Z niemowlakiem podróże małe i duże

Bardzo często jeżdżę samochodem sama z Piotrusiem. A raczej bardzo rzadko jeżdżę bez niego. Jesteśmy nierozłączni, jak Chip i Dale. Jak Bonnie i Clyde. Jak Batman i Robin*. Gdzie ja, tam i on.

Dopóki nie zmieniliśmy fotelika na drugi, podróże z nim były, delikatnie mówiąc, męczące. Nie kojarzę od którego momentu, ale ostatnie miesiące w pierwszym foteliku kończyły się płaczem. Czy to tylko 15-minutowa trasa do jednych dziadków, czy 1.5-godzinna do drugich, był płacz. Nie zawsze, ale prawie zawsze. Dlatego na samą myśl o podróżowaniu samej z dzieckiem miałam ciary na plecach.

Pokładałam bardzo duże nadzieje w zmianie fotelika. Na szczęście mój synek rośnie jak na drożdżach i szybko dobił do dolnej granicy, która pozwoliła nam na zakup kolejnego modelu. Zaraz po kupieniu nowego Recaro Young Sport Hero zamontowaliśmy go w samochodzie i usadowiliśmy Piotrusia. Momentalnie zasnął. Znaczy, że wygodnie :)

Z niemowlakiem podróże małe i duże

Jakże miłą odmianą były spokojne przejażdżki do dziadków i na zakupy. W dalszą trasę, gdy jechaliśmy we trójkę, jeszcze na wszelki wypadek siadałam z synkiem z tyłu, żeby w razie czego reagować. Jednak szybko przesiadłam się na nieużywane od kilku dobrych miesięcy miejsce pasażera z przodu. Prawdziwy test miał miejsce, gdy pierwszy raz wybrałam się sama z Piotruniem do Warszawy. Zarówno fotelik jak i moje dziecko zdali ten egzamin śpiewająco. Piotruś zasnął zaraz po wyjeździe z Radomia i obudził się w Warszawie u cioci pod blokiem.

Teraz podróże z Piotrusiem to przyjemność. Zdarzają się jeszcze marudne epizody, ale z reguły uzasadnione głodem albo zmęczeniem. Najważniejsze, to dobrze przygotować się do podróży i spokojnie reagować na każdą nieprzewidzianą sytuację.

Święta to czas nie tylko obżarstwa, ale i podróży, mniejszych lub większych, by na to rodzinne obżarstwo dojechać. Pamiętajcie o kilku zasadach, by bezpiecznie dojechać do celu i nie zwariować po drodze :)

Kierowca bombowca :D #driver #kierowca #instababy #usmiechprosze #selfie #clio

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Freelance Mama (@freelancemama)

Bierzemy misia w teczkę i jedziemy do Warszawy do cioci @ir_mina i cioci @feminine.pl !

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Freelance Mama (@freelancemama)

Bezpieczeństwo przede wszystkim

Najważniejsze w podróży z dzieckiem jest oczywiście bezpieczeństwo – dziecka, kierowcy i każdego pasażera. Porządny, dobrze przymocowany fotelik to połowa sukcesu. Bobas musi być dobrze przypięty pasami, tak, by nie było luzów. Istotne jest, by jadąc w dalszą trasę zdjąć mu kurtkę – po pierwsze po to, żeby się nie zgrzał, a po drugie, by zniwelować dodatkową miękką warstwę między ciałkiem a pasami, która w razie szarpnięcia utrudni prawidłową funkcję pasów. Przy 10-minutowej trasie i niewielkiej prędkości nic się w kurtce nie stanie, ale na dłuższych dystansach warto o tym pamiętać.

Wgląd na sytuację

Jadąc samemu z dzieckiem siedzącym na tylnej kanapie trudno jest mieć ciągle pod kontrolą sytuację panującą z tyłu. Częste zerkanie przez ramię jest niebezpiecznie i może prowadzić do wypadku. Warto zainwestować w dodatkowe lusterko i ustawić je tak, by widzieć swoją pociechę. Niektóre samochody mają takie w standardzie, ale równie dobrze można kupić je już od kilkunastu złotych.

Lusterko wewnętrzne dostępne na <a href="http://babyandtravel.pl/">http://babyandtravel.pl/</a>
Lusterko dostępne na http://babyandtravel.pl/

Centrum rozrywki

Kilkumiesięczne dziecko jest już bardzo ciekawe świata i długa, monotonna podróż może je nudzić. Warto więc zapewnić mu trochę rozrywki i położyć pod ręką ulubione zabawki, zawiesić coś na oparciu przedniego fotela. Z odrobiną szczęścia bobas prześpi większość trasy, ale lepiej mieć coś pod ręką. Dobrze pomyśleć też o roletach przeciwsłonecznych na szyby, by malucha nie raziło ostre słońce.

Postoje

Wybierając się w dłuższą trasę warto zaplanować postoje tak, by wypadły w porze karmienia. Nie wolno karmić dziecka w trakcie jazdy, bo może się zakrztusić przy ewentualnym szarpnięciu. Czy to w przypadku piersi, butelki czy jakichś ciasteczek i innych przekąsek. Dlatego karmimy tylko na postojach. Przy okazji dziecko rozprostuje trochę nóżki i odpocznie od fotelika.

Śpiewać każdy może

A co, gdy dziecko jednak marudzi, a nie ma akurat gdzie się zatrzymać? Zostaje nam śpiewanie! Piotruś ma czasem w zwyczaju pomarudzić sobie przed zaśnięciem. Wiecie, takie „chce mi się spać, więc będę marudził zamiast zasnąć”. Jednym z lepszych sposobów, by szybko w samochodzie usnął, jest śpiewanie, jeśli można to tak nazwać, jednym ciągiem „AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA…”. Na jedną nutę, jednostajnie, jak najdłużej ;) Kilka takich serii i mój synek śpi. W duecie z mężem nieźle to wychodzi.
Ostatnio, wracając z Warszawy, wypróbowałam też kolędy. Przez kiepską pogodę podróż troszkę nam się wydłużyła, Piotruś zaczął się budzić w okolicy Grójca, ale przysypiał z powrotem, gdy zaczynałam śpiewać kolędy. Działało przez kilka wybudzeń, a ostatnie kilka minut śpiewał razem ze mną, po swojemu oczywiście ;)

Cierpliwość

Najważniejsze podczas podróży z niemowlakiem, to nie stracić cierpliwości. Dzieci często marudzą w samochodzie. Czasem jest to jasny przekaz, że są głodne, zmęczone, jest im za gorąco lub za zimno. Wtedy trzeba jak najszybciej zareagować. Czasami mają jednak taki nastrój, że marudzą bez względu na wszystko, a do celu dojechać jakoś trzeba. Grunt to nie panikować. Bezpieczny kierowca, to opanowany kierowca. Trzeba próbować uspokoić maluszka, zabawiać go, śpiewać, gadać, podrzucać gadżety do zabawy, z nadzieją, że coś go zainteresuje. Można próbować włączyć szum między stacjami w radiu lub podkręcić głośniej muzykę, na niektóre dzieci działa. Jeśli nic nie poskutkuje i wiemy, że dziecko jawnie nie cierpi, to zostaje jazda na sygnale, no cóż… ;)

Z niemowlakiem podróże małe i duże

—-
*à propos Batmana i Robina, przypomniał mi się dowcip przeczytany kilka lat temu w „Metrze”:
Co mówi Batman do Robina, wsiadając do Batmobilu?


– Wsiadaj, Robin!

Ha ha ha :D

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Potrzeba bliskości

Druga strona medalu

Zamknij