Czwarty trymestr za nami

Piotrusiowi stuknęło trzy miesiące. Skończyliśmy tym samym tzw. czwarty trymestr, kiedy to jeszcze dziecko nie do końca kuma, że jest odrębną istotą. Potrzebuje wtedy warunków możliwie zbliżonych do tych, które miało w brzuchu mamy. Twórcą tej teorii jest dr Harvey Karp. Oprócz płaczu z wiadomych przyczyn – głód, mokra pieluszka, zmęczenie, dzieci płaczą też z za-cholerę-nie-wiem-jakiego-powodu i wtedy najtrudniej jest je uspokoić ;)

Dr Karp opracował metodę, składającą się z pięciu kroków, która skutecznie pomaga ukoić rozhisteryzowane dziecko:

  • spowijanie,
  • stabilna pozycja na boku lub brzuchu,
  • szszszszumienie,
  • skokołysanie,
  • ssanie.

Podstawą jest ciasne spowinięcie dziecka cienkim kocykiem. Unieruchamiamy mu wtedy rączki i nóżki, którymi dziecko nieświadomie macha, zwiększając tym samym swoją histerię. Ciężko jest przy tym wyłączyć skojarzenie zawijania go w kaftan bezpieczeństwa, jakby za karę. Mimo że dziecko nie wygląda z początku na szczęśliwe, to naprawdę jest mu tak dobrze. Ciasno jak w brzuchu mamy. U nas, jak już udało mi się jakoś opatulić Piotrusia, żeby się nie rozwinął, to rzeczywiście zdawało to egzamin, spokojnie spał 3-4 godziny, aż budził go głód. Korzystałam z tego patentu głównie w ciągu dnia, gdy miał problem z drzemką.

Gdy dzieciątko jest już opatulone, ale nadal płacze, trzeba zapewnić mu stabilną pozycję, obracając na bok i trzymając na swoim przedramieniu, lub układając je na brzuszku. Można też je po prostu przytulić. Trzymając dziecko przytulone do siebie eliminujemy u niego wrażenie spadania, które wywołuje odruch moro.

Kolejny krok to szumienie. Może to być nasze autorskie „szszszszszszzz….”, jak również szum odkurzacza, suszarki, radia, okapu kuchennego na żywo lub z YouTube. Są też dostępne szumiące maskotki – Szumisie i inne. Szum to dźwięk, który stale towarzyszył maluszkowi w brzuchu mamy, brzmi mu więc znajomo. Zasada jest prosta – im głośniej dziecko płacze, tym głośniej szumimy. My najpierw szumieliśmy osobiście, gdy to przestało działać, odpaliliśmy okap, ale i on dość szybko się osłuchał. Teraz w razie potrzeby daje radę suszarka.

Najbardziej niezawodnym sposobem na naszego Piotrusia jest skokołysanie, czyli delikatne podskakiwanie, rytmiczne poruszanie się z dzieckiem na rękach. Biorę go pionowo na ręce, przytulam i wykonuję rytmiczne jakby półprzysiady. I jakoś tylko w moim wykonaniu one na niego działają. To chyba mój luz w kolankach z czasów zumby ;) Mąż, moja mama, teściowa mogą skakać, robić przysiady i inne figury, ale Piotruś i tak u mnie uspokaja się najszybciej.

No i kropka nad i – ssanie. Smoczek, piąstka, palec, cokolwiek, bo ssanie zwyczajnie uspokaja. Myślałam, że uda nam się wychować dziecko bez smoczka, ale okazało się, że ma bardzo silną potrzebę ssania. Smoczek uratował mnie przed pełnieniem jego funkcji ;)

Niektóre dzieci potrzebują wykonania wszystkich tych kroków, żeby się uspokoić. U niektórych wystarczy tylko jeden – np. sam smoczek lub skokołysanie. Nie ma co słuchać dobrych rad otoczenia – „nie bujaj, bo się przyzwyczai”, bo do bujania dziecko przyzwyczajało się przez 9 miesięcy i to naturalne, że w ten sposób się uspokaja.

Piotrusiowe trzy miesiące z jednej strony minęły bardzo szybko, ale z drugiej widzę jak bardzo się zmienił przez ten czas i ile opanował nowych umiejętności. Piękny jest ten pierwszy okres dziecięcej „bezwładności”. Jednak teraz gdy Piotruś jest już kontaktowy, śmieje się, bawi, zasypia w miarę regularnie, to dopiero czuć tę pełną radość macierzyństwa i jakiś taki fajny ład :) Na szczęście ominęły nas kolki, problemy brzuszkowe czy karmieniowe oraz większe napady płaczu, więc okres ten zaliczam do bardzo udanych. Piterek miewa aktualnie problemy z drzemkami w ciągu dnia i obraził się trochę na wózek, ale mam nadzieję, że to przejściowe. Na szczęście ratuje mnie chusta, w której z przyjemnością zasypia i spędza sporą część dnia. Chusta zapewnia mu poniekąd potrzeby wyszczególnione przez Karpa – ciasno otula, stabilnie trzyma, kołysze przy moim poruszaniu się, dodając smoczek i/lub szumiąc do uszka spokój gwarantowany :)

3 miesiące

3 miesiące

3 miesiące

3 miesiące

3 miesiące

3 miesiące

3 miesiące

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Prywatnie
Kocham, więc przytulam

Ups, time’s up!

Zamknij