Nawyki, które muszę w sobie zmienić – WB 4

Nikt nie jest idealny. A mnie to już w ogóle daleko do ideału. Staram się jakoś sensownie podchodzić do życia, pracy, organizacji czasu, ale mam parę takich nawyków, które wybitnie ciężko zwalczyć. Próbuję, żeby nie było, ale łatwo nie jest ;) Co wkurza mnie we mnie najbardziej?

Odkładam wszystko na później

Czasami jest tak, że muszę coś zrobić. Powiedzmy, że jakąś durną małą poprawkę w projekcie. Zajmie mi to max. 15 minut. Ale nie, nie wezmę się za to od razu, bo w tym momencie akurat mi się nie chce. Albo mam masę ważniejszych rzeczy do zrobienia. Kawkę wypić na przykład. Albo obejrzeć nowy odcinek „Prawa Agaty”. Robota nie ucieknie. A potem dziecko marudzi, trzeba zrobić obiad, mąż wraca z pracy, dziecko znowu marudzi, jestem zmęczona, zapominam, przypomina mi się następnego dnia rano. No ale przecież, dzień trzeba zacząć od kawki. I od Instagrama, Facebooka, Playera… ;)

Nie odkładam rzeczy na miejsce

Oj jak mnie to wkurza! Regularnie, co kilka dni szukam pendrive’a, kolczyków, kluczyków od samochodu czy ulubionych legginsów. Mogłabym odnieść wszystko na miejsce jak kończę tego używać, ale nie. To by było za proste. Więc rzucam gdzie popadnie, a potem cierpię, wkurzam się i szukam w pośpiechu. Stos nieodłożonych na miejsce ubrań rośnie w zastraszającym tempie, a potem poświęcam pół soboty, żeby poodwieszać je na miejsce. I jeszcze ta pidżama wiecznie rzucana na parapet w łazience, echhh…

„No nie?”

Mąż mi to zawsze wypomina. Podobno, podkreślam podobno, bo sama tego nie zauważam, strasznie często mówię „no nie?”. Przy dłuższych wypowiedziach (a takie stanowią większość moich dialogów/monologów z mężem) rzeczywiście trochę tego pada. Może wkurzać.

Płacę rachunki po terminie

Rachunki to najgorszy obowiązek w prowadzeniu domu. Już nawet nie chodzi o to, że kasa ledwo przyszła i już jej nie ma. Ale o to, że trzeba o nich pamiętać. Zapisuję sobie terminy płatności w kalendarzu, ale albo potem tam nie zaglądam, albo stwierdzam, że „teraz nie mam czasu, jutro zapłacę”. I to „jutro” trwa czasem i tydzień, dwa. A jak przyjdzie płacić za gaz po zimie, to już w ogóle ciężko rozstać się z tą kasą. Dobrze, że odsetki za szybko nie rosną i że nie widnieję jeszcze w KRD ;)

Zaczynam czytać książkę i jej nie kończę

Nie pamiętam kiedy ostatnio moja lista aktualnie czytanych książek miała tylko jedną pozycję. Choćby książka była nie wiem jak ciekawa, to zawsze w międzyczasie wpadnie mi w oko jeszcze jedna i jeszcze jedna i jeszcze jedna… Zapowiadają się ciekawie, więc zaczynam czytać. I tak kończę z pięcioma niedokończonymi książkami. Później ciężko je dalej ruszyć, bo już nie pamiętam co było na początku.

Mogłabym wymienić jeszcze kilka takich nawyków, ale lepiej na tym skończę. Nie chcę za bardzo stracić w waszych oczach ;) A Wy jakie macie nawyki, które koniecznie musicie zmienić? Podzielcie się nimi w komentarzach.
Wpis jest oczywiście kolejnym, już czwartym, wyzwaniem blogowym Uli Phelep.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Prywatnie
Mam szczęście – WB 3

Tego chciałabym nauczyć się… WB 2

Zamknij