11 powodów by pokochać chustonoszenie

Koncepcja chustonoszenia zauroczyła mnie jeszcze długo przed ciążą. Miłość do chusty nabrała rumieńców po warsztatach „Mamo, to ja”, gdzie mogłam namacalnie zapoznać się z chustami i sposobami ich wiązania. Daleko mi jednak do maniaczek (w dobrym tego słowa znaczeniu ;)), które widzą tylko chustę, nic poza tym i próbują przekonać inne mamy, że to jedyna słuszna metoda transportowania dziecka. Jedne lubią wózki, inne nosidła, a jeszcze inne chusty. Ja też lubię kroczyć dumnie z moim pięknym wózkiem Camarelo Carera, ale często to chusta jest praktyczniejsza.


Ostatnio dziadek mojego męża, widząc mnie z Piotrusiem w chuście odrzekł: „Po co Ty go tak nosisz? Połóż go! No ile będziesz go tak nosić!”. Otóż dziadek nie rozumie, że noszę, bo chcę, a nie dlatego, że muszę. Chustonoszenie jest piękne, ciężko o większą bliskość z dzieckiem po jego wyjściu na świat.

Chusty – 11 powodów, by pokochać chustonoszenie

Powodów, dla których warto pokochać chustę jest wiele, można pisać o tym książki. Oto kilka moich argumentów:

  1. Bezpieczeństwo i bliskość
    Dziecko spędza dziewięć długich miesięcy w ciasnej i ciemnej macicy, cały czas z mamą, cały czas kołysane jej ruchami. Słyszy bicie jej serca i plumkanie jej wnętrzności. Jest mu tam cieplutko i bezpiecznie. W momencie narodzin, w ciągu kilku godzin wydostaje się na świat – otwartą, zimną przestrzeń pełną dźwięków, świateł, kolorów. Już nie tak blisko mamy. Istnieje taka teoria, że skoro dziecko spędziło dziewięć miesięcy w środku, powinno być przynajmniej przez dziewięć miesięcy noszone blisko ciała, w chuście, aby stopniowo przyzwyczajać się do otaczającego je świata. Chusta jest dla niego azylem, z którego bezpiecznie obserwuje świat, nie tracąc bliskiego kontaktu z mamą.
  2. Rozwój fizyczny
    Chusta nie tylko wspiera prawidłowy rozwój stawów biodrowych (dzięki lekko odwiedzionym nóżkom), ale też zapobiega spłaszczeniu główki niemowlęcia. Jeśli się bliżej przyjrzeć, dziecko bardzo dużo czasu spędza leżąc. Czy to w łóżeczku, na macie, w wózku, w foteliku samochodowym, w huśtawce, leży na plecach, wywierając nacisk na kształtującą się główkę. Nosząc dziecko w chuście dbamy o właściwy kształt jego łepetynki. Oczywiście sama używam maty, huśtawki, fotelika, ale kilka godzin spędzonych w chuście to kilka godzin nie spędzonych na leżąco.
  3. Zdrowie mamy
    I to nie tylko zdrowie fizyczne, ale i psychiczne. Noszenie dziecka blisko od pierwszych dni może zapobiegać depresji poporodowej i dobrze wpływa na budującą się więź między mamą i noworodkiem. Ponadto dziecko w chuście to kilka kilogramów więcej do dźwigania oraz motywacja trzymania prawidłowej postawy. Zwykłe domowe czynności z zamotanym w chustę niemowlakiem stają się świetnymi ćwiczeniami fizycznymi. Spróbujcie wycierać kurze z dolnych półek – piękne przysiady na prostych plecach i zakwasy murowane ;)
  4. Komunikacja i rozwój mowy dziecka
    Nosząc Piotrusia blisko siebie, mam z nim stały kontakt. Komentuję każdą wykonywaną czynność, rozmawiam z nim, pokazuję co robię, gdzie idziemy. Dziecko poszerza w ten sposób zasób słyszanych słów i widzi moją mimikę, ruchy rąk. Obserwuje różne zachowania i rozwija się pod kątem komunikacji.
  5. Silna więź
    Z chustą czy bez, mama z reguły ma dobry kontakt ze swoim dzieckiem. W końcu nosiła je pod sercem przez dziewięć miesięcy, urodziła, karmi je, przewija. Ale chusta może być dobrym sposobem na zbudowanie silnej więzi z tatą, dziadkiem, babcią, którzy nie mają aż takich przywilejów na starcie. Poza tym, czyż widok taty z niemowlakiem w chuście nie jest rozczulający? :)
  6. Dobra inwestycja
    Huśtawki, bujaczki, wózek, fotelik to dziecięce akcesoria, na które trzeba trochę wydać, a niemowlak szybko z nich wyrasta. Chusta to stosunkowo niewielka inwestycja (niekoniecznie trzeba wydawać na nią 400zł), która starcza na trzy lata. A im więcej się jej używa, tym lepiej, bo robi się miękka i wygodniejsza do wiązania. Gdzie szukać dobrej chusty? Szeroki wybór różnych marek znajdziecie w sklepie MamaZen.
  7. Mniej płaczu
    Niemowlaki często płaczą przez kolki, ból brzuszka, refluks czy wyrzynające się ząbki. Ciasne zamotanie w chuście i bliskość mamy pomaga im to przetrwać i często ukoić ból. Chusta rewelacyjnie sprawdziła się też u nas w przypadku kataru – noszenie Piotrusia pionowo pomagało spływać gęstym glutkom, zamiast zalegać, powodując okropny kaszel.
  8. Towarzyskie dziecko
    Wychodząc z dzieckiem w chuście między ludzi, oswajamy je z innymi twarzami. Obserwując świat z wysokości dorosłego człowieka niemowlak widzi różne twarze zamiast samych nóg. Może nie ma na to naukowych dowodów, ale na pewno ma to jakiś wpływ na dziecięcy komfort przebywania między obcymi.
  9. Wygoda
    Z Piotrusiem w chuście mogę wykonywać wiele czynności, których nie mogłabym zrobić z nim na rękach. Dwie wolne ręce przy dziecku to prawdziwy skarb. Robię pranie, opróżniam zmywarkę, gotuję obiad (oczywiście z umiarem, nie trzymam dziecka nad strzelającym tłuszczem), ogarniam mieszkanie, pracuję, piszę wpis na bloga… Spokojnie mogę udać się też w miejsca, gdzie niepraktyczne lub niemożliwe byłoby udanie się z wózkiem – osiedlowe sklepy, spacer po nierównych łąkach i pagórkach.
  10. Długie drzemki
    Piotruś miewa problemy z zaśnięciem w ciągu dnia w leżaczku czy łóżeczku. Aktualnie jest też obrażony na wózek i spacer z nim to istny koncert. W chuście z reguły zasypia kilka/kilkanaście minut po zamotaniu i drzemie aż zgłodnieje. Dzięki temu jest wyspany, nie marudzi i dzień od razu staje się przyjemniejszy :)
  11. Fajnie to wygląda
    Chusty są dostępne w dziesiątkach wzorów i kolorów. Jeśli ktoś czuje taką potrzebę, to może kupić sobie kilka, pod kolor każdego ubrania ;) Chusta staje się elementem stylizacji, a noszenie w ten sposób dziecka sprawia, że wyglądam jak nowoczesna mamuśka. Mniej obeznani, szczególnie starsi ludzie czasem dziwnie się na mnie patrzą, ale to ich problem, ja dumnie kroczę przed siebie z moim szczęśliwym zamotanym dzieckiem :)

Chusty - 11 powodów by pokochać chustonoszenie

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo
Czwarty trymestr za nami

Kocham, więc przytulam

Zamknij