Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz… 3 rocznica ślubu

11 sierpnia trzy lata temu powiedzieliśmy sobie „tak”. Najważniejsze „tak” w naszym życiu :)

Pamiętam wszystko z tego dnia. Pamiętam, że pogoda nie zapowiadała się najlepsza, ale ostatecznie było przyjemnie ciepło. Pamiętam jak spiesząc się do fryzjera wjechałam w jednokierunkową pod prąd. Pamiętam piękny samochód, którym jechaliśmy do ślubu i pęknięte spodnie (już) męża, gdy do niego wsiadał pod kościołem ;) Pamiętam tren sukienki, który irytująco często odpinał się w tańcu. Pamiętam łzy teściów, gdy zobaczyli, że przy bukiecie mam zawieszone ich (i moich rodziców) zdjęcia ślubne. Pamiętam nasz pierwszy taniec, banalny, bez układu, z szeptanym przeze mnie „obróć mnie”. Pamiętam pierwsze „mamo” skierowane do teściowej. Pamiętam wywróżoną w zabawie oczepinowej przyszłość, o dziwo w większości się sprawdziła. Oczywiście ja wylosowałam „w nocy do dziecka wstaję ja”. Cóż, tego się trzymamy.

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Pamiętam nasz piękny ślub, kazanie, przysięgę. Pamiętam ten spokój i wewnętrzne ciepło, gdy było już „po wszystkim”. Takie uczucie, że wszystko jest tak, jak być powinno. Pamiętam piękną pieśń na koniec mszy wyśpiewaną przez ciocię mojego męża. Pamiętam nadzieję, że nasze życie będzie tak piękne, jak tego dnia. Pamiętam uśmiechy wszystkich gości, dziadków, cioć, wujków, sióstr, braci, znajomych, bliższych i dalszych. Pamiętam radość mojej śp. 90-letniej babci, że zdążyła jeszcze być na naszym ślubie i weselu. Pamiętam łzy wzruszenia rodziców jednych i drugich, autentyczne szczęście w ich oczach.
Pamiętam.
Jakby to było wczoraj.

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jakie były te trzy lata? Oj różne… Od romantycznych uniesień po ostre kłótnie. Talerzy jeszcze nie tłukłam, ale nieraz niewiele brakowało ;) Ogólnie jesteśmy zgodnym małżeństwem. Tylko obydwoje jesteśmy uparci, każde z nas ma swoje zdanie i żadne chętnie nie odpuszcza. Obydwoje mamy temperament i potrafimy dowalić. Cóż, docieraliśmy się.

Na pewno największą do tej pory próbą było pojawienie się dziecka. Nic tak nie sprawdza uczucia jak taki mały człowieczek, który nagle z dwójki robi trójkę. Niby nie tak nagle, bo przez 9 miesięcy przygotowywaliśmy się na to. Ale w praktyce „to” nie zawsze jest takie różowe jak w snach. Kocham mojego męża, ale to śmiercionośne spojrzenie, które rzucam w jego kierunku, gdy muszę w nocy wstać do małego, a ten ma czelność tak sobie smacznie spać, mówi samo za siebie ;)

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Nikt nie wkurza mnie tak jak on. Nikt nie potrafi mnie tak szybko wyprowadzić z równowagi. Ale też nikt inny mnie tak nie rozumie, nie kocha i nie rozśmiesza. Jak każde małżeństwo mamy wzloty i upadki. Z każdym dniem, miesiącem, rokiem stajemy się mądrzejsi, lepiej się rozumiemy i zaczynamy nawet czasem odpuszczać.

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Myślę, że trzy lata to właściwy moment, żeby wymienić Młodego na nowszy model… ;)

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...
Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Jeśli kogoś kochasz, jeśli wiesz...

Życzę nam jak najwięcej pięknych lat razem. Żebym za kilkadziesiąt lat mogła ze łzami wzruszenia wspominać 11 sierpnia 2012 i każdy dzień pomiędzy :)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Od kiedy Cię mam…

52 książki w 52 tygodnie – półmetek wyzwania

Zamknij