Zabójczy perfekcjonizm freelancera

Zawodowo jestem typową ofiarą perfekcjonizmu. Wszystko chcę robić jak najlepiej, bez końca wprowadzam ostateczne poprawki ostatecznych poprawek, przesuwam coś o 1px w tę i z powrotem. Wy tego nie widzicie, ale na blogu też nie raz siedziałam do późna nad dylematem, czy margines pod przyciskiem nie powinen być przypadkiem o 1px większy.


Perfekcjonizm u freelancera pojawia się w różnej postaci, na przykład jako:
– silna potrzeba wysłania do klienta projektu idealnego, prowadzanie ciągłych poprawek by zadowolić siebie,
– zdobywanie jak największej ilości zleceń, pogoń za każdym jednym zleceniem, ponad swoje siły,
– praca przez 90 godzin w tygodniu.

Teoretycznie takie podejście powinno być dobre dla Twojego biznesu. W końcu każda z tych czynności prowadzi do większej kasy i rozwoju. Idealne projekty zadowolą klienta i przyciągną nowych. Zleceń nigdy za wiele, a więcej projektów to większe pieniądze. Praca bez chwili spoczynku też przyniesie wymierne, finansowe korzyści. Wszystko fajnie, dopóki nie staje się to codziennością. Gdy cały czas masz wrażenie, że wszystko można robić lepiej, więcej, szybciej. Nie wystarcza Ci, że projekt jest po prostu dobry. Musi być najlepszy. A że poprzeczkę dla siebie ustawiasz bardzo wysoko, to nigdy taki nie będzie.

Zabójczy perfekcjonizm freelancera

Próba ciągłego bycia najlepszym, dążenia do perfekcji, prowadzi z reguły do porażki, co może zdemotywować w kolejnych przedsięwzięciach. Zniechęcona tym, że znowu nie jest idealnie, tracisz zapał. Dlatego musisz nauczyć się doceniać to, że coś jest po prostu dobre. Spełnia wymagania, podoba się Tobie, klientowi i już. Nie trzeba poprawiać tego, co jest już dobre.

Perfekcjonizm ma oczywiście swoje dobre strony. Dzięki temu, że starasz się być coraz lepsza, podnosisz swoje standardy. Cały czas ulepszasz, to co już się sprawdziło, wprowadzasz nowe, innowacyjne rozwiązania. Jak Steve Jobs tworząc Apple. Ale czy zawsze jest to konieczne?

Dążenie do efektu idealnego często tylko niepotrzebnie przeciąga projekt w czasie. Możesz przez pół roku dopieszczać swojego bloga, zanim z nim wystartujesz. Testować różne fonty, szablony, dopracowywać każdy przycisk i ikonkę. A możesz też zainstalować pierwszy szablon, który Ci się spodoba i po prostu zacząć pisać. Przyznam się, że ja byłam bliżej tej pierwszej drogi ;) Na szczęście wybrnęłam z tego, ale było blisko, żebym w międzyczasie zrezygnowała z rozpoczęcia blogowania. Spędziłam nad tworzeniem tego miejsca dużo czasu, a w zasadzie jeszcze nic się nie działo, bo ciągle nie był na tyle idealny, żeby ruszyć. Gdybym zaczynała jeszcze raz, zdecydowanie poszłoby to szybciej. Bo zrobione jest zdecydowanie lepsze, niż perfekcyjne ale nigdy nie skończone. Nie wiem już, ile moich projektów padło przez ten cholerny perfekcjonizm.

Dążenie do doskonałości nie wymaga perfekcji. Dąż do niej, ale zatrzymaj się przed wymaganiem od siebie bezzasadnie doskonałych rezultatów. Dobrze z reguły wystarczy.

Zabójczy perfekcjonizm freelancera

Prawda jest taka, że perfekcjonizm jest nieosiągalny. Perfekcjoniści ustawiają sobie poprzeczkę wyżej, niż mogą dosięgnąć. W rezultacie nigdy nie są zadowoleni, nawet gdy osiągną sukces, bo zawsze mogli zrobić to lepiej. Nie mówiąc już o tym, jak źle znoszą porażkę. Strach przed popełnieniem choćby najmniejszego błędu jest sporym obciążeniem psychicznym i zabiera radość z tego co robimy.

Prowadzenie własnej działalności jest już wystarczająco stresujące. Nie pozwól, by perfekcjonizm zmienił to, co kochasz robić, w mękę. Ja z tym walczę, a Ty?

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
Nie bój się próbować nowych rzeczy

Autentyczność marki, czyli mój firmowy rebranding

Zamknij