Ten magiczny czas

Święta, Święta i po Świętach. Dwa tygodnie przygotowań, sprzątania, gotowania, kupowania prezentów, a potem trzy dni za stołem i po wszystkim. Tak w skrócie można podsumować Boże Narodzenie.

Ale ja tak nie chcę. Ja chcę dłużej.
Chcę dłużej cieszyć się tym pięknym nastrojem i ogólnie panującą życzliwością. Delektować się spokojem, wolnym wieczorem i patrzeć na piękną choinkę. Nucić pod nosem kolędy i wcinać mandarynki.

Przez cały rok wszyscy za czymś gonimy. Za pracą, pieniędzmi, dziećmi, każdy walczy ze swoimi problemami i żyje we własnym świecie. Dopiero Święta są pretekstem, by zatrzymać się, rozejrzeć dokoła. By znaleźć czas dla rodziny, usiąść przy jednym stole, złożyć sobie życzenia, a problemy i konflikty zostawić za drzwiami. Te kilka dni to okazja, by przystopować, spojrzeć na swoje życie z dystansu. Tak prawdziwie odpocząć. Wyłączyć komputer, pobawić się z dzieckiem, porozmawiać z bliskimi. Podsumować kończący się rok, wybaczyć sobie, może pogodzić się z kimś, albo z samym sobą. Docenić to, co się ma. To, że po raz kolejny spotykamy się w komplecie. Zdrowi.

Ten magiczny czas

Nie sztuką jest przesiedzieć te kilka dni za stołem, najeść się i wrócić do szarej rzeczywistości. To, co powinniśmy zrobić, to przenieść trochę tej magii do życia codziennego. Co roku dostajemy tę szansę. Szansę, by dostrzec to, co jest najważniejsze. By stać się choć odrobinę lepszym człowiekiem. By na świat patrzeć przez pryzmat tego co mamy, a nie tego, czego nam brakuje.

Magii Świąt nie tworzy choinka, drogie prezenty, dwanaście potraw, czy śnieg, którego z resztą w tym roku zabrakło. To my za nią odpowiadamy. Święta to przede wszystkim rodzina. Sama sobie zazdroszczę tego, że z mężem mamy pełną rodzinę. Że co roku musimy podejmować trudną decyzję, które dni spędzić u moich, a które u jego rodziców. Że do ostatniej chwili głowimy się nad tym, co kupić bratu, a co dziadkowi. Boże Narodzenie to czas, w którym najłatwiej jest dostrzec tę miłość, która nas otacza.

Ten magiczny czas

Te Święta były wyjątkowe, bo pierwsze z naszym synkiem. Widząc jego radość z choinki, prezentów, smaku barszczu czerwonego, człowiek zaczyna postrzegać wszystko na nowo. Nawet kolędy nabierają nowego znaczenia. Bardzo potrzebowałam tych kilku dni bez codziennych obowiązków. Dni wyrwanych z rzeczywistości, kiedy głównym problemem było to, czy zmieszczę jeszcze kawałek szarlotki, czy już nie. Nie przeszkadzało mi nawet, że Piotruś chodził późno spać. Chłonęłam każdą godzinę spędzoną razem. Z rodziną.

Tak już poświątecznie, tkwiąc w tym leniwym zawieszeniu między Świętami a Nowym Rokiem, życzę Wam i sobie, żeby choć odrobina tej bożonarodzeniowej magii przeniosła się do naszego życia codziennego. Żeby udawało nam się doceniać to, co mamy. Nawet gdy jest ciężko. Żebyśmy w tym codziennym pędzie umieli złapać kilka ciepłych chwil by rozmawiać i cieszyć się sobą! By Święta w nas trwały cały rok :)

Ten magiczny czas

Ten magiczny czas

Ten magiczny czas

Ten magiczny czas

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Potrzeba bliskości

Wierność papierowej tradycji

Zamknij