Czego Ci trzeba? Wpis gościnny

Jesteś mamą. Twoje życie kręci się wokół dziecka. Ale czy pamiętasz też o sobie? O swoich potrzebach? Z pozoru nic nie znacząca gorąca kawa potrafi zmienić wszystko. Możliwość spędzenia godziny tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie przywraca psychikę na właściwe tory. Nie lekceważ swoich potrzeb, nawet tak błahych jak gorąca kąpiel, kanapka w ciągu dnia czy siku wtedy kiedy Ci się chce, a nie 4 godziny później. Gdy jesteś głodna, zmęczona i nie masz czasu zająć się sobą, bardzo łatwo o wybuchy złości. Na siebie, na dziecko, na męża, na dom. Znam to.

Dzisiejszy wpis jest trochę inny niż wszystkie. Jest mądrze i rzeczowo. Jego autorem jest Irmina – prywatnie moja siostra i mama 10-miesięcznej Marysi, zawodowo psycholog i terapeuta.

Temat potrzeb był w psychologii poruszany dość szeroko. Z pewnością wiele z Was słyszało o piramidzie potrzeb Maslowa, być może spotkałyście się też z teorią Rogersa. Niezależnie od tego, czy i do której z teorii chciałabym się odwołać, jedno jest pewne i według mnie, niezaprzeczalne. Każdy z nas ma swoje potrzeby i chce je zaspokoić. Jest to siła, ktora napędza nas do działania, rozwoju, robienia czegokolwiek.

Czego Ci trzeba?

Potrzeby są uniwersalne, bo doświadcza ich każdy z nas, choć różnią sie pod względem rodzaju, siły, hierarchii ważności. Spora ich część jest dla nas wspólna – i o takich właśnie podstawowych potrzebach pisał Maslow. Ogólna zasada działania potrzeb jest prosta. Gdy je zaspokajasz, jest fajnie. Jeśli nie – jest Ci z tym źle.

Kiedy zostajesz mamą, w pewnym stopniu poświęcasz się dla tej małej istoty, którą wydałaś na świat. Poświęcenie to przyjmuje różne formy, raz jest większe, raz mniejsze, w zależności od czasu, sytuacji życiowej, itp. Niemniej jednak, z momentem narodzenia dziecka to jego potrzeby wysuwają się na pierwszy plan, a Ty ze swoimi wycofujesz się za kulisy, czekając na lepsze czasy. Jest to dość zrozumiałe i akceptowalne. Po pewnym czasie, kiedy odnosisz wrażenie, że w miarę odnalazłaś się w tej nowej sytuacji i ogarnełaś pierwotny chaos związany z pojawieniem sie nowego członka rodziny, przypominasz sobie o… sobie. O tym, że oprócz bycia matką, nadal jesteś kobietą, i mimo iż kochasz swoje maleństwo nad życie, to istniejesz też przecież poza nim.

I zaczynają odzywać się Twoje potrzeby. Wiadomo, wszystkich ich nie zaspokoisz. Jednak jesteś w stanie zaakceptować pewien nie do końca satysfakcjonujący stan rzeczy, pewnego rodzaju równowagę między tym jak jest, a jak chciałabyś by było. Dlatego akceptujesz permanentne niewyspanie, brak czasu w ciągu dnia, wieczny bałagan w mieszkaniu. Jesteś w stanie rekompensować sobie te niedogodności innymi sprawami – ogromną miłością, poczuciem bycia potrzebną, ważną i niezastąpioną.

Czego Ci trzeba?

Brak czasu w ciągu dnia odbijasz sobie wieczorami, coś tam nawet ogarniesz, zdrzemniesz się w dzień razem z dzieckiem. Jakoś to się kręci, w sumie jest ok.

Do czasu.

Bo z dziećmi bywa różnie, pozorna stabilność potrafi nagle rozpaść sie na kawałki.
Dziecko ząbkuje, budzi się w nocy 8 razy, w ciągu dnia drzemki trwają 20 minut, jest marudne, doświadcza lęku separacyjnego i nie toleruje świata poza Twoimi rękami. Ty nie masz kiedy zrobić obiadu, posprzątać, spać, a co dopiero znaleźć czas dla siebie.

I co z Twoimi potrzebami?
Otóż wszyscy mają je w nosie.

O ile sytuacja ta jest przejściowa, trwa kilka dni, jakoś dajesz sobie radę, a potem wszystko wraca do normy i sprawdzony system znów działa jak trzeba. Jeśli jednak trwa to dłużej, albo przypada w wyjątkowo nieodpowiednim momencie, można naprawdę poczuć się źle. Im więcej potrzeb zostaje niezaspokojonych, tym gorzej z nami. Reakcja na taki stan rzeczy może być różna. Ja w takiej sytuacji chodzę wściekła, a z równowagi wyprowadza mnie dosłownie wszystko. Dlatego dla dobra mojego, dziecka i otoczenia najlepiej jest do takiej sytuacji nie dopuścić, a gdy już nastąpi, powiedzieć sobie STOP i ogarnąć temat.

Jak?

Czego Ci trzeba?

Na dziecko, ząbkowanie, skok rozwojowy, czy po prostu trudny czas wpływu nie mamy. Z tym trzeba się pogodzić. To, co należy zrobić to przyjrzeć się sobie i swoim potrzebom. Gdy od kilku dni jest Ci źle, chodzisz smutna, wkurzona lub czujesz się bezradna, zastanów się: dlaczego? Czego Ci brakuje? Jakiej ważnej dla siebie potrzeby nie możesz teraz zaspokoić? Czy potrzebujesz snu, rozrywki, bliskości, relaksu, kontaktów społecznych, intymności, a może samorealizacji? To może być coś pozornie błahego, albo jakaś grubsza sprawa, zaniedbana od dłuższego czasu. Zastanów się jak możesz zaspokoić swoje potrzeby, co jest teraz najważniejsze dla Ciebie by poczuć się dobrze. Porozmawiaj o tym z mężem/mamą/przyjaciółką. Przypomnij swojemu otoczeniu, że poza byciem matką, nadal jesteś sobą, ze swoją osobowością, uczuciami i właśnie potrzebami. Zastanówcie się razem, co można zrobić, byś poczuła się lepiej i jak Tobie w tym pomóc. Niech mąż wyjdzie z dzieckiem na spacer, a Ty zrób w tym czasie coś dla siebie. Zostawcie dziecko u babci i pójdźcie na randkę. Niech tatuś zacznie Cię wyręczać w usypianiu dziecka, a Ty miej wieczór dla siebie (do pierwszej pobudki). Zapisz się na kurs online (bo można go robić nawet nocą). Olej część domowych obowiązków lub zwal je na kogoś innego.

Czasami naprawdę niewiele trzeba, by odzyskać względną równowagę i złapać wiatr w żagle. Wystarczy godzina bez dziecka i wracasz z nowymi pokładami miłości i cierpliwości. Miłe slowo od męża, docenienie Ciebie i Twojego wysiłku daje kopa na parę dni. Przecież jeśli Ty będziesz zadowolona, to jeszcze bardziej uszczęśliwisz swoje dziecko. Ale nie tylko o dziecko tu chodzi. Po prostu zatroszcz się o siebie i swoje potrzeby. Zasługujesz na to jak nikt inny, bo jesteś wspaniałą Mamą.

Czego Ci trzeba?

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Nie musisz za to przepraszać

5 śniadań BLW Piotrusia
5 śniadań BLW Piotrusia

Zamknij