Magia codzienności

Jest jakaś magia w domu, w którym mieszka niemowlak. Od wejścia niby wszystko normalnie, a jednak jakoś inaczej.

Te malutkie buciki leżące w kącie, drobna kurteczka wisząca na wieszaku. Zabawka niedbale rzucona w salonie i plastikowa łyżeczka w szufladzie ze sztućcami. Smoczek wciśnięty w kanapę, gumowa kaczuszka na umywalce. Skarpetka zagubiona w pościeli i te małe ubranka na suszarce. Codzienność. I wszystkie znaki tego, że mieszka tu mały człowiek.

Takie drobiazgi, a zupełnie zmieniają klimat w domu. Nie mówię tu o pokoju dziecka, bo to jego świat. Ale o pozostałej części mieszkania, którą on tak zmienia. I zapach. Zapach tej małej łysawej główki. Tak pachnie niewinność i beztroska.

Nasz dom już od jakiegoś czasu był dla mnie DOMEM, odkąd urządziliśmy się po swojemu. Prawdziwym, ciepłym, naszym domem. Ale odkąd pojawił się w nim Piotruś, dopiero poczułam, co to słowo znaczy naprawdę. Dom, rodzina, teraz to jest jedno.

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Magia codzienności

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Dom, Macierzyństwo
Matko, znajdź chwilę dla siebie!

Jak podać zupę przy BLW?

Zamknij