Tego chciałabym nauczyć się… WB 2

Drugi dzień majowego wyzwania blogowego u Uli Phelep. Dzisiaj będzie krótko.
Jest wiele rzeczy, których chciałabym się nauczyć. Począwszy od tak banalnych jak idealne krojenie cebuli w drobną kostkę po bardziej ambitne, jak np. wjeżdżanie samochodem tyłem do garażu. Nie do przeskoczenia ;)

Ale myśląc w kategoriach rozwoju, to zawsze chciałam nauczyć się kaligrafii. Jest coś pięknego w tych smukłych literach, precyzyjnych pociągnięciach piórem i romantycznych zawijasach. Każda litera jest przemyślana, każdy ogonek w idealnym miejscu.
Wiem, że są kursy kaligrafii, tutoriale na YouTube, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby opanować tę cudowną umiejętność. Ale jakoś tak… Ciężko zacząć. Musiałabym kupić podstawowe przybory, poświęcić na to trochę czasu, a co jak mi się znudzi i słomiany zapał znowu wygra. Przecież ja nawet nie mam ładnego pisma. Piszę szybko, niewyraźnie, brakuje mi cierpliwości.

Moje lenistwo kłóci się z ambicją. Wiem, że ta umiejętność przydałaby mi się w pracy zawodowej, przy projektowaniu logotypów, typografik. Patrząc obiektywnie, to bardzo dobry powód, żeby zacząć. Lubię też próbować nowych rzeczy, odkrywać skrzętnie ukryte talenty. Więc czemu mi się nie chce? Potrzebuję jakiegoś porządnego kopa i motywacji. Chyba poczekam, aż rzucą znowu w Lidlu zestaw do kaligrafii, i wtedy nie będzie już wymówek ;)

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Czwarty trymestr za nami

Kocham, więc przytulam

Zamknij