52 książki w 52 tygodnie – półmetek wyzwania

Dobrnęłam do półmetka wyzwania książkowego „52 książki w 52 tygodnie”. Przez nadmiar innych obowiązków jestem kilka książek do tyłu, bo 26 powinnam mieć na koncie pod koniec czerwca, a nie lipca, ale nie jest źle ;) Lepiej idzie mi czytanie jesienią i zimą, więc mam nadzieję, że wtedy nadgonię.

Czytanie książek przy małym dziecku jest trudniejsze, niż czytanie bez niego. To oczywiste. Ale staram się jak mogę! Przelatuję kilka stron przy karmieniu, przy jedzeniu, korzystam z chwili, gdy Piotruś się sam grzecznie bawi. Nadganiam też wieczorami, jeśli mam jeszcze siłę. Czytam na papierze, na iPadzie, Kindlu i laptopie. Pozwoliłam sobie liczyć także książki, które czytam dziecku na dobranoc. Ale tylko te, które mają co najmniej kilkadziesiąt stron ze zwykłym tekstem, a nie same obrazki :)

52 książki w 52 tygodnie - półmetek wyzwania

Co przeczytałam do tej pory?

Kilka książek rozwojowo-biznesowych, m.in. świetną Biznes Ci ucieka Marcina Osmana, Skazana na sukces Dondi Scumaci, czy kultowe Bloger i Social Media Tomka Tomczyka (vel Jason Hunt, vel Kominek). Moja kariera chwilowo podąża bardzo spokojnym tempem, więc lektura biznesowa ustąpiła miejsca tematyce macierzyńskiej. A w tej kategorii przerobiłam Sztukę karmienia piersią Hannah Lothrop, Sztukę rodzicielstwa bliskości państwa Sears, Dobrze nosić Evelin Kirkilonis czy sztandarową pozycję na temat BLW – Bobas Lubi Wybór Gilla Rapley i Tracy Murkett. Nie jestem typem mamy poradnikowej, ale lubię poczytać co nieco teorii przy wyborze rozszerzania diety czy chustonoszenia.

Co jakiś czas odmóżdżam się jakimś zwykłym romansidłem lub obyczajówką. Bardzo podobały mi się dwie książki z serii napisanej przez Colleen Hoover – Hopeless oraz Losing Hope. W obydwu książkach przedstawiona jest ta sama ciekawa historia. Ale w pierwszej mamy perspektywę dziewczny, a w drugiej jej chłopaka. Sprytne ;) Miłość i medycyna sądowa Alessi Gazolla „męczyłam” dość długo, przez co gubiłam się w zagmatwanym wątku zabójstwa tudzież samobójstwa. Nie mam pamięci do nazwisk bohaterów w książkach (to samo z aktorami, piosenkarzami itp.) więc mieszali mi się podejrzani z ofiarami, ale jak już załapałam, to książka okazała się bardzo ciekawa :) Bardzo szybko pochłonęłam Amandine Marlene de Blasi – rewelacja, koniecznie muszę sięgnąć po więcej pozycji tej autorki.

Jedną z fajniejszych pozycji, całkowicie na luzie, okazał się Król biurowej klasy średniej Maćka Mazurka (vel Zuch). Śledzę na bieżąco Zuchowego bloga, więc myślałam, że komiksy mnie nie zaskoczą, a tu proszę. Miła niespodzianka, świeża dostawa śmiesznych historyjek :)

Na temat książek dla dzieci Piotruś się jeszcze nie wypowie, ale mi bardzo przypadła do gustu Misiostwo świata Grzegorza Janusza, dorwana w Auchan za grosze, na pewno do niej wrócimy. Równie fajne były przygody Reksia w Reksio. Dobranocka wszechczasów, którą Piotruś dostał od fajnej cioci i wujka ;) Przerobiliśmy też Biblię dla małego chrześcijanina, bo byłam ciekawa jak przekażą tam Biblię w formie opowiadań dla dzieci. Przyznam, że rozjaśniło mi to parę historii :D

I tym trybem lecimy dalej! Nie poddam się, zobaczycie, że do końca grudnia na tej liście pojawią się co najmniej 52 pozycje. W zeszłym roku mi się nie udało, ale teraz się uda. Trzeba podciągać średnią krajową :)

Może jeszcze ktoś się przyłączy? Nie musi być 52 książki, bo połowa roku już za nami, ale chociaż ze 20… ;)

52 książki w 52 tygodnie - półmetek wyzwania

52 książki w 52 tygodnie - półmetek wyzwania

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie, Rozwój
Wyobrażałam sobie dziecko

Jeszcze się doczekam

Zamknij