któregoś dnia obserwowałam, jak Tish wozi lalkę w różowym wózku wokół pokoju. Spojrzałam na podłogę za nią i zauważyłam, że kółka wózka robiły doskonałe linie na dywanie. Doskonałe, eleganckie linie komunikujące: „Właśnie odkurzyłam”. Genialne! Od trzech lat przed przyjściem znajomych czy powrotem Craiga do domu z podróży lubię odgrywać perfekcyjną żonę. Wołam wtedy Tish i proszę ją, aby wzięła swoje dziecko na spacer. Gdy pyta: „Zwykły czy ostrożny spacer, mamusiu?”, odpowiadam: „Ostrożny spacer, kochanie”. Gdy miała dwa latka, nauczyłam ją, że ostrożny spacer jest wtedy, gdy wozi się dziecko w tę i z powrotem na dywanie w taki sposób, że ślady kółek są do siebie idealnie równoległe…w tę i z powrotem, w tę i z powrotem, w tę i z powrotem.

Genialne, prawda? Taka właśnie jest Glennon. Jej styl jest pełny ciętych ripost i poczucia humoru. Dawno nie uśmiałam się tak, czytając jakąkolwiek książkę, tym bardziej poradnik.

Glennon Doyle Melton - Wojowniczki

Dzięki swojej zawiłej przeszłości, Glennon docenia to, co ma. Wie, że zajście w ciążę uratowało ją przed stoczeniem się na dno. Jej mąż Craig też nie jest idealny, ale ich małżeństwo jest prawdziwe, pełne zrozumienia i miłości. Potrafią rozmawiać, podejmować wspólne decyzje, nawet tak trudne, jak przekazanie wszystkich oszczędności na sierociniec, po tym, gdy ze względu na przeszłość autorki, nie pozwolono im adoptować dziecka.

Glennon Doyle Melton pokazuje, że macierzyństwo jest pełne chaosu. Ale nie chodzi o to, żeby się go pozbyć, tylko nauczyć się odnaleźć w nim spokój. A w zrozumieniu tego pomaga jej Cuchnący, Kaszlący Facet, który notorycznie przeszkadza jej na zajęciach jogi.

Ale oto, czego się uczę od Cuchnącego, Kaszlącego Faceta i mojej cierpliwej, niewydającej sądów instruktorki jogi. Sądzę, że moje wyobrażenie o tym, czym jest spokój, mogło być błędne.
Modlę się stale, by Bóg pomógł mi znaleźć pokój i spokój w moim matczynym życiu, żebym nie czuła się jak uśpiony wulkan, który może w każdej chwili wybuchnąć i spalić żywcem całą moją rodzinę. A Bóg mówi: „Pokój to nie brak rozproszenia uwagi, rozdrażnienia czy bólu. Pokój to znalezienie Mnie, znalezienie pokoju i spokoju wśród tych rozproszeń, rozdrażnienia i bólu”.

Autorka w piękny sposób uczy, jak cieszyć się z życia. Jak „tańczyć na trzeźwo” – być sobą, rozczochraną, niezdarną i bez obciążeń. Ta książka to ucieleśnienie łagodnych słów mądrości napisanych przez kobietę, która przeciwstawia się obrazowi matki idealnej. To jej manifest, byśmy my, kobiety, przestały na siłę dążyć do podyktowanych przez społeczeństwo ideałów i szablonów perfekcyjnej kobiety i matki. Dopiero kiedy zaakceptujemy życie takim, jakim jest, dostrzeżemy, że mamy prawo do własnych wyborów, które nie muszą podobać się innym.

Glennon Doyle Melton - Wojowniczki

„Wojowniczki” stały się bestsellerem, ze względu na terapeutyczną moc książki, płynącą z łagodnych i błyskotliwych słów autorki. To idealna lektura dla wojowniczek, które co dzień godzą to, co wydaje się niemożliwe do pogodzenia. Ta bardzo osobista publikacja jest wezwaniem do pełnego życia, bez względu na napotykane po drodze przeszkody. Począwszy od walki z nałogami, poprzez problemy w małżeństwie, niezrealizowane marzenia, trudny macierzyństwa, po dbanie o to, by dywan wyglądał na odkurzony, Glennon pokazuje, jak życie przeżywać szczerze i otwarcie. Po swojemu.

Po przeczytaniu tej książki poczułam wewnętrzny spokój, jak po szczerej rozmowie z przyjaciółką. Glennon, opisując swoje przeżycia, pozwala zajrzeć wgłąb siebie i pogodzić się z tym, że nigdy wszystko nie będzie idealne. Nawołuje, by przestać się oszukiwać i udawać, że wszystko jest w porządku. Przyznać, że aby życie rodzinne dobrze funkcjonowało, trzeba się napracować i często wylać sporo łez. Ale to właśnie my, kobiety, wojowniczki, potrafimy tego dokonać. Potrafimy stworzyć piękne życie w swoich domach i sercach.

Kup książkę

Dziękuję Wydawnictwu Kobiecemu za możliwość przeczytania tej wspaniałej książki.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Recenzje
Ewa Podsiadły-Natorska „Błękitne Dziewczyny” – recenzja

Cała prawda o Francuzkach – recenzja przedpremierowa

Zamknij