Cała prawda o Francuzkach – recenzja przedpremierowa

Półki w księgarniach uginają się pod ciężarem książek na temat Francuzek. Większość z nich oscyluje wokół utartego stereotypu idealnej matki, żony, kochanki, szykownej damy i wyrafinowanej businesswoman. Wśród nich pojawia się kolejna pozycja – „Cała prawda o Francuzkach” Marie-Morgane Le Moël. Czym różni się od pozostałych? Wszystkim.


Gdy myślę o typowej, francuskiej kobiecie, w głowie rysuje mi się obraz zadbanej, eleganckiej damy, w markowym stroju, podkreślającym jej idealną figurę. Kobiety, wracającej z pracy, w której dokonała właśnie fuzji czy innego ważnego przedsięwzięcia, po drodze odbierającej swoje niezwykle grzeczne potomstwo z crèche. Przyrządzającej w nieskazitelnym domu wyśmienitą kolację, by po położeniu dzieci spać przemienić się w ociekającą seksapilem kochankę dla swojego męża. Lub wręcz przeciwnie – wymknąć się do młodszego od siebie kochanka.

Producenci luksusowych marek zawsze będą woleli pokazywać nam taki właśnie wyidealizowany obraz zamiast wizerunku zapracowanej matki trojga dzieci. Jedyne, co się zmienia, to opakowanie.

Właśnie z takimi stereotypami walczy Marie-Morgane Le Moël. Owszem, charakterystyczny dla Francuzek jest szyk i elegancja, ale nie oznacza to, że wygląd to jedyne, czym mogą się poszczycić. Kobiety miały bardzo duży wkład w historię i rozwój Francji. Wywalczyły wiele praw i zmieniły francuskie społeczeństwo. Dzięki swojej sile, inteligencji i twórczości.

Cała prawda o Francuzkach

Francuska to zarówno elegancka kobieta sukcesu, zapracowana matka trójki dzieci, jak i kelnerka żyjąca z napiwków. Jednak to prawda, że Francuski mają coś w sobie. Szyk, który ewoluował wraz ze zmianami społecznymi, modą i trendami. Szyk, do którego przyczyniła się m.in. Coco Chanel. Szyk, który tak różni się od stylu spotykanego w innych europejskich stolicach czy w Stanach Zjednoczonych.

We Francji natomiast dziewczyny piją wino i jedzą czekoladę – to właśnie takie podejście do życia jest najwyższą formą szyku. Naturalny szyk i niewymuszona elegancja muszą być widoczne w każdym elemencie naszego wyglądu, także w makijażu.

To, czym wyróżnia się książka „Cała prawda o Francuzkach” to ogromna ilość statystyk i faktów historycznych. Każde stwierdzenie podparte jest mocnymi argumentami. Autorka nakreśla całą historię Francji, przedstawiając jak ważne w niej znaczenie miały kobiety. Które pozbawione na początku jakichkolwiek praw, w końcu pojawiły się na salonach, w kawiarniach, aż na dobre zagościły w biznesie, polityce i świecie artystycznym.

Nie mogłoby zabraknąć wątku seksualności, który kojarzy się właśnie z Francuzkami. Marie-Morgane Le Moël również w tym temacie nie stroni od interesujących statystyk. Dowiadujemy się m.in., czy francuski pocałunek rzeczywiście jest taki francuski oraz ile kochanków odwiedza łóżko statystycznej Paryżanki.

Ich życie stanowi też dowód na to, że kobiety mogą występować w różnych rolach, nie ograniczając się jedynie do tradycyjnego podziału na la maman et la putain („madonnę i dziwkę”).

Książka podzielona jest na 9 rozdziałów. Każdy z nich jest poświęcony innym aspektom życia Francuzek. Poczynając od polityki, historii, przechodząc przez manewry miłosne i na francuskim szyku kończąc. Z pewnością jest dobrą propozycją dla ludzi, którzy obok lekkiego pióra cenią sobie również wartościowe informacje. W książce przeplata się zabawny, sarkastyczny ton z rzeczowym przedstawieniem faktów. „Cała prawda o Francuzkach” to Francja w pigułce. Urzeka okładką i intryguje treścią. Nie jest to kolejny poradnik, jak w 30 dni zostać drugą Coco Chanel, czy mieć dom i życie niczym Madame Chic, lecz naprawdę wartościowa lektura, kopalnia wiedzy o kobietach znad Loary, ich życiu, historii i kulturze.

Książka ukaże się 5 lutego pod skrzydłami Wydawnictwa Kobiecego, któremu dziękuję za możliwość zapoznania się z egzemplarzem recenzenckim.

Kup książkę

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Recenzje
Krzesełko do karmienia Keter Multidine vs. IKEA Antilop

Wózek Camarelo Carera – recenzja cz. 2 – spacerówka

Zamknij