Podsumowanie roku 2015 i plany na 2016

Nie jestem typem człowieka, który z początkiem roku spisuje długą i ambitną listę postanowień do spełnienia. Owszem, lubię mieć jakiś plan, ale z reguły ogranicza się on do jednego, dwóch konkretnych punktów. W mijającym roku sama nie bardzo wiedziałam, czego mogę się spodziewać. Dlatego moim jedynym postanowieniem było urodzić i nie zwariować.


Chyba mi się udało. Zwariowałam, owszem, ale z miłości do mojego synka. Takie szaleństwo jest jak najbardziej porządane i wytłumaczalne. Wiedziałam, że ten rok będzie trudny. Szczególnie, jeśli oprócz opieki nad dzieckiem, zamierzałam też szybko wrócić do pracy. Podchodząc do nowych wyzwań racjonalnie, nie nastawiałam się ani na szalony rozpęd kariery, ani na roczne leniuchowanie na macierzyńskim. Wyszło coś pomiędzy. Wykonałam z powodzeniem kilkadziesiąt zleceń, dziecko na tym nie ucierpiało, mogę więc podnosić sobie poprzeczkę.

Wraz z pojawieniem się na świecie naszego Piotrusia, przewartościowałam moje priorytety. Na pierwszym miejscu jest teraz on i rodzina, którą tworzymy. Dopiero potem skupiam się na pracy. Dzięki dziecku był to rok prawdziwie magiczny. Mogłam trochę przystopować, skupić się na czymś innym, niż tylko na zleceniach. Nie było lekko, bo macierzyństwo okazało się być bardziej wyczerpujące niż się zapowiadało, a godzenie go z dodatkową pracą często dawało mi w kość. Ale zachowany balans między byciem mamą i freelancerem dobrze wpłynął na moją zwichrowaną macierzyństwem psychikę.

Nowy Rok

W tym roku bardzo rozwinął się mój blog. Uważam, że całkiem nieźle miała się moja systematyczność pisania. Nie zawsze były to 3 wpisy w tygodniu, ale udało się ciągnąć bez dłuższych przerw. Jestem bardzo zadowolona z tego, że mam swoje miejsce, do którego również chętnie zaglądacie. Nie podejrzewałam siebie o taką wytrwałość w pisaniu bloga, więc to, że on nadal żyje i ma się bardzo dobrze, jest wielkim sukcesem ;) Jego prowadzenie ma też różne fajne skutki uboczne. Dzięki blogowi poznałam kilka cudownych osób, m.in. odnalazłam moją bratnią duszę – Magdę. Kontakt z Wami zaowocował też kilkoma sympatycznymi projektami graficznymi, tak jak było to w przypadku bloga Feminine.pl dla Magdy właśnie :)

Miałam jeszcze jeden, bardzo jasno określony cel na te 52 tygodnie – przeczytać 52 książki. Niestety nie udało się, przyznaję się do porażki. Jak zwykle wzięłam na siebie za dużo obowiązków, a wieczory, czyli jedyny czas dla siebie, okazały się być bardzo krótkie. Niewiele mi zabrakło, bo jestem na numerze 40. To znacznie lepiej niż rok temu. Brakujące 12 książek nadrobię w Nowym Roku :)

Plany na 2016 rok

Nowy Rok motywuje do nowych planów i wyzwań. Tak samo jak rok temu, nie rozpiszę tutaj litanii celów do wykonania. Tym razem, idąc za radą Reginy Brett, wybiorę jedno słowo, które będzie mi towarzyszyć przez najbliższe 12 miesięcy. Tym słowem jest:

harmonia

Bardzo łatwo jest wysypać jak z rękawa listę postanowień noworocznych. Ale czy kiedykolwiek udało Wam się dotrzymać je co do jednego? Zbyt duży rozmach w styczniowych planach skutkuje jednym wielkim fiaskiem na koniec roku. Bo znowu nie udało się schudnąć, zmienić pracy, wydać książki, codziennie biegać i zrobić kursu angielskiego. W grudniu nikt nie powinien czuć się jak nieudacznik. Ja też nie zamierzam. Dlatego od Nowego Roku każdego dnia będzie przyświecać mi moje słowo-klucz. Harmonia.

Mam zamiar odnaleźć harmonię w każdej dziedzinie mojego aktualnego życia. Tak lawirować między obowiązkami mamy, freelancera, pani domu i licznymi pasjami, by nie czuć, że zaniedbuję pozostałe kategorie. Będę szukać złotego środka między pracą i domem. Na pierwszym miejscu cały czas będzie moja rodzinka.

Nowy Rok

Już za chwilę kończy mi się zasiłek macierzyński. Trochę mnie to przeraża. Ten rok traktowałam jak taki okres ochronny, czułam się bezpiecznie ;) Oznacza to, że muszę ostro ruszyć cztery litery i brać się do roboty. Czuję w kościach, że ten rok będzie należał do mnie! Nie wiem jeszcze jak wszystko pogodzę, ale zamierzam w tym roku odnosić sukcesy zawodowe i spełniać się jako mama jednocześnie. Mam kilka swoich konkretnych zawodowych celów, ale na razie zachowam je dla siebie. Wiem jedno – dam czadu!

Kochane moje Czytelniczki, życzę Wam, byście odnalazły swoje słowo-klucz, które będzie Was motywować przez cały Nowy Rok. Niech spełnią się Wasze plany i marzenia. Niech ten rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego, zróbcie wszystko, by tak było, wszystko w Waszych rękach! :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Ten magiczny czas

Potrzeba bliskości

Zamknij