Kocham, więc przytulam

Jestem świeżo po lekturze „Księgi rodzicielstwa bliskości”. Przeczytałam ją chyba po to, żeby poszukać uzasadnienia moich czynów ;) Bliskość, noszenie, przytulanie to dla mnie coś oczywistego, ale dobrze jest się upewnić, że nie rozpieszczam, tylko wspieram moje dziecko.

Filary rodzicielstwa bliskości

Rodzicielstwo bliskości opiera się na kilku fundamentalnych zasadach:

  1. Bądź blisko od porodu
  2. Karm piersią
  3. Noś dziecko przy sobie
  4. Śpij przy dziecku
  5. Słuchaj płaczu swojego dziecka
  6. Pamiętaj o równowadze i wyznaczaniu granic
  7. Strzeż się trenerów dzieci

Nie trzeba przestrzegać ich wszystkich. Matki pracujące czy karmiące mlekiem modyfikowanym wcale nie są na straconej pozycji, bo karmienie piersią to nie jedyny moment dla RB. Najważniejsza w tym wszystkim jest intuicja i działanie w zgodzie z własnymi przekonaniami. Może i dziecko jest malutką, bezbronną, nic nie rozumiejącą istotką, ale jest też człowiekiem, który czuje. Jego potrzeby nie ograniczają się do jedzenia i robienia kupki, a powodem płaczu nie zawsze jest bolący brzuszek. Może mu być smutno, może chcieć się przytulić czy pobyć blisko mamy. Przebywając blisko dziecka, fizycznie i emocjonalnie, uczymy się go. Zaczynamy rozumieć (poniekąd) rodzaje jego płaczu i szybciej możemy na nie reagować, budując jego zaufanie.

Kocham, więc przytulam

Nie bujaj bo się przyzwyczai

Chyba każda z nas ma w najbliższym otoczeniu tzw. „trenerów dzieci”. „Nie noś bo się przyzwyczai”, „przyzwyczaiłaś do bujania to teraz masz”, „zostaw, niech się wypłacze” to tylko niektóre z uwag rzucanych przez nasze mamy, ciocie, sąsiadki czy teściowe. Potrzeba nie lada silnej woli, żeby po kilku razach nie odpysknąć ;) Tak, przyzwyczajam moje dziecko do bliskości. Przyzwyczajam je do przytulania, okazywania uczuć. Noszę w chuście i na pewno będę tego żałować. Tworzę z nim silną więź emocjonalną, która mam nadzieję zaprocentuje w przyszłości. Nie można być z dzieckiem za blisko, nie można kochać za bardzo.

To procentuje

Różne badania dowodzą, że dzieci noszone w chuście, na rękach, przytulane lepiej się rozwijają, szybciej rosną, są zdrowsze i lepiej się zachowują. Przebywają dłużej w stanie spokojnego czuwania, obserwując i ucząc się nowych rzeczy. Są szybciej uspokajane, więc zamiast marnować energię na długi płacz, przeznaczają ją na rozwój i zdrowe rośnięcie. Uczą się wydawać spójne sygnały, na które wiedzą, że rodzice zareagują. Ponadto dzieci wychowywane w duchu rodzicielstwa bliskości szybciej rozwijają się pod kątem motorycznym. Nie wiem, jak duży ma to związek, ale mój Piotruś nauczył się już w wieku 2.5 miesięcy przekręcać z brzuszka na plecy :) Na próżno więc są rozpowszechniane mity, że dzieci często noszone w chuście wolniej się rozwijają, później raczkują, itd.

Nie tresuję

Nie każde dziecko da się wytresować, żeby jadło równo co 3 godziny, chodziło spać punkt 21:30 i w wieku dwóch miesięcy przesypiało całą noc. Tym, których dzieci tak mają mogę tylko zazdrościć :) Mojego synka karmię na żądanie, niekiedy irytująco często, idzie spać gdy jest śpiący i je w nocy przynajmniej raz. A ja uwielbiam go takiego zaspanego, jedzącego spokojnie z zamkniętymi oczami, by za chwilę odpłynąć przy piersi. Czasami zasypia z nami przed telewizorem, i na śpiocha odkładam go do łóżeczka. A gdy nie chce w nim zasnąć, biorę go do naszego łóżka i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Wtulony we mnie zasypia momentalnie, a ja się wysypiam, bo karmię go praktycznie śpiąc.

Moje rodzicielstwo dalekie jest od schematów. Nie umiem zapamiętać, o której Piotruś zasnął i ile trwała ostatnia drzemka. Nie wiem jak długo jadł, ale wiem, że się najadł. Nie pamiętam ile razy wstawałam do niego w nocy, ale wiem, że byłam, gdy mnie potrzebował. Reaguję na jego płacz, biorę na ręce, przytulam i noszę, aż się uspokoi. I bujam, o zgrozo ;) Mój kręgosłup pewnie mi za to nie podziękuje, ale szczęśliwy syn na pewno.

Kocham, więc przytulam

Kocham, więc przytulam

Kocham, więc przytulam

Kocham, więc przytulam

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Macierzyństwo, Prywatnie, Recenzje
Ups, time’s up!

W domu Madame Chic

Zamknij