5 mitów na temat noszenia

5 mitów na temat noszenia

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Piotruś w swoim dotychczasowym życiu więcej czasu spędził w chuście i nosidle, niż w wózku. Co za tym idzie, nasłuchałam się wiele „życzliwych” komentarzy na temat noszenia. Sąsiadki, dziadkowie i przypadkowo spotkane osoby okazywały się być ekspertami w tym dziedzinie ;)


Niektórzy uważają, że chusta i nosidło to dziwne wynalazki naszych czasów, na które moda szybko minie. Okazuje się jednak, że chusty towarzyszyły matkom o wiele wcześniej niż wózki, które pojawiły się dopiero w XIX wieku. Ludzie od dawna wierzą w moc bliskości, rozwijającej się podczas tego magicznego kontaktu dziecka z matką.

Cały czas się nosimy. Teraz już najczęściej w nosidle niż w chuście. Spacerując w ten sposób po Galerii Handlowej w dalszym ciągu ściągamy na siebie spojrzenia ludzi, ale szczerze, mam to w nosie. Nam jest wygodnie. A oto kilka komentarzy, które od czasu do czasu padają pod naszym adresem.

1. „O, przyzwyczaiła, to teraz nosi”.

Winna. Przyznaję, nosiłam dziecko przez 9 miesięcy we własnym brzuchu. Więc zamiast kontynuować jego naturalne środowisko, by czuł się pewnie również po tej stronie, powinnam go przestać nosić. Czyli może turlać po domu, żeby tylko nie brać na ręce! ;)
Tak naprawdę noszenie dziecka to bardzo krótki etap. Te kilka miesięcy, dopóki samo nie zacznie się przemieszczać, bardzo szybko mija. Jeszcze zatęsknię za noszeniem mojego małego okruszka, który już tym okruszkiem dawno nie jest. Z perspektywy czasu nie widzę żadnych objawów przyzwyczajenia Piotrusia do noszenia. Odkąd odkrył, do czego służą nogi, trudno jest go utrzymać w miejscu, a te chwile w nosidle przynajmniej wracają mi na jakiś czas nad nim kontrolę.

Chusta ratunkiem przy okrutnych dolnych czwórkach ??? #tulimy #zeby #zabkowanie #maruda #didymos #chusta

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Freelance Mama (@freelancemama)

2. „Zobaczysz, jakie będzie pokrzywione, jeszcze się po ortopedach nachodzisz”.

Gdy ktoś jest nie w temacie, naturalna pozycja, którą dziecko przyjmuje w chuście, na tzw. „żabkę”, może wydawać się podejrzana. Plecy jakieś takie wygięte, nogi prawie że pod brodą, no nijak nie może mu być wygodnie. Ale przecież w brzuchu Piotruś był poskładany jak scyzoryk, miał jeszcze mniej miejsca. Czy gdyby było mu niewygodnie, spałby w tej pozycji przez kilka godzin z rzędu? Nie wydaje mi się…

3. „Weź go wyjmij z tego wora, bo nie urośnie”.

Według starych wierzeń, dziecko rośnie tylko wtedy gdy śpi, koniecznie wyciągnięte na wznak na łóżku. Biada tym, które śpią na boku! Jak na długie godziny przespane w chuście i nosidle Piotruś zadziwiająco wyskoczył w górę ;)

4. „O Boże, ale się pani nadźwiga”.

Noszenie 13-kilowego dziecka w nosidle nijak się ma do noszenia 13 kilo cukru na rękach. Tajemnica tkwi w środku ciężkości. Gdy Piotruś jest przytulony do mnie, jego waga tak rozkłada się na moim kręgosłupie, że wcale nie czuć tych kilogramów. Wspierający pas biodrowy przejmuje sporą część ciężaru, więc przy odpowiednim dociągnięciu nosidła można razem tańczyć, biegać, skakać i nic nikomu nie dolega.

5. „Zobaczysz, że nie będzie chodził, jak go tak będziesz nosić”.

Na pewnym etapie rozwoju dziecko potrzebuje dużej ilości stymulacji na podłodze, by ćwiczyć nogi, mięśnie, tak by nauczyć się przekręcać, raczkować i chodzić. Ale równie ważny jest rozwój błędnika, który odpowiada za utrzymywanie równowagi. Niemowlę noszone w chuście czy nosidle stale się kołysze w rytm chodzenia noszącego, co rewelacyjnie wpływa na zmysł równowagi. Teorię tę potwierdza również Piotruś, któremu wystarczyło niespełna dwa tygodnie od pierwszych kroczków, by zacząć stabilnie chodzić, biegać i ganiać po domu spanikowanego psa.

Hejoooo! ;) #chusta #didymos #chustonoszenie #instababy z ciocia @ir_mina :)

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Freelance Mama (@freelancemama)

Chusta i nosidło to narzędzia sprzyjające niesamowitej bliskości z dzieckiem. Mimo wiary w swoje decyzje, stale słyszane komentarze potrafią podburzyć pewność siebie. Szczególnie na początku macierzyństwa, kiedy jedyne, na czym można polegać, to intuicja. Teraz już wiem, że właśnie jej trzeba słuchać. Wiem też, że przy ewentualnym kolejnym dziecku będę sięgać po chustę jeszcze częściej, by jeszcze bardziej cieszyć się tą bliskością.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Plemię wspaniałych matek
Plemię wspaniałych matek

Czas Chronos i Kairos matczynej codzienności
Czas Chronos i Kairos matczynej codzienności

Zamknij