Matka (nie)idealna

Żyjemy w czasach, kiedy macierzyństwo przestało być sprawą całkowicie prywatną, zamkniętą w czterech ścianach. Matki wychodzą do ludzi, pokazują dzieci na Instagramie, prowadzą blogi, radzą i szukają porad w sieci.

Obserwuję wiele młodych mam na Instagramie i pewną ich część stanowią „idealne matki idealnych dzieci”. Takie, których pociechy są zawsze grzeczne, nigdy nie marudzą, cały czas się uśmiechają. Matki, które dziękują Bogu za każdą sekundę spędzoną z dzieckiem, a to, że budzi je o 4-tej nad ranem to dar z niebios, bo dzięki temu mogą na nie dłużej patrzeć. Zawsze uśmiechnięte, nigdy nie przemęczone, perfekcyjne panie domu, z idealnym makijażem. Ich dzieci też nie pozostają w tyle, noszą ubranka tylko znanych marek, bodziaki za stówkę i sukienki za dwie. #miłośćmojegożycia, #bezciebiejestemnikim, #kochamnadżycie i inne takie.

Patrzę na nie i mnie autentycznie wkurzają. Czy to zazdrość? Nie, bo wiem, że nie ma AŻ TAK idealnych połączeń matka plus niemowlak. Wyobraźmy sobie teraz młodą mamę, powiedzmy 3-tygodniowego noworodka. Jej dziecko nie chce spać, miewa kolki, ryczy co noc (bo podobno płacz, to mało powiedziane), płacze też w wózku, ona chodzi wyczerpana, niewyspana, w zarzyganym dresie i marzy o gorącej kawie. Wchodzi na Instagrama, szukając jakiejś rozrywki i widzi te wniebowzięte mamuśki, zachwycające się swoimi ultragrzecznymi pociechami, które przesypiają noce od drugiej doby po urodzeniu, ich drzemki trwają 4 godziny i zasypiają gdzie popadnie. Ubrane w te nieskazitelne ciuszki z górnej półki, nie ulewają bo nie wypada i pierdzą tęczą. Matki zadbane, z perfekcyjnym manicurem, zrelaksowane popijają drinka tudzież legendarną gorącą kawę, a na stole czeka już trzydaniowy obiad. Z deserem.
I wtedy owa mama zadaje sobie jedno, nasuwające się pytanie „Co ja, kur**, robię źle?!?!”. Poziom frustracji sięga zenitu, patrzy na to swoje dziecko, na zapuszczone mieszkanie i ręce jej opadają.

Matka (nie)idealna

Wiem, że fajnie jest patrzeć na miłe rzeczy, piękne obrazki i uśmiechnięte bobasy. Mało kto pokazuje ciemną stronę macierzyństwa, bo po co psuć sobie opinię idealnej matki. No i po co to pokazywać. Dlatego patrząc na te idealne obrazki, trzeba mieć na uwadze, że życie dzieje się też poza kwadratowym kadrem Instagrama. Na zdjęciu nie widać tej sterty ciuchów czekającej na prasowanie, wieży garów, której nie ma kto włożyć do zmywarki. Nie widać dni z tłustymi włosami i obdrapanymi paznokciami. Kto chciałby się chwalić gorszym dniem niemowlaka, marudną nocą z pobudkami co godzinę. Dlatego nie wierzę idealnym mamom, które zalewają swoje tablice jedynie wodospadem miłości. Ja też nad życie kocham moje dziecko. Ale nie udaję, że jest idealne. Nie jest też moim całym światem. Jest jego częścią, gigantyczną częścią, bez której świat ten nie miałby sensu. Ale jest też mąż, rodzina, dom, praca, pasje… Mama, to nie jedyna moja życiowa funkcja.

I tak, moje dziecko czasem mnie wkurza. Miewa dni, kiedy jęczy od rana i samo nie wie, czego chce. Już przed dziewiątą szlag mnie trafia. Marudzi, kiedy akurat chcę wyjść. Budzi mnie w nocy pięćset razy, bo tak. Ulewa na moją czyściutką, świeżo założoną i wyprasowaną bluzkę. Dlatego nie udaję, że mój syn jest idealny. Macierzyństwo ma swoje blaski i cienie. Bardzo prawdopodobne, że znienawidziłybyście mnie gdybym kreowała nieskazitelny wizerunek mojego dziecka ;) Wiarygodność to dla mnie podstawa. Lubię pokazywać Wam zdjęcia uśmiechniętego Piotrusia, ale nie udaję, że zawsze tak jest. Miewam gorsze dni, krytyczne momenty pt. „po co mi to było?!”, a moje dziecko ubranek najwięcej ma z Pepco i z drugiej ręki.

Matka (nie)idealna

Każdy wrzuca zdjęcia jakie chce, nie każdy musi na nie patrzeć i nie każdemu muszą się one podobać. Żeby nie wpędzać się w macierzyńskie kompleksy, przestaję obserwować te chodzące ideały. Wolę patrzeć na „prawdziwe” matki. Razem z nimi pośmiać się z tych gorszych stron macierzyństwa, bo takie zawsze się znajdą. Lubię zobaczyć, że innym też dziecko jęczy przy ząbkowaniu, bo to zwyczajnie pocieszające ;) Lubię patrzeć na codzienność niewystylizowaną pod zdjęcie.

Nie jestem matką idealną. Podchodzę z dystansem do macierzyństwa i nie boję się przyznać, że nie zawsze jest różowo. Bo naturalność jest ciekawsza.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Taką mamą chcę być

Nasze wyprawkowe top 5

Zamknij