W domu Madame Chic

Albo mi się wydaje, albo sporo ostatnio pojawia się książek o tematyce krążącej wokół Francji. Francuski szyk, francuska moda, francuskie dzieci, francuskie przepisy… Nie wiem skąd ten fenomen, ale przyznam, że jest całkiem fajny ;) „W domu Madame Chic” to kolejna po „Lekcjach Madame Chic” pozycja Jennifer L. Scott. Przyznam, że nie czytałam pierwszej książki, ale szykowny dom już mnie zainteresował.


Czym jest chic? To nie tylko wygląd zewnętrzny, ubiór, fryzura. Chic to pewność siebie, harmonia, styl życia, to bliżej nieokreślone „coś”, które przejawia się także w domu, w jego wystroju i sposobie prowadzenia. Jasne, że moim marzeniem jest pięknie urządzony dom, w którym panuje porządek, w pokojach stoją zawsze świeże kwiaty, ja, jako szykowna pani domu przechadzam się po nim spokojnie, żonglując świeżo upieczoną tartą i trzydaniowym obiadem, a dokoła radośnie skacze trójka szczęśliwych dzieci. Sielanka. Trochę jeszcze mi do tego brakuje, ale niektóre rady opisane w książce mają sens i z pewnością po ich zastosowaniu zbliżę się odrobinkę do tego celu.

Poradnik podzielony jest na dwie części – „W Twoim domu” oraz „Codzienne przyjemności”. Szczerze mówiąc trochę zawiodłam się na proporcjach tych części. Zdecydowana większość książki poświęcona jest „Codziennym przyjemnościom”. Ta część również jest interesująca, jednak średnio trafia w moje realia. Jennifer zachęca do celebrowania każdego codziennego posiłku – od śniadania, przez lunch, brunch, obiad, podwieczorek, aż do kolacji. Nie wiem jak Wy, ale u mnie z reguły codzienność ogranicza się do śniadania, obiadu i kolacji, z czego tylko obiad jest jedzony wspólnie. Pod lunch mogę podciągnąć bliżej nieokreślone w czasie przekąszenie kanapki czy jakiejś sałatki w ciągu dnia. Może zmieni się to, gdy nasze dziecko podrośnie, ale i tak przygotowywanie każdego z tych posiłków niczym najlepsze pozycje z restauracyjnego menu wydaje mi się być trochę poza moim zasięgiem. Dobra, przyznam się, że śniadanie jem prawie zawsze przed komputerem sprawdzając pocztę albo oglądając serial. Taki chic.
Dodatkowo, każdy z tych posiłków u Madame Chic jest okazją do spotkań towarzyskich. Lunch z koleżanką przy croissantach i herbatce, brunch przy kanapkach i ciastach w większym gronie i raz na jakiś czas imprezka w porze kolacji. Wszystko zaplanowane z tygodniowym wyprzedzeniem, zakupy zrobione na siedem dni. Chapeau bas! Ja nie jestem w stanie podjąć decyzji co zjemy na jutrzejszy obiad ;)

W pierwszej części poznajemy trochę rad na temat prowadzenia domu. Podoba mi się podejście, w którym codzienne obowiązki zmieniamy z przykrych w całkiem przyjemne, zachowując cały czas wewnętrzny spokój. Nastawienie do sprzątania ma ogromny wpływ na wykonywanie tych nie zawsze fajnych czynności, a naprawdę niewiele trzeba, żeby robić to choć z lekkim uśmiechem. Podstawą do tego jest pokochanie swojego domu na nowo, dostrzeżenie jego zalet i próba zaradzenia „problemom”, które nas do niego zniechęcają. O ile zaproponowany dokładny system sprzątania z konkretnymi obowiązkami na każdy dzień średnio mnie się trzyma, to metoda ze sprzątaniem w 15-minutowych okresach czasu rzeczywiście u mnie działa.

Kocham swój dom. Inaczej ciężko byłoby mi nawet tu pracować. Nie wszystko jest w nim idealne, ale lubię zmiany, małe remonty, więc z przyjemnością zmieniamy coś raz na jakiś czas. Podpisuję się pod słowami autorki, by w domu także żyć pełnią życia. Nie traktować go jak hotel, do którego wracamy na noc i nie lubimy na niego patrzeć w dzień. W domu tworzą się wspomnienia, więc warto zadbać o to, byśmy zarówno my jak i nasze dzieci wspominali go jak najlepiej. Bardzo podoba mi się apel Jennifer, który namawia do zostania „koneserem własnego życia”. Powinniśmy delektować się każdą chwilą naszego życia, doceniać to co zwyczajne, przyjemne. Żyć z pasją i skupiać się na małych przyjemnościach dnia codziennego. Być tu i teraz.

Mimo że książka trochę rozjeżdża się z moimi realiami, to polecam ją każdemu, kto chce być „koneserem własnego życia” i mieszkać w przytulnym, ciepłym domu. Esencja spełnionego domowego życia przenosi się do naszego wnętrza, dodając nam ten tajemniczy, francuski chic.

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Dom, Recenzje
Miej odwagę stwarzać niezwykłe okazje

Urządzamy pokój dla niemowlaka

Zamknij