Nazwa czy nazwisko, czyli branding freelancera

Każdy szanujący się freelancer w pewnym momencie dojrzewa do stworzenia swojego brandingu – wybrania nazwy, stworzenia identyfikacji wizualnej i kreowania „na poważnie” swojej marki. Czasem ma to miejsce już na samym starcie, a czasem owe działania są odwlekane w czasie, aż biznes się wyklaruje i ustabilizuje. Nie mniej jednak dylemat jest ten sam – czy swoje działania prowadzić pod własnym nazwiskiem czy stworzyć jakąś fajną nazwę i promować się jako firma? Przeanalizujmy plusy i minusy obydwu wariantów.

Własne nazwisko

Plusy

Klienci lubią mieć bezpośredni kontakt z wykonawcą zlecenia.
Nieważne czy jest to projekt graficzny, sesja fotograficzna, artykuł do gazety czy program do napisania. Łatwiej jest dogadać się bezpośrednio z wykonawcą, niż przebijać się z każdym problemem przez kolejne szczeble w firmie. Posługując się swoim nazwiskiem dajesz jasny sygnał, że robotą zajmujesz się Ty. Że gdy ktoś wyśle wiadomość przez formularz na stronie, to dostaniesz ją Ty. Że to z Tobą klient będzie miał do czynienia od początku do końca współpracy.

Jeden człowiek jest tańszy niż kilku.
Freelancer posługujący się nazwiskiem wydaje się być bardziej osiągalny finansowo. Na logikę – weźmie mniej niż firma, która przy wycenie bierze pod uwagę prowizje, ukryte koszty itd. Nawet jeśli to tylko pozory – tak widzi to klient. Biorąc pod uwagę budżet, Kowalska Design ma większe szanse niż Jakieśtamważneiduże Studio.

Nazwisko łatwo zapamiętać.
Potencjalnemu klientowi łatwiej będzie zapamiętać Twoje nazwisko niż dodatkowo nazwę firmy. Szczególnie jeśli tworzysz coś bardzo personalnego lub opartego na kontakcie osobistym z klientem.

Minusy

Uwaga, robi się zbyt personalnie.
Współpracując z freelancerem klienci często uzurpują sobie prawo do dzwonienia w środku nocy bo przecież i tak pracujesz z domu. Marka oparta na nazwisku tym bardziej może zacierać tę osobisto-zawodową granicę.

Brak firmy = brak doświadczenia?
Dla niektórych klientów poważnym partnerem biznesowym jest tylko inna firma. Kogoś, kto pracuje pod własnym nazwiskiem mogą traktować jak niezbyt doświadczonego, amatora, który zajmuje się daną branżą weekendowo. Bo przecież gdyby znał się na tym co robi, to już dawno miałby spółkę z o.o. ;)

Nazwisko może być barierą w przyszłym rozwoju biznesu.
Jeśli planujesz w przyszłości rozwijać firmę, zatrudnić pracowników, może współwłaściciela, to działanie pod Twoim nazwiskiem może być mylące.

Nazwa firmy

Plusy

To brzmi profesjonalnie.
Działanie pod konkretnym szyldem dodaje +500 do profesjonalnego wizerunku. Nieważne, że ta pięknie nazwana firma to tylko Ty i Twój pies jako wierny asystent. Brzmi ładnie, ludzie to kupią ;)

Nazwa daje możliwość stworzenia kreatywnego brandingu.
Są nazwiska, które same w sobie tworzą podstawę do ciekawej identyfikacji wizualnej. Można do nich stworzyć fajny znak czy firmową maskotkę. Jeśli jednak Twoje nazwisko należy do „zwykłych”, to ciekawszy efekt uzyskasz wymyślając sobie własną nazwę – bez większych ograniczeń, co wyobraźnia Ci tylko podsunie,

Możesz więcej zarobić.
Prowadzenie działalności pod odrębną nazwą może pozwolić Ci zarobić więcej. Jako firma tworzysz wizerunek czegoś większego niż tylko jednej osoby – freelancera. Jeśli podeprzesz to dobrze przygotowaną ofertą, stroną internetową i profesjonalnym podejściem, łatwiej może przyjść Ci rozmowa o wyższych stawkach.

Jesteś otwarta na rozwój.
Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przyszłości rozwinąć firmę, zatrudnić pracowników, przenieść się z domu do innej siedziby, czy sprzedać firmę po zarobieniu już milionów. W przypadku kobiet znika też problem zmiany nazwiska po ewentualnej zmianie stanu cywilnego. Zachowujesz ciągłość nazwy i wykreowanej marki, bez względu na zmiany w życiu osobistym.

Minusy

Firma powiększa dystans między Tobą a klientem.
Tak jak przy korzystaniu z własnego nazwiska gwarantujesz bezpośredni kontakt klienta z Tobą jako wykonawcą, tak w tym przypadku, może odstraszyć go brak tego kontaktu. Warto więc, budując markę, podkreślać, że stawiasz na bezpośrednie relacje i pozbyć się wrażenia firmowego „nadęcia”.

Firma może być dla klienta nieosiągalna cenowo.
Tworzysz pozory większych kosztów. Klient może postawić na „freelancera z nazwiska”, ze względu na założoną różnicę w stawkach. Firma z reguły generuje większe koszty niż pracujący samotnie freelancer.

Uważaj na nazwę.
Kreatywność ludzka przy wymyślaniu nazwy dla biznesu nie zna granic. Uważaj więc, żeby Twoja nazwa była łatwa do zapamiętania, wypowiedzenia i zapisania. Niektórzy wymiękają już przy wymowie „Carrefour”, a co dopiero jakieś wyszukane z głębi słownika angielskie wyrazy ;)

Obydwa podejścia do nazwania swojego biznesu mają plusy i minusy. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie, wszystko zależy od konkretnego przypadku. Najważniejsze jest, by tworząc swój wizerunek pozostać szczerym i wiernym swoim założeniom. Jeśli to Ty jesteś tajną bronią swojego biznesu i chcesz to podkreślić – raczej zdecydujesz się na podpisywanie własnym nazwiskiem. Na pewno sprawdzi się to w przypadku ilustratorek, graficzek czy innych tego typu artystycznych dziedzinach. Natomiast jeśli podchodzisz do tego bardziej biznesowo, prawdopodobnie lepiej będzie postawić na jakąś fikuśną nazwę :)

Jak to jest w moim przypadku? Tak i tak. Mam założoną działalność Salamander Studio dlatego, że w ramach niej zajmuję się nie tylko grafiką, ale wspólnie z innymi tworzymy też strony, animacje czy inne rozbudowane projekty. Reklamując się tylko jako „Ewa Brzozowska – grafik komputerowy” wysyłałabym mylący sygnał, że tylko ową grafiką się zajmuję. Ale żeby nie pozbawić się zupełnie artystycznego klimatu i podejścia, działam też jako Brzozowska.net czyli Ewa Brzozowska – grafik komputerowy. Zdarzają się projekty, które wykonuję właśnie jako „Ewa”, a nie jako „Salamander Studio”. Trzeba wyczuć moment, wyczuć temat i wiedzieć, którą twarz pokazać w danym momencie :)

EDIT (marzec 2016): Sytuacja uległa zmianie! W sierpniu 2015 podjęłam poważną zmianę o rebrandingu. Teraz działam już tylko jako ja – Ewa Brzozowska, a moją oficjalną marką jest Brzozowska Design. Dlaczego? Serce tak mi podpowiedziało :) Odkąd jestem mamą, odeszłam od wizerunku agencji kreatywnej, pracuję nad zleceniami typowo graficznymi, siedząc po nocach i łapiąc krótkie chwile w ciągu dnia. Więcej o moim rebrandingu przeczytasz w tym wpisie.

A Wy na co się zdecydowałyście? Działacie (lub planujecie działać) pod własnym nazwiskiem czy pod inną nazwą? Dajcie znać w komentarzach!

Zdeklarowana freelancerka - Surface Pattern Designer. Prywatnie szczęśliwa żona i mama. Wyciskacz doby i ogarniacz chaosu.

Poprzedni wpis
Kolejny wpis
Więcej w Kariera
5 błędów początkującego freelancera

Biznes mama na macierzyńskim – infografika

Zamknij